Meteory i kosmiczna różnica

Z lenistwa Greków naśmiewa się cała UE, ale ja z wakacji przywiozłam kilka innych refleksji. Pozazdrościłam im prawosławia. Nie, nie tego, że tylko mnisi i wybierani spośród nich biskupi nie mogą mieć żon, a każdy duchowny, który przed święceniami uwinie się ze ślubem, żyje normalnie. Nota bene: wielkie greckie wesele to nie bajka i podobno większość par odkłada na nie kilka lat, bo zwykła impreza to 300 osób, a na największe, organizowane na Krecie, najczęściej na stadionie, zaprasza się 1500 gości. Poza tym można się trzy razy rozwodzić, co wielu osobom by pasowało (na wypadek, gdybyś czytał, mój drogi mężu, ja nie jestem zainteresowana).

IMG_20160913_225518

O wiele bardziej podoba mi się, że przydrożne kapliczki stawiane w miejscach wypadków, nie zawsze są pamiątką śmierci. Te z jasnymi daszkami są podziękowaniem za ocalenie. Grecy nie czczą tak jak my zmarłych, nawet 1 listopada i mają powiedzenie „żywi z żywymi, zmarli ze zmarłymi”. A u nas wciąż te krzyże i kult śmierci.

I jeszcze refleksja z Meteorów, klasztorów „zawieszonych między niebem a ziemią”. Chociaż państwo odebrało mnichom większość pól uprawnych leżących u podnóży skał, na których stoją klasztory (kiedyś ponad 20, dziś kilka), to nadal wielkie kwoty płyną stąd na wsparcie ubogich. Ziemie mnisi musieli oddać na początku XX wieku, gdy na te tereny przyszło wielu uchodźców z Azji Mniejszej. I tej historii też zazdroszczę Grekom.

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk