FRA na akcje

Naszły mnie ostatnio bardzo smutne refleksje nad sposobem stanowienia prawa w Polsce i traktowaniem przez prawodawców rynków finansowych. Refleksje te są skutkiem lektury Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 7 czerwca w sprawie wykazu instrumentów finansowych. Już wyjaśniam o co chodzi.

Nowelizując ustawę z dnia 29 lipca 2005 o ofercie publicznej legislatorzy poszerzyli zakres instrumentów finansowych, których posiadanie wiążę się z koniecznością raportowania osiągnięcia lub przekroczenia określonej liczby głosów w danej spółce. Jak to w ustawie, zapis jest bardzo ogólny i deleguje stworzenie listy takich instrumentów na ministra właściwego do spraw instytucji finansowych. Generalnie rzecz ujmując, chodzi o to, żeby rynek jak najwcześniej wiedział, kto jaki wpływ może mieć na daną spółkę. Na przykład, do raportowanej liczby głosów, powinny być doliczone także te, które wynikają z ewentualnego wykonania praw z opcji lub realizacji kontraktów futures na akcje. Można z takim podejściem polemizować, mi się wydaje absurdalne, ale wynika ono z dyrektyw europejskich i trzeba było takie przepisy przyjąć. Zdziwienie budzi natomiast sposób w jaki Minister Finansów zrealizował delegację ustawową. We wspomnianym na początku Rozporządzeniu pojawił się następujący paragraf:

„§ 2 W celu określenia liczby głosów w spółce publicznej, o której mowa w art. 69b ust. 2 i 3 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, uwzględnia się liczbę głosów związaną z nabywaniem lub zbywaniem:

1)  papierów wartościowych;

2)  opcji;

3)  kontraktów terminowych typu future;

4)  swapów;

5)  umów forward na stopy procentowe;

6)  kontraktów na różnicę;

7)  innych instrumentów finansowych, które mają skutki ekonomiczne podobne do skutków instrumentów finansowych wymienionych w pkt 1-6.”

Już punkt 7 jest kuriozalny ponieważ w swojej legislacyjnej niechlujności przerzuca na podmioty zobowiązane do przestrzegania Rozporządzenia konieczność stwierdzenia, które instrumenty spełniają kryteria określone w nowelizacji do ustawy czyli zmieniają liczbę głosów w danej spółce, do której uprawniony jest posiadacz danego instrumentu. Tymczasem to Minister miał taką listę stworzyć. Oczywiście, przed pkt. 7 są punkty 1-6 ale równie dobrze mógłby być tylko jeden, bo punkt 7 i tak objąłby pozostałe instrumenty. W efekcie całe Rozporządzenie, pozornie stanowiąc realizację zapisu ust.6 Art. 69b ustawy o ofercie publicznej nie stanowi ostatecznej odpowiedzi, które instrumenty zwiększają liczbę głosów, a które nie.

Można powiedzieć, że się czepiam. Być może, choć niejasność zapisów prawa jest w Polsce problemem nie tylko rynków finansowych. Na pewno jednak nie sposób przejść do porządku dziennego nad samą listą czyli punktami 1-6 Rozporządzenia. Moje osłupienie budzi umieszczenie tam punktu 5: umowy forward na stopy procentowe, potocznie zwane FRA (od angielskiego Forward Rate Agreement). Jest to instrument prosty jak konstrukcja cepa, pozwala ustalić stopę procentową dla transakcji depozytowej (z obu jej stron) na określony czas w przyszłości, np. miesięczną za trzy miesiące. Rozliczenie transakcji polega na wypłaceniu różnicy pomiędzy rzeczywistą a terminową stopą procentową jednej stronie kontraktu przez drugą. W jaki sposób Minister Finansów dopatrzył się w rynku stopy procentowej, w transakcji w której przepływ gotówki jest zminimalizowany do różnicy w odsetkach, możliwości wejścia w posiadanie akcji lub innego instrumentu uprawniającego do wykonywania głosów z akcji, pozostaje tajemnicą. Nasuwa się dość niepokojące wyjaśnienie, które racjonalny rozum odrzuca ze zgrozą, a mianowicie, że minister właściwy do spraw instytucji finansowych nie miał pojęcia co wpisuje na tę listę i aby niczego nie pominąć, wpisał wszystko.

Jak było, tak było, teraz rynek finansowy pozostał z groteskowym Rozporządzeniem, które niczego nie wyjaśnia i wprowadza dodatkowe zamieszanie. Przypomina mi to sytuację z 1998 kiedy to do ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych wpisano, że ofe mogą kupować akcje posiadające ratingi inwestycyjne. Sęk w tym, że akcje nie dostają ratingów. Dostają je papiery dłużne. I emitenci papierów dłużnych. Zmieniono to przy kolejnej nowelizacji. Rozporządzenie być może też zostanie poprawione. Albo nie zostanie. Ważniejsze byłoby, żeby twórcy prawa zaczęli traktować rynki finansowe poważniej, bo na to zasługują.

 

Grzegorz Zatryb
Grzegorz Zatryb