Giełda jeszcze się przyda

Zbiór wielu różnych czynników, z którymi mamy do czynienia od kilku lat, spowodował że nie tylko warszawska, ale i wiele światowych giełd, działa w sposób nieco odbiegający od klasycznych wzorców.

GPW logo szyby

Jeśli chodzi o wspomniane czynniki, należy w pierwszym rzędzie wymienić niestandardową politykę pieniężną najważniejszych banków centralnych, a więc skupowanie aktywów na niespotykaną skalę i ujemne stopy procentowe, utrzymującą się mimo to deflację, słabą kondycję globalnej gospodarki oraz niepewne perspektywy na przyszłość.

Do giełdowych anomalii można zaliczyć przede wszystkim zjawisko nietypowego wykorzystania kapitału przez spółki oraz odwrotnego niż zazwyczaj kierunku jego przepływu, szczególnie mocno widoczne na rynku amerykańskim, choć w mniej drastycznej formie występujące także na warszawskim parkiecie. Amerykańskie firmy, które w ostatnich latach zgromadziły gigantyczne ilości gotówki, sporą jej część przeznaczają nie na inwestycje i rozwój, lecz na skupowania własnych akcji. Takie działanie ma sens wówczas, gdy władze i akcjonariusze spółek uznają, że ich akcje są wyceniane znacząco poniżej uzasadnionej fundamentalnie wartości.

Tymczasem generalnie wskaźniki wycen dla amerykańskiego rynku znajdują się na wysokim poziomie, a w każdym razie nie na takim, który powodowałby, że opisywany mechanizm mógłby być uznany za racjonalny. To właśnie prowadzony na dużą skalę skup akcji wielu ekspertów uznaje za jeden z istotnych powodów utrzymywania się hossy na amerykańskiej giełdzie przez tak długi czas, mimo niezbyt sprzyjających czynników makroekonomicznych i spadającej dynamiki zysków firm.

Drugi mechanizm polega na tym, że kapitał nie płynie od inwestorów do spółek, lecz spółki w postaci dywidend transferują go do inwestorów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że firmy częstokroć przeznaczają na ten cel kwoty większe niż wypracowane zyski. Na identyczne zjawisko występujące także na naszym rynku, zwrócił niedawno uwagę prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

To oczywiście nie przysparza argumentów, mogących przekonać osoby krytycznie patrzące na rolę giełdy i rynku kapitałowego w rozwoju gospodarki i to w czasie, gdy trwają dyskusje i prace nad programem odpowiedzialnego rozwoju oraz budowy kapitału i wprzęgnięcia rynku w tworzenie nowego modelu systemu emerytalnego. Niełatwo wyjaśnić, że to tylko chwilowe zjawisko, odbiegające od normy wskutek działania specyficznych okoliczności, które wkrótce powinno ustąpić miejsca tradycyjnym standardom, czyli transferowaniu kapitału od inwestorów do firm.

O tym, jak tego typu anomalie negatywnie wpływają na możliwości korzystania firm z rynkowego kapitału, może świadczyć mocna przecena akcji Kruka w reakcji na zapowiedź przeprowadzenia przez tę spółkę niewielkiej emisji, mającej ułatwić realizację planów zagranicznej ekspansji. Warto jednak przypomnieć czasy, gdy każda tego typu informacja windowała kursy akcji firm w górę. Na pewno jeszcze wrócą, a sprawnie działająca giełda bardzo się przyda i spółkom i gospodarce i inwestorom.

Dariusz Krawczyk
Dariusz Krawczyk