Bitcoin pogrążył gospodarkę Wenezueli?

Prasa w Wenezueli rozpisuje się o kryminalnym i destrukcyjnym charakterze bitcoinów. I w pewnym sensie mają rację. Zdecentralizowany system walutowy jest bezlitosny dla nonszalanckiej polityki monetarnej krajów, które myślą, że długi najlepiej spłacać spodleniem własnej monety. Grecy próbowali tej sztuczki, ale zapomnieli, że ich walutą jest euro, którego drukować nie potrafią (co nie znaczy, że EBC nie drukuje pod siebie). W artykule możemy przeczytać m.in.

Bitcoin w Wenezueli: To narzędzie do unikania podatków, prania brudnych pieniędzy i niszczenia gospodarki całego kraju. W Wenezueli istnieją grupy, których celem jest promowanie bitcoina, którzy otwarcie mówią o wywrotowym charakterze cyfrowych walut.

Dla obywateli Wenezueli, nie jest tajemnicą jakie ogromne szkody bitcoin wyrządził całej gospodarce, a który promowany jest przez wiele serwisów internetowych np. Dollar Today. Nie jest tajemnicą, że kurs tej waluty jest nielegalny (?!) i jest poważnym zagrożeniem dla stabilności ekonomicznej, powodując ogromną inflację, która nie jest normalna w przypadku zrównoważonego rozwoju.

Ostatnio mówi się wiele, że ludzie zaczęli korzystać z bitcoinów jako alternatywy w celu uniknięcia polityki sztywnego kursu Bolivara, który miał zagwarantować prawidłowy rozwój gospodarki.

Kto reguluje tę walutę? Co wpływa na cenę? To pytania na które nie ma odpowiedzi. Jedno jest pewne, że efekt jest negatywny dla waluty państwowej i prawidłowego rozwoju gospodarki

Treść artykułu sugeruje, że marginalne globalne wykorzystanie bitcoina o relatywnie drobnej kapitalizacji 6 miliardów dolarów jest w stanie wywołać hiperinflację kraju, którego GDP przekracza 380 miliardów.

Troubled currencies project

Troubled currencies project

Już nawet pomijając liczby, czy takiego samego efektu nie powinniśmy obserwować w innych krajach. Dlaczego Wenezuela miałaby być wyjątkiem?

Czy w takim razie możemy się spodziewać, że winą za hiperinflację w Zimbabwe również należy winić 34 znakowe ciągi znaków zapisane w pamięci komputera?  Okazuje się, że w kraju, w którym trzeba stać w kolejce po papier toaletowy, winą za ten stan rzeczy należy obarczyć albo CIA, albo coś tak abstrakcyjnego dla większości ludzi jak bitcoin.

Nie jest tajemnicą, że dla wielu funduszy hedgingowych cyfrowe waluty stały się aktywem o asymetrycznym pozytywnym potencjale wzrostowym. Wiele osób zdaje sobie sprawę, że technologia pozwala na praktyczne ominięcie wszelkiego rodzaju kontroli przepływu kapitału. Stąd m.in. ogromna popularność bitcoina w Chinach.

Dla bitcoina i alternatywnych zdecentralizowanych walut to nadal dziecięce lata. Nie zmienia to faktu, że dwunastokrotne zwroty na kapitale włożonym w projekty takie jak Ethereum (waluta zasilająca zdecentralizowaną maszynę przetwarzania danych) przyćmiewają napompowane luzowaniem ilościowym zwroty na regulowanych rynkach giełdowych.

Trzeba sobie zdawać sprawę, że wskazane technologie upraszczają i redukują koszty istniejących procesów. Stąd tak duże nadzieje związane z wykorzystaniem cyfrowych walut. Powoli zapominamy jak telefony komórkowe i ich następcy zmieniły nasze życie. W podobny sposób cyfrowe waluty są przełomową innowacją w sposobie transferu wartości i praw własności.
W efekcie nie jest niespodzianką, ze bitcoin powstał w czasach kiedy jesteśmy praktycznie 100% czasu online.

Z punktu widzenia inwestorów, posiadanie cyfrowych walut w portfolio to nie tylko sposób na zwiększenie wartości własnego kapitału, ale istotna dywersyfikacja na tle postępującej recesji w całym spektrum dostępnych aktywów. To sposób na uniezależnienie się od fochów lokalnej gospodarki i nieodpowiedzialnej polityki monetarnej banków centralnych narzucających ujemne stopy procentowe.

Społeczeństwo bezgotówkowe

choć niezliczone sa klęski, wskutek których królestwa upadać zwykły, to jednak cztery są najgłośnieszje, niezgoda, śmiertelność, niepłodność ziemi i spodlenie monety.

choć niezliczone są klęski, wskutek których królestwa upadać zwykły, to jednak cztery są najgłośniejsze, niezgoda, śmiertelność, niepłodność ziemi i spodlenie monety.

Dzisiaj odbywa się konferencja z gośćmi ze Szwecji na temat wprowadzenia modelu szwedzkiego w Polsce. O obrocie bezgotówkowym, który jest głównym tematem, nie można mówić bez uwzględnienia zdecentralizowanych systemów walutowych. Eliminacja gotówki to ogromna korzyść pod względem kosztów transakcyjnych, ale jednocześnie ogromna odpowiedzialność i pokusa nadużycia.

Obrót bezgotówkowy może opierać się przyszłościowo jedynie o rozwiązania, które nie wymagają pokładania zaufania w tzw. stronie trzeciej, operatorze kart, banku centralnym. Te z natury są narażone np. na wyciek danych transakcyjnych, osobowych na masową skalę, ale również narażają obywateli na ekspozycję na efekt działania wspomnianych wcześniej ujemnych stóp procentowych. Obrót bezgotówkowy nie może funkcjonować na dłuższą metę bez silnej konkurencji walut.

W tym kontekście, wiele osób nie widzi różnicy pomiędzy medium transakcyjnym, a samą walutą. Wszyscy Ci, którzy dzisiaj pracują nad upowszechnianiem „cashless society” muszą brać poprawkę na eliminację nie tylko gotówki, ale również „lokalnego” monopolu środka wymiany.

W 2016 to nadal może jeszcze brzmi jak herezja i mrzonki, ale nie do końca. To dzisiaj bitcoinami możemy przesłać globalnie dowolną kwotę za śmieszną prowizję i to w kilka minut, kiedy bankom zajmuje to kilka dni i kosztuje … zbyt dużo. Przy lepszej edukacji społeczeństwa, w ciągu nadchodzących lat, możemy obudzić się w rzeczywistości o niebo bardziej zdecentralizowanej, albo zapłacić wysoką cenę (jak na przełomie 1989-1990 roku) za ślepą wiarę w nieomylność emitentów naszych walut.

Lech Wilczyński
Lech Wilczyński