Będzie łatwiej o pomoc w finansowaniu restrukturyzacji

Wprowadzone od początku ubiegłego roku prawo restrukturyzacyjne można określić mianem małej rewolucji w podejściu do firm, które znalazły się w kłopotach, zagrażających jego funkcjonowaniu.

Już wcześniej, gdy spółki traktowane były dość bezwzględnie, w myśl zasady, że niewypłacalny musi upaść, a procedura ta koncentrowała się na zaspokojeniu w możliwie największym stopniu interesów wierzycieli, przygotowywano zmianę filozofii w tej kwestii, wzorowaną na modelach obowiązujących w wielu krajach zachodnich. Nielicznym przedsiębiorcom udawało się jednak przekonać wierzycieli do zgody na postępowanie układowe, a było to możliwe najczęściej nie tylko wówczas, gdy były spore szanse na uratowanie firmy, ale głównie wtedy, gdy wierzyciele dochodzili do wniosku, że układ opłaci im się bardziej, niż podział majątku z likwidacji przedsiębiorstwa, lub że upadłość ważnego kooperanta mocno skomplikuje im życie.

Prawo restrukturyzacyjne stwarza firmom znacznie większe możliwości wyjścia z kłopotów, daje szansę na „drugie życie”, chroni przez pewien czas przed działaniami wierzycieli, zdeterminowanych w dążeniu do odzyskania jak największej części zobowiązań. Choć przepisy ustawy obowiązują zaledwie od kilkunastu miesięcy, widać że spełniają swoją rolę, o czym świadczy popularność, jaką cieszą się procedury restrukturyzacyjne wśród firm. W 2016 r. zdecydowało się z niej skorzystać ponad 200 przedsiębiorców, podczas gdy upadłość ogłoszono w tym czasie wobec 600 firm.

Nieco ponad rok to jednak okres zbyt krótki, by w pełni ocenić skuteczność nowych regulacji. Ocena taka powinna bowiem opierać się nie na popularności i liczbie postępowań, ale na ich efektach, czyli przezwyciężeniu kłopotów i wyjściu „na prostą” przez korzystające z niej firmy. Choć na ich wiarygodne podsumowanie jest zdecydowanie zbyt wcześnie, to jednak obserwacja rzeczywistości z perspektywy licznych przypadków toczących się postępowań, pozwala na formułowanie pewnych ocen cząstkowych, wskazujących nie tylko na zalety, ale także słabości restrukturyzacyjnej praktyki. Do tej pory najbardziej istotne wydają się dwie kwestie. Pierwsza to pojawiające się opinie, że przepisy ustawy wykorzystywane bywają przez przedsiębiorców do odraczania tego, co nieuchronne. Zdarza się, że uzyskanie ochrony przed wierzycielami jest tylko grą na czas. W tej kwestii istotna jest rola i kompetencje sądów. Z czasem racjonalność rozstrzygnięć powinna się poprawiać, choć do tego, by prawnicy kierowali się bardziej biznesowym trybem myślenia, droga jeszcze daleka.

Druga kwestia, znacznie bardziej istotna z punktu widzenia skuteczności restrukturyzacji, wiąże się z pieniędzmi. Jest oczywiste, że firmy korzystające z procedury restrukturyzacji, mają kłopoty z finansowaniem działalności. Równie oczywiste jest, że mają one skrajnie ograniczone możliwości pozyskiwania kapitału na przeprowadzenie niezbędnych działań, zmierzających do poprawy sytuacji. Nie każdy zaś ma cierpliwych i zdeterminowanych „interesariuszy”. Droga do banku, z wizytówką „sp. z o.o. w restrukturyzacji”, raczej nie przyniesie efektu. Brak możliwości finansowania w trakcie realizacji najlepszego nawet planu naprawczego wydaje się główną przeszkodą jego powodzenia. Prywatnych inwestorów, czy funduszy gotowych angażować kapitał w najbardziej ryzykowne przedsięwzięcia zdecydowanie u nas brakuje.

Z tego punktu widzenia godna podkreślenia jest podjęta właśnie inicjatywa nowelizacji prawa restrukturyzacyjnego, wzorowana na rozwiązaniach stosowanych wcześniej, tuż po wybuchu globalnego kryzysu finansowego. Ta obecna ma na celu ułatwienie uzyskania wsparcia finansowego ze środków publicznych w określonych sytuacjach, głównie małym i średnim firmom, bez konieczności występowania o zgodę do Komisji Europejskiej. Dla niewielkich firm uproszczenie i skrócenie procedury korzystania z pomocy publicznej ma kluczowe znaczenie.

Dariusz Krawczyk
Dariusz Krawczyk