Bajki robotów w Hanowerze

Na naszych oczach przebiega kolejna rewolucja przemysłowa lub – jak wolą niektórzy – technologiczna. Dlaczego rewolucja? Ponieważ nowe technologie budując jednocześnie niszczą dotychczasowy porządek. Za jakiś czas całkowicie zaniknąć ma dotychczasowa bariera dzieląca ludzi od maszyn. Jak w tym nowym świecie odnajdzie się Polska?

artificial-intelligence-503592_960_720

Lubię fotografować murale w polskich miastach. Przeglądając niedawno stare zdjęcia, natrafiłem na fotografię jednego z fajniejszych murali, który powstał w latach 90tych, w Krakowie na ulicy Józefińskiej 24. Ta jakby wyjęta z książki ilustracja przedstawia robota oraz cytat: „Na koniec ludzie skarleją do wymiaru bezmózgich sług żelaznych geniuszy i, być może, poczną oddawać im cześć boską…” Mural naprawdę robi niesamowite wrażenie, szczególnie na tej właśnie ścianie budynku, w tym konkretnym, szaro-burym otoczeniu. (http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/678217,robot-lema-juz-skonczony-zdjecia,id,t.html). Powstał aby upamiętnić wybitnego polskiego pisarza, Stanisława Lema, który zmarł w Krakowie w 2006 roku. Ten obraz z cytatem z „Dialogów” Stanisława Lema zainspirował mnie do napisania tego tekstu.

Historie rozwoju przemysłu znamy chyba wszyscy ze szkoły. Pierwsza rewolucja przemysłowa (koniec XVIII – druga połowa XIX wieku) ruszyła wraz z wynalezieniem maszyny parowej. Druga rewolucja przemysłowa (przełom XIX i XX w.) przyniosła takie wynalazki jak żarówka (T.Edison), silnik wysokoprężny (R.Diesel) czy – co bliskie mojemu obecnemu zajęciu – opracowanie metody rafinacji ropy naftowej. Zaczął również rodzić się przemysł chemiczny. W latach 70 miała miejsce trzecia rewolucja przemysłowa, zwana potocznie wiekiem komputerów. Tej ostatniej urodzeni na przełomie lat 70-80-tych doświadczyliśmy na własnej skórze. Nie jestem pewien kto wymyślił i ogłosił pojęcie czwartej rewolucji przemysłowej i dlaczego akurat w tym konkretnym czasie, ale pojęcie stało się faktem. Kiedy zakończy się ten etap i jakie przełomowe wynalazki w obszarze wzajemnie połączonych i współzależnych inteligentnych fabryk z cyber-fizycznymi systemami produkcji i zaawansowanymi robotami przyniesie, dzisiaj jeszcze dokładnie nie wiemy.

Wizję świata, w którym roboty towarzyszą ludziom, znaliśmy do niedawna głównie z literatury czy też z filmów. Kto z nas wypiekami na twarzy nie oglądał Gwiezdnych Wojen śledząc poczynania sympatycznych robotów R2D2 i C3PO, które pomagają głównym bohaterom serii w walce z Imperium. Premiera pierwszej części (de facto IV) miała miejsce dokładnie 40 lat temu! Wymyślone wówczas przez Georga Lucasa cechy robotów, zadania które wykonywały, dzisiaj zaczynamy obserwować już w naszym codziennym życiu. Być może roboty wyglądają trochę inaczej, ale wizja przekuta została w rzeczywiste rozwiązania. Szczególnie uważnie rozwój zaawansowanej robotyki śledzą firmy, dla których procesy produkcyjne odgrywają pierwszorzędną rolę, gdzie automatyzacja może istotnie obniżyć koszty, przyspieszyć produkcję, a w konsekwencji stanowić o przewadze konkurencyjnej. Jest jeszcze jeden cel zastosowania robotów, o którym mówi się rzadziej, mianowicie poprawa bezpieczeństwa pracy człowieka. A zaawansowana robotyka to oczywiście zaledwie jeden z mega trendów, które obserwujemy. Chyba jeszcze nigdy w historii PKN ORLEN tak wiele uwagi i analiz nie poświęciliśmy w trakcie prac nad nową strategią właśnie mega trendom i przełomowym technologiom. Przestudiowaliśmy dziesiątki raportów i analiz takich jak choćby autorstwa McKinsey „Disruptive technologies: Advances that will transform life, business, and the global economy” (http://www.mckinsey.com/business-functions/digital-mckinsey/our-insights/disruptive-technologies). ORLEN na pewno nie jest wyjątkiem. Jestem przekonany, że wiele firm czy też krajów świadomych potencjalnych konsekwencji zmian, które niesie IV rewolucja przemysłowa, stara się przygotować do zmian. Gra jest prosta – albo na tej olbrzymiej fali popłyniemy niczym doświadczony surfer, albo fala nas przykryje (w tym drugim przypadku może ciężko dysząc niektórzy wypłyną na powierzchnię ale zostaną daleko w tyle).

Chyba nikogo nie zaskoczy więc informacja, że krajem który jako jeden z pierwszych zaczął się przygotowywać w sposób usystematyzowany do „nadejścia fali” są Niemcy… Rząd naszych zachodnich sąsiadów już jakiś czas temu uruchomił program Industrie 4.0, ogłosił strategię, której najważniejsze tezy można znaleźć na specjalnie stworzonej platformie internetowej (http://www.plattform-i40.de). Znając Niemców (pracowałem kilka lat m.in. w Dusseldorfie i Frankfurcie) śmiem twierdzić, że koncepcja Industrie 4.0 to nie tylko „wizja i slajdy” ale naprawę przemyślane podejście i kierunek, w którym, niezależnie od wyników jesiennych wyborów do Bundestagu Niemcy będą podążać. Może będzie to dla niektórych zaskoczeniem, ale dzisiaj niemiecki przemysł i gospodarka wcale nie plasuje się w ścisłej czołówce rankingów innowacyjności. W raporcie The Global Innovation Index od kilku lat na pierwszym miejscu jest Szwajcaria a o pozycję nr 2 wymiennie walczą Szwecja i Wielka Brytania. Niemcy, w najnowszym zestawieniu z 2016 r. wróciły wreszcie do pierwszej 10. rankingu. W zestawieniu innowacyjności firm amerykańskiego magazynu Forbes, w pierwszej 50. nie ma żadnego niemieckiego przedsiębiorstwa. Patrząc na zestawienie 2016 Most Innovative Companies przygotowane przez BCG, w pierwszej 10. również nie znajdziemy firmy z Niemiec. Dopiero na dalszych pozycjach w klasyfikacji BCG znalazły się takie firmy jak Bayer, BMW, Daimler czy BASF. Na podstawie obserwacji i rozmów z niemieckimi ekspertami jestem przekonany, że Industrie 4.0 repozycjonuje Niemcy w rankingach. Kluczem jest kompleksowość podejścia, którego w przypadku wielu krajów (w tym Polski) póki co niestety nie widać. Pewną nadzieję daje Plan Na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, przygotowany przez Mateusza Morawieckiego, Wicepremiera i Ministra Rozwoju, ale w tym dokumencie nie odnalazłem żadnego bezpośredniego odniesienia do IV rewolucji przemysłowej.

Przykład niemieckiego Industrie 4.0 pojawia się w moim tekście nieprzypadkowo. Czy to się komuś podoba czy nie, gospodarki Polski i Niemiec żyją w symbiozie. Często inwestorzy nie reagują na dane makroekonomiczne dotyczące polskiej gospodarki, tylko oczekują na ogłoszenie informacji z rynku niemieckiego w celu podjęcia decyzji co do działań w Polsce. Jeżeli więc łączy nas tak wiele, wypatrywałbym wzorców i poszukiwał możliwości wspólnego działania, również w zakresie projektowania przyszłości. Krótko mówiąc, na fali obecnej rewolucji przemysłowej możemy płynąć razem. W tym kontekście chciałbym zwrócić uwagę na wydarzenie, które czeka nas w pod koniec kwietnia, tj. Hannover Messe 2017. To największa przemysłowa impreza wystawiennicza na świecie. Jeżeli ktoś chce doświadczyć tego, co może czekać nas w przyszłości, musi odwiedzić tę wystawę. W ubiegłym roku krajem partnerskim były Stany Zjednoczone a w ceremonii otwarcia wziął udział Prezydent Barack Obama.

Temat Industrie 4.0 często przewijał się podczas ubiegłorocznej imprezy. Zresztą takiego wysypu technologii, które wpisują się w nurt czwartej rewolucji przemysłowej, nie pokazano wcześniej nigdzie: smart grid, rozwiązania przemysłowe Internetu wszechrzeczy, rozwiązania w zakresie alternatywnych napędów, cyfrowa firma – to tylko przykłady. Do tego wszechobecne roboty i przykłady zastosowań, o których wcześniej nawet nie śniliśmy, np. zwycięzca (firma z Niemiec) w konkursie Robotic Award 2016 organizowanym w ramach targów w Hanowerze. Zaprezentował on projekt o nazwie X-Arm robotic hand. Jest to zrobotyzowany manipulator, który dzięki swojej unikatowej, wieloosiowej konstrukcji może być stosowany na odcinkach linii produkcyjnych, które wymagają manualnej pracy ze względu na skomplikowany charakter operacji. Z kolei amerykańska spółka Rethink Robotics zaprezentowała robota pod nazwą Sawyer, który ma wykonywać drobiazgowe czynności na linii produkcyjnej, do tej pory wykonywanej przez pracownika. Może być użyty przy pakowaniu, składaniu czy przenoszeniu materiałów (co ciekawe został wyposażony w tablet z oczami, pozwala na wyrażanie emocji i łatwiejszą komunikację ze współpracownikami).
Oprócz samej wystawy, targom towarzyszy spora ilość ciekawych prezentacji i dyskusji z udziałem ekspertów. Wśród ponad 5 tysięcy wystawców w 2016 r. znalazły się także instytucje, ośrodki badawcze i firmy z Polski. Co ciekawe, na mocy porozumienia podpisanego przez Ministerstwo Rozwoju właśnie podczas ubiegłorocznego wydarzenia, Polska jest krajem partnerskim tegorocznych targów w stolicy Dolnej Saksonii.Z jednej strony to wyjątkowa szansa na promocję naszego kraju; należy docenić sam pomysł i inicjatywę polskiego rządu. Oczywiście trudno oczekiwać, żeby Polska miała szansę na równie imponującą reprezentację jak ubiegłoroczny partner targów, czyli Stany Zjednoczone. Ważny jest jednak sam udział, zwrócenie uwagi na Polskę, promocję naszego biznesu oraz możliwość zainspirowania się prezentowanymi rozwiązaniami, nawiązania relacji handlowych. Mam nadzieję, że zwiedzający i wystawcy z Polski wspierani przez rząd (jestem przekonany, że w imprezie tej rangi weźmie udział Premier RP, zapewne również szef resortu rozwoju) dobrze wykorzystają ten czas. Jeżeli chodzi o decydentów, to wierzę, że znajdą czas na dyskusje z kolegami z Niemiec o Industrie 4.0 oraz spacer po targach. Może oprócz samochodów elektrycznych rząd zarazi się zainteresuje się również rozwojem zaawansowanej robotyki, w której już dzisiaj np. krakowskie AGH wykazuje się sporą aktywnością (jednym z przykładów jest niedawno ogłoszony projekt budowy mobilnego robota gąsienicowego do prac inspekcyjnych (http://www.agh.edu.pl/info/article/w-agh-powstaje-innowacyjny-robot-do-prac-inspekcyjnych/). Jedno jest pewne – rzeczywistość dogoniła filmy science-fiction. To już nie bajki i trzeba się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć.

Andrzej Kozłowski
Andrzej Kozłowski