Eliminacja gotówki – konsekwencja interwencjonizmu

Problem z gotówką niestety musimy rozpatrywać w dużo szerszym kontekście niż tylko środka płatniczego. Po 1989r. liczyliśmy na pozbycie się Wielkiego Brata zarówno w przestrzeni ekonomicznej jak i społecznej. Wygląda na to, że idee wszechobecnej kontroli jednak wracają i to, co zaskoczenie, z zachodniej strony. Jednak nie powinno to dziwić. Kwestia sprawowania rządu dusz, w wersji eleganckiej lub inaczej trzymania tłumu za pysk w formie nieparlamentarnej jest wszak kwintesencją każdej władzy bez względu na ideologiczne skręty.

FOT. Flickr

Kto, jak kto, ale właśnie my powinniśmy by wyczuleni na wszelkie przejawy, pseudonaukowo teoretycznie uzasadnianej wyższości władzy scentralizowanej. Mesjasze banków centralnych, których słowa spijane są z ust przez rzesze ekonomistów, drukarki włączone na maksimum poboru mocy, aby sprostać wymaganiom zatorów płynnościowych, negatywne stopy procentowe, wskaźniki inflacji oparte o koszyk dobrany w sposób bezwzględnie mający przekonać o deflacji  – wszystko to przejawy odgórnego zarządzania w duchu wszechobecnych teorii neokeynesizmu, które możemy obserwować na bieżąco.

Do tego dochodzą sukcesy gospodarcze Chin, w mniejszym stopniu Wietnamu, które dowodzą istnienia tak długo poszukiwanej przez lata tzw.: trzeciej drogi – mariażu zasad rynkowych i centralnego zarządzania. Niestety im bardziej, jako społeczeństwa żądamy opieki Państwa tym bardziej pchamy się w kleszcze ubezwłasnowolnienia. Walka z gotówką wpisuje się w tą zależność.

Nie kupuję argumentu, iż obniżenie progów płatności gotówkowych pozwoli wyeliminować szarą strefę i ukróci przestępczość gospodarczą. Największe malwersacje finansowe dokonują się za pośrednictwem jawnych przelewów bankowych, przy użyciu papierów wartościowych i płatności gotówkowe nie mają tu nic do rzeczy. Jeżeli uszczelnienie sprzedawcy truskawek na bazarze ma pomóc w walce z przesileniami na miarę Lehmana to gratuluję głębokiej wiary. Stawianie za pewnik, iż płacąc gotówką mam coś do ukrycia jest zaś sporą przewrotnością godną zanegowania zasady, iż wina nieudowodniona winą nie jest. Poza tym wyjdźmy nieco poza teorię symbolizowaną tu przez Wielkiego Brata. Wszak chodzi o zebranie jak największej ilości danych przechowywanych na bankowych serwerach w celu sprofilowania klienta pod kątem biznesowym.

Jesteśmy w trakcie rewolucji fin-tech. Europa implementuje dyrektywy pozwalające na zaistnienie dodatkowych podmiotów, które zajmą miejsce w obrocie finansowym gdzieś pomiędzy bankami a klientami z wykorzystaniem potentatów rynku konsumenckiego. Stąd, chociaż może nieco dziwne na pierwszy rzut oka zachowanie starego lisa rynkowego Warrena Buffeta – zakup akcji Apple – który zawsze dochowywał wierności zasadzie, iż kupuje biznesy, które rozumie, staje się bardziej klarowne, gdy spojrzymy bliżej na jego portfel.

Mam na myśli zwłaszcza podmioty bankowe, w tym Goldman Sachs kupowany zaraz po rozsypce amerykańskiego rynku finansowego po upadku Lehmana. Dodanie teraz do portfolio Apple, który skupił się ostatnio na zebraniu z rynku własnych akcji pod zaciągnięte pożyczki (optymalizacja podatkowa) i który widać, iż traci impet i świeżość core biznesu, szukając dróg inwestycji, może wyjaśnić wiele. Dlatego nie mam złudzeń, że zmierzamy w kierunku bezgotówkowego, w „pełni transparentnego” (na linii klient – podmiot rynku finansowego, z uszczerbkiem dla tego pierwszego) życia finansowego.

Zadajmy jeszcze pytanie czy tak naprawdę chodzi o walkę z szarą strefą i uszczelnianie systemu podatkowego?  Nie od rzeczy jest stwierdzenie, iż najlepiej przysłużyć by się temu mogły niskie, uproszczone podatki. Niestety banki centralne wzięły stery w swoje ręce mocno i podbudowane teoriami interwencjonizmu i rozpowszechnianemu modelowi opiekuńczemu państwa już nie odpuszczą. Stiglitz krytykuje niedostatek globalnego popytu, HelicopterMoney są za rogiem – prawdopodobnie w Japonii w tym roku, a w EU, która jak zwykle mozoli się ze wszelkimi zmianami, pewnie w następnym. Idziemy w kierunku rozmontowania systemu finansowego, jaki znamy i totalny, kontrolowany obrót bezgotówkowy jest potrzebny, aby zarządzać masa upadłościową systemu w „życiu po życiu”.

W pełni scentralizowany, odgórny plan zarządzania pieniądzem będzie możliwy przy wyeliminowaniu wszelkich alternatyw płatności – gotówka, złoto będą dalej zohydzane i eliminowane pod szczytnymi hasłami walki z przestępczością i szarą strefą. Przy czym miejmy świadomość, że tak jak parcie na władzę, a za tym idące zarządzanie tłumem jest cechą immanentną człowieka, tak chęć obejścia przesadzonych regulacji również i każdy system znajdzie swoje ujście. Więcej, w każdym systemie musi znaleźć się wentyl bezpieczeństwa, świadomie lub nie, inaczej system imploduje. Luxemburg, Panama, Cypr, Delaware, Szwajcaria – są odpowiedzią dzisiaj na fiskalizm, państwo opiekuńcze, szarą strefę (oczywiście nie zapominam o motywach, które najlepiej ujął G. Gekko w Wall Street -„greed is good”). Nie łudźmy się, że się to zmieni, może za wyjątkiem formy.  I miejmy nadzieję, że eksperyment ciężkiego kalibru dokonywany na systemie finansowym w skali globalnej w chwili obecnej w wersji pesymistycznej nie doprowadzi nas do zajdlowskiego Argolandu … Oby.

 

Wojciech Łaciak
Wojciech Łaciak