Jednak Brexit :(

Już się wydawało, że Brytyjczycy otrzeźwieli po śmierci Jo Cox… Niestety, ostatecznie – ku naszemu zaskoczeniu – zagłosowali za Brexitem. Jakby na świecie mało było innych problemów… Jakie będzie to mieć implikacje?

FOT. Bloomberg

Krótkoterminowo

Najbardziej widoczną zmianą jest osłabienie funta. W piątek stracił do dolara 10 proc. Czyli Brytyjczycy będą mieć droższe wakacje (jeśli wybierali się za granicę), ale też z drugiej strony brytyjscy eksporterzy zanotują skokowy wzrost rentowności.

wykres buczek

Co ciekawe londyńska giełda wcale aż tak bardzo nie ucierpiała. Ale za to umocnienie dolara powinno mocno uderzyć w amerykańskie akcje, które jeszcze w czwartek szykowały się do ataku na szczyt wszech czasów.

Średnioterminowo

W tym przypadku większe znaczenie mogą mieć kwestie polityczne. Po pierwsze piłka znalazła się obecnie po stronie zwolenników wyjścia z UE. I to oni muszą wziąć odpowiedzialność za to, co będzie się teraz działo. Nie tylko w Wielkiej Brytanii. Po drugie na pewno rozpoczną się rozmowy dotyczące przyszłości UE (potrzebne są reformy funkcjonowania tego wielopaństwowego / wielonarodowego tworu), ale także i samej Wielkiej Brytanii. Być może o referenda poproszą Szkoci i Irlandczycy Pn. Niejasna może być przyszłość Gibraltaru, którego mieszkańcy gremialnie opowiedzieli się za pozostaniem w UE. Politycznych zwolenników Brexitu może zatem czekać przede wszystkim zadanie utrzymania jedności własnego kraju. Po trzecie w różnych państwach UE może dojść do prób przeprowadzenia podobnych referendów, jak to ostatnie. Mamy jednak nadzieję, że skończy się tylko na próbach.

Długoterminowo

Europę czeka osłabienie geopolitycznej pozycji na mapie świata. To zapewne bardzo cieszy prezydenta Putina. Nas powinno to bardzo martwić.

Co dalej z UE? Dwie drogi. Albo reformy i poprawa funkcjonowania, albo dalsza dezintegracja. W tym pierwszym przypadku widzimy potrzebę przejęcia pozycji zdecydowanego lidera przez Niemcy. Ale czy inne kraje tak łatwo się z tym pogodzą? Czy raczej wejdą w niekończącą się polemikę? Brak reform i przekonania społeczności poszczególnych państw o jej potrzebie groziłyby dalszym rozpadem UE i przejściem do nowej epoki, w której każdy sobie rzepkę skrobie.

Reasumując, Brytyjczycy jednak zaskoczyli. Teraz piłka jest po stronie tych, którzy chcieli wyjścia. Rynki finansowe zareagowały nerwowo, ale końca świata nie będzie. Otwarte zostały nowe rozdziały dotyczące nie tylko przyszłości UE, ale samej Wielkiej Brytanii. Jeśli polityczni przywódcy nie wyciągną wniosków z zaistniałej sytuacji i nadal będą kierowali się głównie interesami swoich partii lub osobistymi, Europa stanie przed poważnym ryzykiem dalszej dezintegracji.

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek