Mad Max 2016: zemsta podaży

Max wiedział, że to nie koniec kłopotów. Gang nie zamierzał odpuścić ani jemu, ani reszcie społeczności, która dysponowała jeszcze wolnymi zbiornikami do przechowywania ropy. Niedługo tu wrócą ze swoją ropą i będą chcieli naszych cystern – pomyślał, patrząc smutno na niewielką grupę ludzi zrujnowaną kryzysem.

Zdjęcie Warner Bros

Jest rok 2016. Zmiany polityczne i technologiczne spowodowały, że świat zaczął tonąć w ropie. Producenci surowców powszechnie bankrutują, pociągając za sobą banki i całe gospodarki. Świat pogrąża się w chaosie. Miejsce do przechowywania ropy jest bezcenne, a ceny paliwa spadły głęboko poniżej zera: ropy jest tak dużo, że jej właściciele są gotowi płacić ogromne kwoty za możliwość jej przechowywania. Wydobycie zdecydowanie przekracza popyt – który na domiar złego nurkuje pod wpływem globalnego kryzysu, zmian prawnych i technologicznych.

Mała społeczność żyje na środku Australii, dzikiego kontynentu, który jeszcze niedawno był bogatym krajem, który jednak oparł swoją gospodarkę na surowcach i przestał istnieć. Grupka ludzi była może biedna, ale miała coś, czego wszyscy pragnęli: zbiorniki do przechowywania ropy.

– Max, jak długo jeszcze? – jedna z obrończyń małej fortecy obudziła Maxa z zadumy. Popatrzył na nią smutno: przypomniała mu żonę, która zginęła pod kołami elektrycznego samochodu.

– Nie wiem. Nie wiem, ile możemy wytrzymać. Czekamy na wieści z OPEC, ale nie liczyłbym na szybką pomoc. Kolejne kraje produkujące ropę pogrążają się w chaosie, co sprawia, że produkują coraz więcej.

– Max, powiedz mi, dlaczego na świecie jest tyle zła? I tyle ropy?

– Z tym złem, hmm, to trudne pytanie. Co do ropy, to wszyscy mówią, że w końcu się odbije, więc nie warto zamykać produkcji. Ale nikt nie chce jej kupować: przemysł i transport lotniczy jeszcze nigdy nie były tak wydajne, w Europie ograniczają emisję dwutlenku węgla, Ameryka dopłaca do elektrycznych samochodów, a Chińczycy wrócili na rowery. Mówią, że rynek potrzebuje czasu, żeby się dostosować.

– Tylko ile tego czasu nam zostało? Boję się, że niewiele… Mam nadzieję, że gdy już nas dopadną, to nie dowiedzą się, że jestem geologiem. Ujemne ceny ropy?

– Jeszcze kilka lat temu ujemne stopy procentowe były fantazją. Dzisiaj w centrach finansowych lepiej unikać ciemnych uliczek, bo można trafić na bankowca, który wepchnie Ci gdzieś plik banknotów. Mówią na to „QE”.

Rozmowę przerwał krzyk z bocianiego gniazda. Zza horyzontu wyłaniała się kawalkada hybrydowych samochodów pełnych rozwścieczonych posiadaczy ropy. Za nimi jechały stare cysterny, poruszające się powoli pod ciężarem ładunku o ujemnej cenie.

Max wskoczył do swojego Volkswagena. Stary, dobry Volkswagen… Gdyby każdy samochód palił tyle, co on, to świat byłby lepszy. Cholerne pingwiny, pomyślał; ten cały strach przed globalnym ociepleniem dzisiaj wydawał się czymś absurdalnym. Uzbrojony w miotacz ognia – jeśli już zginąć od benzyny, to w walce – ruszył na spotkanie hordy barbarzyńców.

Adam Łukojć
Adam Łukojć