Supercharger Tesli – elektryczna rewolucja już w Polsce

Pogłoska głosi, że już w środę może być uruchomiony pierwszy supercharger firmy Tesla. W kraju węgla i buraków jest to zdarzenie nie do przecenienia. Od tej daty można liczyć postępy tej jednej z najważniejszych linii postępu cywilizacji technicznej i rozkwitu nowych modeli biznesowych.

www.teslamotors.com/supercharger

Nie chodzi tu tylko o upowszechnianie się nowej technologii. Ten proces jest nieunikniony i tak. Wszystkie koncerny światowe nie tylko pracują nad nowymi modelami aut elektrycznych, ale je wystawiają na salonach motoryzacyjnych. Za chwilę będą dostępne w każdym salonie dealerskim w Polsce. W zawodach o pierwszeństwo, a przede wszystkim o pozostanie na rynku są i Ford, i GM, BMW, Mercedes, VW, koncerny japońskie i koreańskie.

Jako dziennikarz „Gazety Bankowej” pracowałem na pierwszym w polskiej prasie serwisie internetowym 20 lat temu. Dzisiaj media to już synonim Internetu. Już teraz wiele wskazuje, za 25 lat może nawet i w Polsce co najmniej 25 proc. nowych aut będzie nie tylko elementami sieci internetowej, ale też będzie miało napęd elektryczny. Trochę pewniejsze prognozy przewidują, że elektryczne silniki będzie mieć 35 proc. nowych samochodów sprzedawanych na świecie. Wystarczy znaleźć w sieci zdjęcia fabryk nowoczesnych akumulatorów litowych do aut elektrycznych. Rozmiary tych świątyń nowego przemysłu robią wrażenie nawet na Amerykanach.

A stale bombardowani są oni nowymi przeciekami z trasy wyścigu technologicznego. Trudno się dziwić, że już prawie 1 proc. miesięcznej sprzedaży samochodów w USA mają samochody z napędem elektrycznym. A wyścig trwa. Dosłownie dzisiaj Business Insider podał przeciek o tym, że nowy ICar, czyli samochód autonomiczny (obywający się bez kierowcy) opracowują dla firmy Apple laboratoria technologiczne w Berlinie i Wiedniu. Wiadomo od dawna, że Google, Uber także biorą udział w wyścigu. Napęd spalinowy dla aut autonomicznych? To chyba oczywiste kuriozum. Nowe konstrukcje będą elektryczne.

Perspektywa popijania piwka „za kierownicą” autonomicznego auta pewnie wielu spodoba się najbardziej. Konsekwencje rewolucji w motoryzacji są jednak znacznie ciekawsze od strony biznesowej. W nowym środowisku wokół jeszcze nowej technologii będą musiały znaleźć się nie tylko tradycyjne firmy związane z samochodami i transportem. Pierwsze superchargery Tesli powstają w Polsce na stacjach „benzynowych” PKN Orlen. Model biznesowy zakłada darmowe doładowanie auta, ale wiemy od kilku lat, że płocki koncern największą marżę kosi już nie na paliwach, a na hotdogach. Przychody ze sklepów i usług towarzyszących podróży nabierają już od dawna większego znaczenia niż marża detaliczna z dystrybucji paliw. Orlen stratny nie będzie, ale infrastruktura detaliczna okazuje się więcej warta niż instalacje do rafinacji ropy w paliwa (petrochemia i chemia pozostaną zyskowne pewnie jeszcze setki lat).

Dobry interes, by podsumować upstream, mają przed sobą właściciele i operatorzy na złożach litu. Ten pierwiastek jest niezastąpiony w nowych bateriach, a jest stosunkowo rzadki. Nawet przy pełnym recyklingu wykorzystanych baterii, litu może starczyć na sto lat. Trzeba wynaleźć nowe technologie magazynowania energii, a na razie górą Australijczycy, Chińczycy i Chilijczycy, którzy złoża litu mają.

Ważniejsze konsekwencje upowszechniania się nowej technologii motoryzacyjnej są po stronie sektora energii elektrycznej. Świat naprawdę odchodzi od węglowodorów. Wczoraj w Katarze spełzły na niczym negocjacje mające ograniczyć podaż ropy naftowej. Wygląda na to, że coraz większą rolę odgrywają nie tylko zwykłe potrzeby finansowe Iranu czy Arabii Saudyjskiej, ale też świadomość, że kto nie sprzeda ropy teraz – niedługo nie będzie miał co z nią robić. Popyt musi spadać. Może to jeszcze nie panika, ale degradacja naftowych technologii musi przemawiać do wyobraźni arabskich i innych naftowych szejków.

Przyczyna jest prosta. Świat odchodzi od energii zamkniętej w paliwach kopalnych, a zmierza w kierunku źródeł odnawialnych, rozproszenia i dywersyfikacji. Jeszcze tradycyjne elektrownie jądrowe mają sens ze względu na wysoką elastyczność produkcji energii. Przewożenie jej w postaci paliw takich jak węgiel czy benzyna – sens traci. Kilka paneli fotowoltaicznych przy najdalszej wiosce gdzieś na końcu świata całkowicie uzasadni wymianę aut spalinowych na elektryczne. Rynek nie ograniczy się więc do krajów, które stać na zawodową energetykę działającą w podstawie.

Dalej – systemy nowych magazynów energii. Jak sprawdzi się w nich grafen – zobaczymy. Z grafenem, czy bez potrzebne będą magazyny, falowniki, sprzęgła energetyczne i całe mnóstwo elektroniki do sterowania.

Podobnie – software. Każdy nowy samochód będzie włączony w sieć. Zarówno jego ruch jak sposób używania będą koordynowane. To znaczy nie tylko więcej bezpieczeństwa i np. generalny spadek znaczenia rynku polis motoryzacyjnych w przychodach zakładów ubezpieczeniowych. Znaczenia nabiorą wszelkie społeczne platformy dzielenia usług przewozu. Nie mówiąc o tych, które pozwolą podczas podróży pracować lub korzystać z cyfrowej rozrywki.

Model sprzedaży samochodów też zresztą ulegnie zmianie, bo posiadanie na własność autonomicznych aut traci sens, skoro będzie je można zamówić jednym kliknięciem. Coraz wyraźniej widać, że nowe pokolenia wolą mieszkać w centrach miast, nie w domku na przedmieściu. Wolą wynajmować mieszkanie ograniczone do wygodnej sypialni i łazienki, a dzielić przestrzeń recepcyjną i rekreacyjną z innymi. Ten model będzie sprzężony z nowymi środkami lokomocji.

Mnóstwo tu wszędzie biznesu do zrobienia. I to cieszy. Nawet mnie, który jako mały chłopak rozpoznawał po warkocie motoru, czy za oknem przejeżdża Nysa, Żuk, Warszawa czy Syrenka. Kto zresztą z chłopaków nie kocha zapachu spalin, linii Forda Mustanga, gangu silnika Porshe Carrera itd.?

Ja kocham na zawsze, a jednak głowa mi się obraca z podziwem, kiedy widzę nowe auta Tesli na ulicach np. Sztokholmu, a ostatnio też i Warszawy. Zanim superchargery pojawią się w Katowicach, Poznaniu, Trójmieście, Łodzi, Rzeszowie – świętujcie nową erę wrzucając do GPS lokalizację stacji Orlenu w Kostomłotach: 51.036968, 16.584617, bo za 20 lat będzie w rejestrze zabytków. Tam rozpoczyna się historia.

Grzegorz Cydejko
Grzegorz Cydejko