Przepracuj pracę na emigracji (zamiast hejtować) – radzą ci, co wyjechali

W tym roku minie sześć lat, od kiedy na łamach Bankier.pl opublikowaliśmy pierwszą rozmowę z emigrantami – tę, która niespodziewanie zapoczątkowała cykl „Tam mieszkam”. Jestem po ponad 150 takich wywiadach. To kopalnia wiedzy i zarzewie dyskusji, z których wiele dotyczy pracy za granicą. Zdaniem emigrantów – o tych realiach nadal mało wiemy. Zdaniem tych, co nigdy nie wyjechali – dostatecznie dużo, by sączyć hejt.

50 ciekawostek o pracy za granicą. Mówią ci, którzy wyjechali [5-lecie Tam mieszkam] 2

Czytelnicy Bankier.pl mieli okazję śledzić wydarzenia i poznawać warunki życia w najróżniejszych miejscach – od Los Angeles po Hongkong i od Wysp Owczych po Madagaskar. Każda z rozmów to inny świat, ale nadal ta sama galaktyka – nigdy nie odbiegamy zbyt daleko od finansów. Wokół finansów, to jest wokół kosztów życia, warunków mieszkaniowych i… wokół rynku pracy. Sądząc po komentarzach pod tymi tekstami i zgłoszeniach do redakcji, to właśnie praca za granicą emocjonuje/frustruje (niepotrzebne skreślić) rodaków najbardziej.

W komentarzach do tekstów o życiu za granicą od zawsze pojawia się gwardia tych, którzy mogliby – rzekomo wszystko – gdyby tylko im się chciało. Ale akurat im się nie chce. Plują na przysłowiowego polskiego hydraulika, drwią z tych, którzy wpadli w tryby globalnych korporacji, upatrują pierwiastka załatwiactwa w każdym biznesowym sukcesie na emigracji, przekonują, że pomysł kiepski – albo że dobry, choć wykonanie słabe. Część z nich nigdy nie pokaże, jak wyglądałoby lepsze wykonanie – Haters gonna hate, not emigrate. Drudzy podejmą próbę i… to o nich będzie się później pisać komentarze. Bo jeden z największych grzechów wyjeżdżających za granicę to brak przygotowania – mówią ci, którzy mieszkają za granicą. To ci ostatni na własne oczy oglądają błądzenie we mgle, spektakularne historie upadku, chowane do kieszeni ambicje, kurczący się tupet i poczucie porażki zdeptane przez wstyd, który nie pozwala wrócić do kraju.

Wyjeżdżamy, choć nie wiemy nic o nowym miejscu – mówią. Nie znamy kodu kulturowego i lokalnej obyczajowości, nigdy nie słyszeliśmy o niemożliwych do przeskoczenia podziałach klasowych czy konkurencji, wobec której będziemy znaczyć mniej niż nic. Powtarzamy więc błędy innych, nieskutecznie bijemy głową w mur, nie wiedząc, że przejście jest niewiele dalej, lądujemy w miejscach nie dla nas, nie rozumiejąc dlaczego to, co zaplanowane w Polsce i po polsku, nie wychodzi z dala od Wisły. Pracę na emigracji trzeba przepracować, chcieć wiedzieć i dowiedzieć się o niej jak najwięcej – jeszcze przed wyjazdem, przez złożeniem wniosku o wizę, ba, przed pierwszą myślą o tym, jak upchnąć swoje życie do kilku walizek – powtarzają ci, którzy już wyjechali.

Jak sprawić, żeby na Wall Street przeczytali nasze CV, ile zarobku zjedzą podatki w Kalifornii, dlaczego w Azji nie oddzielisz życia osobistego od pracy? Wróciłam do zrealizowanych rozmów z Polakami za granicą po to, co mówili o pracy w innych krajach. Złote to czasy, kiedy przepracować temat można z własnej kanapy. Drwić też wygodniej, gdy wiesz o czym mowa.

Fragmenty pochodzą z publikowanych w latach 2010-2015 odcinków z serii „Tam mieszkam”.

1. Tutaj właściwie nie ma okresów próbnych. Obowiązuje zatrudnienie at will, co oznacza, że każda ze stron w każdym momencie może wypowiedzieć umowę. To, że można zwolnić człowieka w takim tempie, nawet bez podania przyczyny, na początku jest trochę stresujące. (Stany Zjednoczone)

2. Osobiste relacje z partnerami biznesowymi czy współpracownikami to fundament koreańskiego biznesu i dlatego nawet w mniejszych firmach hoesiki występują dosyć regularnie. Zdarza się, że tego rodzaju wypady kończą się wizytami w którymś z powszechnych w Korei przybytku uciech. (Korea Południowa)

3. Firma, która sprowadza swojego pracownika do Kataru, najczęściej zapewnia mu miejsce zamieszkania. Dla kawalerów lub bezdzietnych małżeństw są to apartamenty, zaś dla pracowników z rodzinami wille ulokowane na osiedlach (compoundach). (Katar)

4. Stany Zjednoczone jako jeden z czterech krajów na świecie (Liberia, Suazi oraz Papua Nowa Gwinea), obok dwóch krajów afrykańskich, nie gwarantują urlopu macierzyńskiego. (Stany Zjednoczone)

5. Finowie mają bardzo emocjonalne podejście do pracy, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę ich luterańskie korzenie. Fin bez pracy jest zagubiony i jego pozycja społeczna słabnie; praca to jego kotwica. (Finlandia)

6. Tutaj prawie w ogóle nie ma świąt, nie ma długich weekendów, w ciągu roku, poza zwykłymi weekendami, jest raptem sześć wolnych dni w roku. (Stany Zjednoczone)

7. Najlepsza praca tutaj to być urzędnikiem. Nie dość, że jest bardzo dobrze płatna (urzędnicy zarabiają tu średnio 1000 dolarów miesięcznie), to jeszcze można sobie zarobić z pobierania łapówek, co tutaj jest na porządku dziennym. Łapówki płacą wszyscy. (Nepal)

8. W Korei nie można spóźniać się do pracy. Nawet jednosekundowe spóźnienie rejestrowane jest na koncie pracownika i dodawane jako kryterium w późniejszej jego ewaluacji. Nadliczbowe godziny pracy świadczą o lojalności i poświęceniu pracownika. Rezultaty schodzą poniekąd na dalszy plan, bo te i tak przypisywane są albo grupie, albo osobie najwyższej rangą. (Korea Południowa)

9. Rąk do pracy brakuje w całym kraju, ale nie działa to tak, że każdy kto wyjedzie, znajdzie pracę. Trzeba znać język, mieć kwalifikacje. Norwegom potrzeba przede wszystkim inżynierów, budowlańców i pracowników służby zdrowia. Wzdłuż wybrzeża sporo osób bez szczególnych kwalifikacji jest w stanie wchłonąć przemysł rybny. (Norwegia)

10. Nie istnieje tu odpowiednik polskiego ZUS-u. Na początku prowadzenia firmy w zasadzie nie masz żadnych kosztów. Nawet jeśli jeszcze jesteś turystą i nie masz prawa pracy, to i tak możesz założyć firmę, która może zarabiać. (Stany Zjednoczone)

11. W Japonii popełnia się ponad 30 000 samobójstw rocznie, przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych, takich jak bankructwo i bezrobocie, oraz z powodu stresu. Obecnie samobójstwa w Japonii wiążą się raczej z aktualną sytuacją ekonomiczną – kryzysem i stagnacją gospodarczą – niż z kulturą – poniesienie kary w formie rytualnego popełnienia samobójstwa zostało zniesione w Japonii w 1873 roku. (Japonia)

12. W koreańskiej korporacji kobieta-obcokrajowiec to najgorsza z możliwych kombinacji, oczywiście wyłączając z tego porównania opcję kobieta-Koreanka. Cudzoziemcowi trudno przebić się przez fasadę zwykłej uprzejmości Koreańczyków, żeby uzyskać prawdziwy kredyt zaufania, jaki od ręki ofiarowuje się każdemu innemu Koreańczykowi. Kobieta musi do tego borykać się ze stereotypowym postrzeganiem swojej płci w koreańskim społeczeństwie, co jest czasem syzyfową pracą. (Korea Południowa)

13. Zaplecze socjalne w firmach Doliny Krzemowej jest podobne, więc nim pracodawca nie jest w stanie zachęcać. Liczy się więc raczej możliwość rozwoju, mobilność do góry, czyli szansa na awanse. U nas w firmie na ten rozwój kładzie się duży nacisk. Jeden dzień w miesiącu możemy przeznaczać czas na coś, co wykracza poza nasze obowiązki – na przykład wolontariat czy dodatkowe zajęcia. (Stany Zjednoczone)

14. Pomijając inne walory stolicy Czech, są tu olbrzymie szanse na rozwój, realizację planów zawodowych i zdobycie doświadczenia w międzynarodowych środowisku. Duże korporacje mają tu swoje oddziały, europejskie centrale, a nawet światowe centra. (Czechy)

15. W takim dokumencie [resume – red.] nie umieszcza się zdjęcia czy daty urodzenia – to nikogo nie interesuje i właściwie jest też nielegalne. Według amerykańskiego prawa w procesie rekrutacji nie można kierować się rasą, wiekiem, płcią, religią, pochodzeniem czy orientacją seksualną człowieka. Resume nie jest to tylko lista miejsc, w których zbierało się doświadczenie. (Stany Zjednoczone)

16. Telefon od szefa odbiera się zawsze. Zawsze. Dokładnie. Jest tak dlatego, że nieodebranie telefonu może zostać poczytane za duży afront. Dlatego połączenia odbiera się nawet podczas spotkań i nawet w toalecie. (Korea Południowa)

17. Nie wszystkie firmy zgadzają się na zatrudnienie kobiet, które zgodnie z wewnętrzną polityką nie są sponsorowane przez firmy, ponieważ kobiety nie potrzebują chociażby pozwolenia na wyjazd z kraju, w związku z czym są pracownikami podwyższonego ryzyka. Mogą też zmieniać pracodawców, kiedy chcą, podczas gdy mężczyźni, żeby zmienić pracę, muszą dostać oficjalny dokument [tzw. NOC, No Objection Certificate – red.], od swojego sponsora, który nie wyraża sprzeciwu na pracę u konkurencji. Zmiana pracodawców zdarza się tutaj jednak niezwykle rzadko. Po zakończeniu kontraktu, zdecydowana większość pracowników po prostu wyjeżdża z Kataru. (Katar)

18. Rzeczywiście kultura pracy w Hongkongu wspiera „siedzenie po godzinach”. Ma to swoje uwarunkowania w lokalnej chińskiej kulturze, gdzie etyka ciężkiej pracy jest bardzo silna. Ludzie traktują długie godziny pracy jako coś zupełnie normalnego. Mimo że umowy o pracę zazwyczaj posiadają zapisek o godzinach pracy pomiędzy 9:00 a 18:00, mało kto wychodzi z biura o tej porze. (Hongkong)

19. Zaskoczyła mnie obecność pucybuta na każdym trading floor. Każdego ranka przechodzi pomiędzy biurkami i oferuje bankierom swoje usługi. Następnie znika z butami do swojego kącika. Znaczna część osób paraduje w tym czasie w skarpetkach. (Stany Zjednoczone)

20. Obecnie firmy ograniczają pracę po godzinach. Na przykład w mojej firmie jeden dzień w tygodniu, środa, to „dzień bez nadgodzin”. Ogólnie ludzie pracują mniej, ponieważ w niektórych sektorach jest mniej pracy. (Japonia)

21. W Afryce to ulica daje dorywczą pracę i skromny zarobek. Pod tym względem afrykańska ulica potrafi zaskoczyć jeszcze bardziej. Można tutaj na przykład spotkać ulicznych „pedicurzystów”, którzy na specjalną prośbę klienta wydłubią mu starannie brud spod paznokci u stóp, a następnie przytną je elegancko żyletką. (Ghana)

22. W Korei polecenia szefa wykonuje się nawet wtedy, gdy są absurdalne. Praca bardzo często ma mechaniczny charakter – są szefowie, którzy nie trudzą się wyjaśnieniami czy przedstawieniem kontekstu danego zadania, a i tak trzeba je wykonać. (Korea Południowa)

23. Nie opłaca się w tej chwili zatrudniać budowlanych, sprzątaczek czy opiekunek do dziecka na czarno, bo tyle samo kosztuje na biało z dotacją państwa. W ten sposób skutecznie wyeliminowano praktycznie cały czarny rynek w tych obszarach gospodarczych. Ta reforma zmniejszyła i tak niezbyt duże bezrobocie w Szwecji, stwarzając tysiące nowych miejsc pracy na terenie całego kraju. (Szwecja)

24. Tu na Sycylii nadal ma miejsce szufladkowanie emigrantów. Polki, Ukrainki, Rumunki to tzw. badante – dosłownie: opiekunki, zatrudniane głównie do opieki nad starszymi ludźmi, bardzo często nadmiernie wykorzystywane i opłacane na czarno. Natomiast mężczyźni z Europy Wschodniej nadają się tylko do prac fizycznych, głównie przy zbiorach na różnych plantacjach. Na naszych polonijnych spotkaniach dominują właśnie kobiety zajmujące się opieką nad starszymi. (Sycylia)

25. Najtrudniej jest sprawić, by ktoś z Wall Street zerknął na twoje CV, bo tych otrzymują tysiące. Czasami może w tym pomóc szkoła, czasami znajomy. Można też wysyłać aplikacje przez internet – ale to zdecydowanie najmniej efektywna metoda. 90% moich znajomych znalazło pracę na Wall Street dzięki temu, że banki rekrutowały w szkołach, do których uczęszczali. (Stany Zjednoczone)

26. Istnieje tutaj system tzw. malo delo mała praca, która jest dostępna tylko i wyłącznie dla studentów. Pracodawcy wolą zatrudniać studentów, ponieważ mają z tym związane udogodnienia i pomoc państwa. Studenci studiują, ile się da, robiąc dyplom w wieku 27-30 lat i dopiero w tym momencie zaczynają szukać pracy. Ci, którzy nie idą studiować, nie dostają jej, ponieważ nie mają dyplomu. (Słowenia)

27. Ponieważ panuje ogromna konkurencja, ludzie godzą się na coraz gorsze warunki. Wprowadzono nowe typy kontraktów, ułatwiających zwolnienia, które są rocznym kontraktem próbnym, więc właściwie przed upłynięciem roku można kogoś zwolnić z dnia na dzień, bez prawa do bezrobocia i bez odprawy. (Hiszpania)

28. Współcześnie żyjący Norwegowie nie znają wielu problemów ani stresów, które potrafią zdominować życie innych narodów świata. Nie wiedzą, co to znaczy móc stracić pracę, martwić się o spłatę długu, albo o to, jak zapewnić godną przyszłość swoim dzieciom, nie do końca rozumieją pojęcie kryzysu ekonomicznego. (Norwegia)

29. Nawet biorąc pod uwagę, że podatki w Kalifornii są bardzo wysokie, relacja zarobków do kosztów nadal jest tutaj o wiele bardziej korzystna. Router do internetu, kamera, aparat czy komputer, jak to w naszej branży – tutaj zarabia się na to dużo szybciej niż w Polsce. Przy tym samym tempie pracy i zaangażowaniu tutaj łatwiej prowadzić biznes, wydatki szybciej się zwracają. (Stany Zjednoczone)

30. Finowie nauczyli się lepiej dostosowywać do zmian w otaczającym ich świecie. Gdy 40-, 50-latkowie tracą pracę w swojej dziedzinie, przekwalifikowują się i podejmują pracę w innej. (Finlandia)

31. W Kolumbii spędza się w pracy praktycznie cały dzień, rozpoczyna się go o 8 rano, a kończy o 18. W międzyczasie jest przerwa na obiad, który dla Kolumbijczyka jest świętością. Kobiety wracają więc do domu ok. 19-20, w zależności od korków na mieście. Trzeba pamiętać, że o godzinie 18 w Kolumbii zachodzi słońce, więc po powrocie z pracy nie ma mowy o aktywnym spędzeniu czasu np. z dziećmi w parku. (Kolumbia)

32. [Z powodu częstych demonstracji i protestów w stolicy – red.] w wielu przypadkach, gdy wiadomo, że odbędą się wielkie demonstracje, wiele firm pozwala pracownikom w te dni na tzw. telekomunikację, czyli pracę z domu. Minimalizuje to więc dezorganizację życia mieszkańców. (Stany Zjednoczone)

33. Niedziela jest dniem rozpoczynającym tydzień pracy. W piątek po południu rozpoczyna się Szabas i trwa do zachodu słońca w sobotę. Wówczas praktykujący Żydzi mają swój wolny, świąteczny czas. W całym kraju nie pracuje się wtedy. Czynne w Szabas są jedynie sklepy prowadzone przez sprzedawców innego wyznania, często Arabów. (Izrael)

34. Bardzo wielu rodaków pracuje i mieszka w Berlinie, ale w każdy weekend obowiązkowo gna do kraju. Takie życie jedną nogą tu, drugą tam oczywiście do niczego dobrego nie prowadzi. (Berlin)

35. Malajowie pracują o wiele wolniej i mniej się przykładają do swoich służbowych obowiązków, niż na przykład Chińczycy, którzy mimo że urodzeni w Malezji i mieszkający tu od kilku pokoleń, mają chyba tę swoją pracowitość w genach. (Malezja)

36. Pytanie o religię pojawia się chociażby przy aplikowaniu o pracę czy przy poznaniu nowej osoby. Religia nie jest tu prywatną sprawą. (Pakistan)

37. [W edukacji – red.] występują ogromne i moim zdaniem nieuzasadnione różnice w zarobkach. Zupełnie inaczej (więcej) zarabia biały nauczyciel z Zachodu i pracujący w tej samej szkole Taj, mimo że ten ostatni w pracy spędza o wiele więcej czasu. (Tajlandia)

38. Japońską postawę wobec pracy obrazują nie tylko długie godziny pracy, ale także sposób korzystania z urlopów. Na pewno w Japonii pracownicy mają urlopy krótsze niż w Europie, nikt na przykład nie wyjeżdża na dwutygodniowe wczasy. Europejczyk uznałby za przesadzoną taką postawę Japończyka, który pracuje w czasie lunchu, przychodzi do pracy w soboty i spędza swój wolny czas z kolegami z biura, grając z nimi na przykład w golfa. Często zdarza się, że ludzie pracują także w dni wolne, a porę lunchu wykorzystują na spotkania integracyjne, a nie na swoje prywatne sprawy. Firmy japońskie organizują dla swoich pracowników różne wycieczki, wyjścia do teatru, na koncert, imprezy noworoczne i inne, ale nie zaprasza się na nie rodzin pracowników. I to także byłoby zapewne krytykowane w firmach europejskich. (Japonia)

39. Podobno Malezja jest krajem o największej liczbie państwowych i religijnych świąt zaakceptowanych przez rząd jako dni wolne od pracy. Wiąże się to wszystko z mieszanką wielu ras i religii, gdzie Malajowie, Chińczycy, Hindusi oraz pozostałe grupy etniczne żyją razem w pokoju i harmonii. (Malezja)

40. Do biura przychodzi się w klapkach. Pod krawatem widzi się raczej tylko pracowników banków i urzędów. Tutaj na lunch pije się wino, nie kawę. (Malta)

41. W Hongkongu pracuje się średnio od 10 do kilkunastu godzin dziennie. Wiele biur i instytucji pracuje również w soboty. Urlop wypoczynkowy to około 10 dni rocznie. Wielu pracowników jednak pracuje na kontraktach, bez stałych czy okresowych umów, co powoduje, że prawa do urlopu właściwie nie mają wcale. (Hongkong)

42. Pensje są tu na tyle niskie, że można sobie pozwolić na zatrudnienie wielu osób – ogrodnik czy niania kosztuje mniej niż sto dolarów miesięcznie, więc można powiedzieć, że codzienne życie jest bardzo łatwe. Trudniej za to niż w Polsce prowadzi się firmę – trudno jest znaleźć wykształconych pracowników lub wykształcić tych, którzy mają już swoje nawyki. (Indonezja)

43. Islandczycy lubią przebywanie w grupie i wysoko sobie cenią towarzystwo i udział w życiu socjalnym społeczności. Inne nieco jest tutaj rozumienie pracy, która dla większości mieszkańców wyspy ma w pierwszym rzędzie znaczenie socjalne i daje poczucie wspólnoty. Niemalże w każdej firmie dzień pracy zaczyna się od wspólnej kawy, czy śniadania. (Islandia)

44. Bezrobocie tutaj to abstrakcja. Nie masz zatrudnienia? Idziesz na targ, kupujesz w hurcie 100 par kapci i łazisz z tym po mieście, aż sprzedasz. Z drugiej strony duża rotacja pracowników wpływa na jakość obsługi. To często frustruje. (Wietnam)

45. Największe obszary biedy mieszczą na północnym-wschodzie. Bywają tam wsie ze stuprocentowym bezrobociem i miejscowości, gdzie największym pracodawcą jest miejscowy samorząd. (Węgry)

46. Ogromne zapotrzebowane na siłę roboczą wynika z faktu, że Katarczycy nie zajmują się tego typu rzeczami. Ich pozycja to najczęściej dyrektor generalny, prezes, menadżer. Katarczycy pracują naprawdę mało, pełnią funkcję w zasadzie reprezentacyjną. (Katar)

47. Warunki pracy są bardzo dobre, nikogo nie dziwi, że matka ma chore dziecko i nie może przyjść do pracy. Tatusiowie biorą urlopy ‘tacierzyńskie’. Normą są wakacje za granicą, szczególnie podczas ciemnej zimy dużo osób decyduje się na ciepłe kraje. (Dania)

48. O karoshi, czyli śmierci z przepracowania mówi się szeroko w mediach i myślę, że firmy coraz bardziej liczą się z konsekwencjami wysokich odszkodowań za narażanie zdrowia pracowników. (Japonia)

49. Młodzi, wykształceni i nastawieni na biznes ludzie w Afryce są w zasadzie tacy sami, jak w Europie czy w Stanach. Ambitni, głodni sukcesów. Młody nigeryjski programista budujący własną aplikację jest tak samo zafascynowany Stevem Jobsem i Apple, jak ten polski. (Nigeria)

50. Dla wielu Nowa Zelandii to raj, gdzie wszystko przychodzi łatwo. To pewien mit. Jak wszędzie, żeby do czegoś dojść, trzeba intensywnie pracować. (Nowa Zelandia)

tammieszkam_logo

www.tammieszkam.pl

Malwina Wrotniak-Chałada
Malwina Wrotniak-Chałada