Jednoosobowa działalność gospodarcza za granicą – oszczędność czy ryzyko?

Coraz więcej przedsiębiorców szuka alternatyw w postaci założenia jednoosobowej działalności za granicą. Spowodowane jest to prognozowanym wzrostem stawek ZUS od 2019 roku oraz poszukiwaniem uproszczeń podatkowych. Przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że jeśli nie prowadzą faktycznie działalności w wybranym kraju, to takie rozwiązanie jest jedynie pozorne i nie przyniesie im żadnych korzyści.

Gra w szachy

Swoboda prowadzenia działalności gospodarczej w ramach Unii Europejskiej zachęca przedsiębiorców do przeniesienia biznesu do innego kraju członkowskiego, w którym są korzystniejsze warunki (niskie podatki, mniejsza biurokracja czy brak składek). Należy jednak przy tym pamiętać, że każdy podmiot gospodarczy rozliczany jest w miejscu, w którym posiada swoją rezydenturę podatkową. Jeżeli więc właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej chce dokonywać rozliczeń fiskalnych poza granicami Polski, musi zmienić rezydencję podatkową, co w praktyce jest skomplikowanym przedsięwzięciem. Ocena tego, czy jest się rezydentem danego kraju, jest wieloaspektowym procesem. Do jej głównych kryteriów możemy zaliczyć:

  • Miejsce i czas – żeby być rezydentem danego kraju, przedsiębiorca powinien w nim przebywać minimum 183 dni w ciągu roku. Warunek ten, nie musi być spełniony w formie nieprzerwanego pobytu.
  • Centrum interesów gospodarczych – tu istotne są takie czynniki jak m.in.: miejsce prowadzenia działalności zarobkowej, źródła dochodów, majątek (np. posiadane inwestycje) czy zaciągnięte kredyty.
  • Centrum interesów osobistych – czyli na przykład miejsce zamieszkania, ognisko domowe (małżonek, dzieci), aktywność społeczna, przynależność do organizacji i klubów i itd.

Cieszące się coraz większą popularnością przenoszenie jednoosobowych działalności gospodarczych za granicę, podczas gdy właściciel wciąż mieszka na terenie Polski i tu prowadzi swój biznes, jest niezgodne z podstawowymi zasadami międzynarodowego prawa podatkowego. W momencie kontroli podatkowej, nawet po latach, urząd skarbowy może się do niego zwrócić o opłacenie zaległych podatków wraz z odsetkami karnymi. Może także nałożyć kary na podstawie kodeksu karnego skarbowego. Czasami przedsiębiorcy mylnie zakładają, że fiskus się nie połapie w takim działaniu. W Unii Europejskiej wymiana między krajami jest płynna i szybka. Próba tego typu działań, prędzej czy później, skazana jest na podważenie i dotkliwe koszty. W końcu łatwo jest sprawdzić, czy taka osoba wypłacała w innym kraju pieniądze, skąd się logowała, czy wynajmuje księgową w danym miejscu i czy posiada tam jakieś biuro lub mieszkanie. Jeśli nie, przedsiębiorcy trudno jest wykazać, że spełnił takie przesłanki, jak omówione powyżej centrum interesów gospodarczych i osobistych poza granicami Polski. Należy pamiętać, że ciężar udowodnienia rezydencji podatkowej zawsze spoczywa na podatniku.

Modna parę lat temu „ucieczka” przed ZUS-em do Wielkiej Brytanii dla tysięcy polskich przedsiębiorców okazała się bardzo kosztowna. Instytucja ta, szybka zorientowała się, że ma do czynienia z emigracją do innych „systemów emerytalnych” na szeroką skalę i rozpoczęła w tej sprawie swoje dochodzenie. Wystarczyło zadanie przedsiębiorcy paru pytań m.in. o numer NIN, o numer konta bankowego w Wielkiej Brytanii o częstotliwość wyjazdów, aby przyłapać go na oszustwie. Osoby, które szły w zaparte, musiały przesłać np. kopię rachunków np. za prąd czy bilety z podróży. Z pozoru łatwy i tani sposób na uniknięcie składek okazał się nieskuteczny. ZUS upomniał się o swoje należności, naliczając przedsiębiorcom zaległości składkowe z wielu miesięcy, a często i nawet lat.

Rodzi się więc pytanie, jak zoptymalizować swoją działalność tak, żeby nie narazić się na spore koszty?

W tym przypadku najlepszym rozwiązaniem jest założenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (OÜ) w Estonii. W odróżnieniu od jednoosobowej działalności gospodarczej, spółka jest odrębną osobą prawną, która posiada swoją rezydencję podatkową w kraju rejestracji. Nie uwzględnia się więc tutaj interesów rodzinnych i gospodarczych członków zarządu bądź udziałowców. Przedsiębiorcy, którzy chcą rozwijać swój biznes w Estonii, do momentu wypłaty dywidendy, nie muszą płacić podatku dochodowego. Estonia jako lider cyfryzacji w Europie, umożliwia prowadzenie firmy całkowicie zdalnie. Nie trzeba jeździć do urzędów, wszystko można załatwić szybko i wygodnie przez Internet. Ważne, aby kluczowe decyzje spółki podejmowane były oficjalnie na terenie Estonii, a spółka funkcjonowała na jego krajowym rynku bądź też prowadziła międzynarodową działalność. Kolejnym atutem prowadzenia spółki (OÜ) jest to, że z tytułu bycia jej członkiem zarządu czy też udziałowcem, nie ma obowiązku opłacania składek ubezpieczeniowych. Traktowanie przedsiębiorców jak partnerów, przejrzysty system podatkowy oraz niskie koszty prowadzenia spółki, stawiają Estonię na pierwszym miejscu w Europie wśród krajów, w których warto założyć firmę.

Artur Kuczmowski
Artur Kuczmowski