Wolność, równość… regulacje

Innowacyjność kontra regulacje – jak dzisiaj wygląda wolność gospodarcza?

Fot. Flickr

Kiedy portal aukcyjny e-Bay zyskiwał na popularności,  w Stanach Zjednoczonych  rozpoczęła się dyskusja, czy osoby prowadzące aukcje na platformach internetowych nie potrzebują aby licencji. Taka bowiem zasada obowiązywała w stosunku do osób i firm zamierzających prowadzić działalność aukcyjną w sposób tradycyjny. Towarzyszyły temu liczne publikacje, przestrzegające przed podejmowaniem takiej działalności i informujące o zagrożeniu sankcjami karnymi. Podobnie rzecz się miała w przypadku firm oferujących płatności internetowe takich jak PayPal czy Square oraz firmy która od niespełna 10 lat zmienia nasz sposób podróżowania. Airbnb do chwili obecnej zmaga się zresztą z regulacjami ograniczającymi możliwości wynajmowania nieruchomości na kilka dni, czyli w obszarze głównej swojej działalności.

We wszystkich tych przypadkach, nowa działalność, prowadzona z wykorzystaniem internetu, wkraczała w obszary które do niedawna wydawały się jasno i klarownie uregulowane, zmieniając dramatycznie nie tylko zasady świadczenia określonych usług, ale przede wszystkim tworząc nowy model komunikacji z klientem i realizacji jego celów w dogodnej dla niego formule. Interesujące jest to, że większość tradycyjnych firm sięgających w odruchu obronnym po regulacje rodem z poprzedniej epoki, miało i ma w dalszym ciągu dobro klienta wpisane w swoje misje, strategie czy też hasła reklamowe. Tych samych klientów, którzy wybierając platformy sieciowe przekonywali się, że mogą się pozbyć niepotrzebnych rzeczy albo zakupić interesujące ich przedmioty bez wychodzenia z domu. Nie muszą już przedzierać się przez zakamarki systemów bankowych i wypisywać poleceń przelewów za każdym razem kiedy dokonują płatności  na kilkanaście złotych. W końcu tych samych klientów, którzy nie sa już skazani na hotele i mogą spędzić wakacje w mieszkaniach takich jak ich własne, tyle że położonych w różnych zakątkach świata.

Wolność gospodarcza ? Proszę bardzo. Równość ? Czemu nie. Ale parafrazując hasło rewolucji francuskiej, patrząc na młode, kreatywne firmy, miast odgłosów poklepywania po plecach w imię powszechnego braterstwa, dużo częściej słyszymy odgłos łańcuchów wszelkiej maści regulacji, które stara się im narzucić na plecy. Trochę na zasadzie: „my ciągniemy za sobą tę wielką metalową kulę – no to zobaczymy jak wam się z tym uda”. I jakoś tak się dzieje, że nikt nie zastanawia się za bardzo, czy w nowym cyfrowym świecie taka kula nie powinna po prostu trafić do lamusa.

Nic zatem dziwnego, że i w Polsce pojawił się ostatnio projekt ustawy proponującej uregulowania działalności firm trudniacych się „pośredniczeniem przy przewozie osób”, czyli działalnością wykonywaną przez firmy takie jak Uber czy iTaxi. Projekt, a w szczególnosci jego uzasadnienie jest dość symptomatyczny. Dlaczego mamy wprowadzić taką regulację ? Otóż główną przyczyną jest fakt, że na rynku polskim pojawiły się podmioty które „zlecają przewozy kierowcom nieposiadającym odpowiedniej licencji oraz niespełniającym określonych wymogów.” No i jesteśmy w domu. Tylko, dlaczego nikt nie zadał sobie pytania czy takie licencje są jeszcze konieczne ? Kiedyś kierowca musiał znać bardzo dobrze topografię miasta. Teraz problem ten załatwia zwykły telefon komórkowy z odpowiednią aplikacją. Problemem były taksometry. Kasy fiskalne. I te problemy odpowiednia aplikacja rozwiąże w sposób dużo doskonalszy i odporny na różnego rodzaju przekręty. Pozostaje bezpieczeństwo. Ale korzystając z rozwiązań takich jak Uber czy iTaxi, nie tylko dokładnie wiemy gdzie znajduje się „nasza” taksówka ale też tego, ile i jakich rekomendacji otrzymał dany kierowca.

Żeby wszystko było do końca jasne. Pomimo, że zdarza mi się sporadycznie korzystać z Ubera czy z iTaxi, na co dzień korzystam z jednej z warszawskich korporacji taksówkowych. Bardzo często spotykam tych samych kierowców. Lubię z nimi rozmawiać. Bardzo mili ludzie. Ale widzę jak dzień po dniu przegrywają swoją walkę. Korporacje są podzielone. Nie mają wystarczającej ilości taksówek. Czas oczekiwania bywa coraz częściej nieakceptowalnie długi. Zasady wydawania zleceń sprawiają, że nie zawsze kierowca który ma najbliżej dostaje moje zlecenie. Postęp technologiczny, o ile dana korporacja w ogóle się na to decyduje, sprowadza się do odpalenia aplikacji, która jest namiastką profesjonalnej platformy internetowej, bo jak to ostatnio usłyszałem, informatyka kosztuje a zleceń nie przybywa.  I to wszystko w przededniu wejścia na rynek pojazdów autonomicznych, które sprawią, że korporacje taksówkarskie w obecnym kształcie w ogóle stracą rację bytu.

Cyfryzacja niesie ze sobą wiele elementów, które zmieniają świat który znamy. Tak było z branżą muzyczną i jej wieloletnią walką zapoczątkowaną triumfem nad Napsterem – popularną platformą wymiany plików między użytkownikami internetu. Skończyło się tak jak musiało się skończyć – triumfem platform cyfrowych takich jak Spotify czy Deezer i powolnym odchodzeniem płyt CD do lamusa. Blockbuster – ikona świata wypożyczalni płyt DVD przegrała z serwisami VOD oraz firmami takimi jak Netflix, które kontynuują swój podbój świata mediów wchodząc coraz odważniej na terytorium telewizji naziemnej i satelitarnej. Tradycyjny biznes wydawniczy to zaledwie cień dawnej potęgi. Wspomniane tu platformy takie jak Airbnb to coraz większe zagrożenie dla branży hotelowej, choć obie strony usilnie starają się przedstawić swoje oferty jako przykład pokojowej koegzystencji. Szczytem naiwności, byłoby w tym kontekście uważać, że świat cyfrowy obejdzie się łagodniej z biznesem taksówkowym.

I tu wracamy do kluczowego pytania: regulować czy de-regulować. Myślę, bowiem że wszyscy zgodzą się z tezą, że zasady prowadzenia działalności powinny być takie same dla wszystkich. Tyle, że tego typu dylematy są iluzoryczne, przynajmniej wtedy gdy poważnie myślimy o krzewieniu innowacyjności i korzystaniu z cyfryzacji. Ostatnie badania agencji Narodów Zjednoczonych UNCTAD, pokazuje, że istnieje rosnąca dysproporcja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Europą jeżeli chodzi o ilość nowych firm, liderów cyfrowego świata które osiągnęły kapitalizację ponad miliarda dolarów. Nic zatem dziwnego, że twórca i CEO Alibaby, Jack Ma, którego osobisty majątek oceniany jest na 35 miliardów dolarów, twierdzi że przyszłość należy właśnie do tych dwóch pierwszych potęg cyfrowych. Według niego, w Europie zanim jakakolwiek nowa idea ujrzy światło dzienne, będzie obracana pod światło przeróżnych regulacji dziesiątki razy, co niejednokrotnie prowadzi  do wylania dziecka z kąpielą.

Jeżeli zatem ktoś zadałby mi dzisiaj pytanie, czy mogę sobie wyobrazić świat taksówek bez licencji – i to zarówno dotyczący tych tradycyjnych korporacji jak i tych opartych na platformach internetowych, to odpowiedź byłaby twierdząca. Modele biznesowe firm takich jak Uber czy iTaxi pokazują, że wynajęcie samochodu z kierowcą może być proste i przyjemne. I tego doświadczenia nie da się już zmienić. Dzisiaj może być na to jeszcze za wcześnie, ale pełna deregulacja tego zawodu stanie się faktem już wkrótce.  Koniec końców bowiem, jak mawiał Victor Hugo nikt nie jest w stanie oprzeć się idei której czas właśnie nadszedł.

 

Ireneusz Piecuch
Ireneusz Piecuch