Parę słów o mądrym pieniądzu

O tym, że pieniądze to nie wszystko wiemy już dużo wcześniej zanim Marek Konrad został porwany w serialu Machulskiego. W środowisku startupowym często mówimy o mądrym pieniądzu, czyli takim, który ma moc większą niż banknoty. Obawiam się, że w gąszczu nowych środków unijnych zapominamy o jego sile.

Źródło: gigaom.com

Często wiedza ma większą wartość niż pieniądze. Bardzo wiele młodych firm nie potrzebuje dodatkowych tysięcy, które wpakuje” w kolejne nowe funkcje, zamiast tego potrzebna jest im pomoc w poukładaniu swoich działań, wyznaczeniu celów i zbudowaniu stabilnego modelu biznesowego. I dlatego “smart money”, czyli mądry pieniądz w postaci mentoringu, konsultacji i doradztwa, może okazać się najlepszym wsparciem dla firm w fazie startup. Warto o tym pamiętać przy tworzeniu programów takich jak Start in Poland.

– Startupy mają przed sobą dużo wyzwań. Otoczenie się doświadczonymi osobami, którym można zadawać pytania i które potrafią udzielać odpowiedzi bardzo przyspiesza rozwój. Takie osoby potrafią też zadawać trafne pytania, które pozwalają spojrzeć na własny biznes z innej perspektywy. To jest pierwsza z wartości, którą dają dobre akceleratory: wiedza o opcjach, jakie stoją przed startupem, dzięki której podjęcie dobrej decyzji jest łatwiejsze – mówił niedawno Piotr Wilam, partner w funduszu Innovation Nest, prowadzący akcelerator Growth! – Drugą wartością jest networking, czyli możliwość poznania osób, które mogą pomóc w rozwoju biznesu. Mam na myśli zarówno inwestorów, jak i klientów czy ekspertów branżowych.

Problemem sygnalizowanym przez polskie startupy jest niska jakość “smart money”, a często jej brak ze strony seedowych funduszy inwestycyjnych. Fundusze często są tworzone przez osoby bez doświadczenia w prowadzeniu innowacyjnych przedsiębiorstw (bo przyznajmy – nie mamy ich w Polsce zbyt dużo).

Startupy w Polsce potrzebują nie tylko kapitału ale mądrych inwestorów-mentorów, którzy pomogą im w podejmowaniu właściwych decyzji. Większość polskich startupowców w spółkach finansowanych przez fundusze Seed Capital nie mają się od kogo uczyć jak dobrze zarządzać firmą – pisała Anna Walkowska, właścicielka homplex.pl

W deklaracji programowej Startup Poland pisaliśmy o ważnej roli akceleracji, czyli intensywnego programu, podzielonego na etapy szkolenia, dla wyselekcjonowanych wcześniej twórców startupu (najczęściej obejmujący okres 3 do 6 miesięcy). W agendzie akceleracji znajduje się dopracowanie pomysłu, stworzenie modelu biznesowego i przygotowanie do prezentacji projektu inwestorom. Doświadczeni eksperci pracują bezpośrednio z uczestnikami programu w relacji mistrz-uczeń (mentoring).

Czy instytucje państwowe mogą spełniać rolę mentorów?

To pytanie pojawiło sie po pierwszym spotkaniu konsultacyjnym w Ministerstwie Rozwoju. Na papierze mogą wszystko. A przynajmniej, czytając strategię ARP z 2014 roku, tak im się wydaje:

Zadaniem ARP będzie zarówno udzielanie wsparcia w formule “smart money” małym i średnim przedsiębiorstwom, wdrażającym innowacje, jak i pomoc przy uzyskaniu finansowania zewnętrznego (m.in. funduszy UE, dla konsorcjów składających się z dużego przedsiębiorcy i MŚP)”.

Fragment jest zresztą łudząco podobny do założeń projektu Start in Poland”, który niedawno środowisko startupowe dostało do konsultacji (do 4 marca zbierane są opinie od środowiska).  

Czy właściwa diagnoza, postawiona w projekcie przełoży się na racjonalnie zaprojektowane rozwiązania? Nasz środowisko zgodnie przyznaje, że polski rynek trzeba pobudzić przede wszystkim przez wysokiej jakości wsparcie merytoryczne startupów tj. własnie akcelerację. Większość dostępnych obecnie programów wsparcia koncentruje się na fazie inkubacji (bardzo wczesna faza rozwoju firmy), dostępie do infrastruktury (parki technologiczne, przestrzenie coworkingowe) lub inwestowaniu w nie (zapewnienie kapitału bez żadnego wsparcia).

A to właśnie akceleratory są kluczowe – one są źródłem deal-flow dobrej jakości dla kolejnych faz inwestycji. A – przyznajmy to głośno – w Polsce w dalszym ciągu mało jest prawdziwych programów akceleracyjnych, potrafiących wykazać się konkretnymi, sprawdzonymi programami wsparcia i doświadczeniem.

Zagraniczne doświadczenie

Ekosystem akceleratorów w USA od lat wspiera w rozwoju najciekawsze startupy zapewniając mentorów i wiedzę, jak robić własny biznes. Dostanie się pod skrzydła najlepszych technologicznych akceleratorów nie jest łatwym zadaniem, ale może być bardzo opłacalne. Samo pojawienie się w tym prestiżowym gronie zwraca uwagę inwestorów, którzy bacznie przyglądają się wyselekcjonowanym w ten sposób startupom.

W Startup Poland dostajemy kilka próśb w miesiącu, by polecić obiecujące projekty do zagranicznych programów. Dlaczego nie zadbamy, by mieć programy akceleracyjne o światowym poziomie w Polsce?

Głośno mówimy o zagrożeniu brain drain”, więc dlaczego pozwalamy najzdolniejszym wyjeżdzać? Dlaczego nie zachęcimy talentów z Europy, by przyjeżdzali uczyć się i zakładać biznesy w Polsce?  

I na koniec – dlaczego nie przyznamy, że doświadczeni np. z Doliny Krzemowej dostarczą “smart money” w efektywniejszy sposób, niż jakiekolwiek agencje rządowe?

Bo czy nie lepiej zaprosić najlepszych do Polski, by wyszkolili polskie talenty i nauczyli nowe kadry jak sie robi innowacje? Tak od kilku lat robi Londyn, Berlin i Tel Aviv. Nie wymyślajmy koła na nowo. Naśladujmy najlepszych.

Techstars w Berlinie

Techstars w Berlinie

Eliza Kruczkowska
Eliza Kruczkowska