Chleba i obligacji!

Zgodnie z wieloma prognozami i przewidywaniami rynek pierwotny obligacji nabrał dużego przyspieszenia. Sprzyjają mu rekordowo niskie stopy procentowe, podatek bankowy, a może przede wszystkim apetyt inwestorów indywidualnych na obligacje.

Debiut obligacji na Catalyst

FOT. TP

W zeszłym tygodniu wystarczyło kilkanaście godzin, żeby BEST pozyskał 50 mln zł z publicznej emisji obligacji, a Alior w kilka godzin zakończył proces ze 150 mln zł na koncie. W przypadku pierwszego emitenta – czołowej firmy windykacyjnej w Polsce można przypuszczać, że rzeczywiście całość emisji objęli inwestorzy indywidualni. Na podstawie podanej liczby zapisów można wyliczyć, że średni zapis wyniósł 142 tys. zł. Niestety większej liczby danych chociażby o odchyleniu standardowym nie poznamy, zatem fani statystyki w tym momencie zakończyliby analizę, ale widać że mimo sporu z instytucjami finansowymi o Kredyt Inkaso obligacje BESTa cieszą się dużym zainteresowaniem.

Alior Bank pozyskał kapitał jeszcze szybciej, ale tutaj nie przesądzałbym, czy zapisy składali jedynie inwestorzy indywidualni. Ponadto w Aliorze zastosowano zasadę kto pierwszy ten lepszy, zatem nie dziwi ogromne zainteresowanie już pierwszego dnia.

Warto wspomnieć, że w całym zeszłym roku z publicznych emisji obligacji firmy pozyskały blisko 560 mln zł. Rok wcześniej ta wartość przekroczyła miliard złotych, ale w 2014 roku liderem rynku był Orlen, który zagwarantował dużą podaż obligacji dla inwestorów indywidualnych. Biorąc pod uwagę prowadzone jeszcze emisje PCC Rokity i Ghelamco oraz już zakończone projekty to poziom z 2015 roku jest na wyciągnięcie ręki już niedługo. Co ważne wzrasta też liczba emitentów, a zatem możliwości inwestycyjnych.

Szykuje się z pewnością rekordowy rok pod względem liczby publicznych emisji obligacji. W zeszłym tygodniu Bank Pocztowy poinformował, że składa prospekt emisyjny do KNFu i część obligacji skieruje do inwestorów indywidualnych. Z informacji rynkowych wynika, że kolejni emitenci szykują się uruchomienia swoich programów. Cieszy na pewno to, że na emisje decydują się duże firmy, które są znane inwestorom. Oczywiście to niczego nie gwarantuje, ale szansa na inwestycyjną wpadkę jest mniejsza.

Kamil Gemra