(Nie) prawdziwy portret polskiego „managera”

Menadżer to według definicji osoba, której podstawowym zadaniem jest realizacja procesu zarządzania – planowanie i podejmowanie decyzji, organizowanie, przewodzenie – motywowanie i kontrolowanie. Jednak na rynku obok grupy zdolnych menadżerów mogących się pochwalić realnymi osiągnięciami w zarządzaniu funkcjonuje wielu „managerów”. Czym się charakteryzuje polski „manager”?.

Gdy „manager” przychodzi do nowej spółki to jego pierwszym ruchem jest cięcie kosztów. W komunikatach firmy dominuje wówczas słowo restrukturyzacja. Rzecz jasna nie ma nic złego w szukaniu oszczędności w zbędnych wydatkach. Problem polega na tym, że „manager” z takim samym zapałem jak do szukania kosztów nie rusza z nowymi pomysłami na zwiększenie przychodów. Zysk netto może się tylko pojawić przez cięcie kosztów. Pomysłów na nowe produkty i wejście na inne rynki brak.

Polski „manager” jest dobrze wykształcony i kompetentny. Studia MB i wcześniejsza praca w znanych firmach consultingowe to jego potężny oręż. Za tak pokaźne CV otrzymuje zasłużone wynagrodzenie. Nie jest jednak na tyle pewny swoich kompetencji, by w większym stopniu płacę uzależnić od poprawy wyników spółki. A przecież mógłby zostać milionerem, gdyby będącą „pod kreską” firmę wyprowadził na prostą i np. otrzymał 30% jej wypracowanych zysków.

„Manager” nie zaryzykował złotówki we własny biznes…

i nie sprzedał nawet pudełka zapałek, ale jest kompetentny żeby zarządzać biznesem sięgającym setek milionów dolarów. Rzadko doświadczenie i kontakty zdobyte przy zarządzaniu spółkami wykorzystuje do rozkręcenia własnej firmy i stworzenia jakiegoś produktu, który podbije rynek. Jeśli już, to jest to firma consultingowa czym wraca do swoich korzeni. Idealnym scenariuszem jest jednak przejście do innej spółki. Branża w zasadzie nie ma znaczenia. „Manager” szybko się uczy toteż po przygodzie w spółce paliwowej może zarządzać firmą transportową i na odwrót.

Trzeba oddać „managerowi”, że w telewizyjnym studiu biznesowej TV doskonale żongluje wskaźnikami EBIT, EBITDA, ROE czy ROA. Powodem pogorszenia sytuacji finansowej firmy nigdy nie jest zarządzanie. Za gorsze wyniki spółki przeważnie odpowiada słabnący złoty albo zbyt silny złoty. Wpływ ma także sytuacja na Ukrainie oraz słabnąca gospodarka Chin. Gdy do innych wniosków dochodzi rada nadzorcza wówczas „manager” przechodzi „uzdrawiać” inną firmę.

Obraz polskiego „managera” jest rzecz jasna celowo przejaskrawiony, ale powiedzcie czy rzeczywiście aż tak przejaskrawiony?

Grzegorz Marynowicz
Grzegorz Marynowicz