ABC Blockchaina – czyli… elementarz początkującego Blockchainer’a

„ABC Blockchaina” Krzysztofa Bieleckiego to pozycja nietuzinkowa i niebanalna. Nietuzinkowa i niebanalna, bo w kulturze tl;rd napisać 741 (słownie: siedemset czterdzieści jeden) stron, nie użyć ani jednego przypisu i skłonić ludzi do przeczytania tego wszystkiego, to wyzwanie epickie. Sprawna narracja, lekkość opisu tak w końcu trudnego tematu i głębia wiedzy Autora powodują, że po przeczytaniu tej książki w temacie blockchaina jest się nieco mądrzejszym niż się było przed jej lekturą. Właściwie, można powiedzieć, że chcąc być blockchainerem (adeptem wdrożeń blockchaina) czy też w ogóle sympatykiem i zwolennikiem tej technologii i móc się o niej wypowiadać, to należy Dzieło Bieleckiego potraktować jako swego rodzaju elementarz. I to obowiązkowy elementarz.

 

Bowiem, jeśli nie wiesz co oznaczają pojęcia takie, jak:

hash” (nie mylić z innych haszem); „drzewo binarne”, „drzewo Merkle’a”, „drzewo hasz”; „nonce”; „funkcja haszująca”; „mechanizm konsensusu”; „wyrocznie”; „timestamp”; „wskaźnik poprzedniego bloku (hashPrevBlock)”; „altcoin”; „scrypt”; „fork”, „hard fork”, „soft fork”; „Ethereum Virtual Machine – EVM”; „paliwo” (gas); „smart contract”; „proof-of-work”, „proof-of-stake”, „proof-of-capacity”, „proof-of-miner”, „proof-of-burn”, „delegated-proof-of-stake” czy też inne „proof-of-coś-tam”; „hash wars”; „halving”; DAO, ICO, STO; „segregated witness” (SegWit); i masa innych związanych ze światem kryptowalut i blockchaina to…

… tak, tak, przeczytaj „cegłę” Bieleckiego.

Dzieło Bieleckiego, to dwadzieścia sześć w sumie barwnych opowieści, w których przewijają się lekkostrawne technikalia teoretyczne podane w sosie faktograficznym i wielkiej gawędy historycznej o ciągle zmieniającym się kosmosie krypto-projektów, które tak jak w poplątanych korzeniach drzewa wyrastają jeden z drugiego, zachodzą na siebie, wrastają w siebie… Gdzie widać nieraz zaciekłą rywalizację projektów, w innym miejscu ich współpracę a jeszcze w innych pojawianie się jakichś rozbłysków Super Nowej, z których każda ma ambicje zostać jednorożcem. Bielecki to doskonale wychwytuje i naświetla, przestrzegając jednak przy tym żeby nie popadać w przesadny optymizm miraży. To co uderza u Autora to głębia wiedzy i doświadczeń i naturalność narracji, w której staje się jakby przewodnikiem dla Czytelnika po tej swoistej „wystawie” świata kryptowalut. Tak w zasadzie to praca Bieleckiego mogłaby nosić tytuł – „Przewodnik po wystawie kryptoprojektów”. Wystawie jedynej w swoim rodzaju.

 

Na początku Bielecki bierze Czytelnika jakby za rękę i przechodząc z nim próg owej wystawy wchodzi do pierwszej sali, w której krótko i opisowo tłumaczy zwiedzającemu jak właściwie ten blockchain działa i o co w tym wszystkim chodzi. Temu poświęcone jest zaledwie kilka stron rozdziału „Trzy osoby przy stole”. W następnej sali nazwanej „Co może blockchain?” Bielecki korzystając z wprowadzenia wyjaśnionego w sali poprzedniej wdraża miękko pierwsze pojęcia charakterystyczne dla tej technologii i główne jej cechy. Mając już tak przygotowany grunt Autor opisuje prehistoryczne czasy kryptoświata przedstawiając… krótką historię Bitcoina jako pierwszego łańcucha bloków i również pierwszej kryptowaluty. (Uwaga! Zdjęcie na str. 38 to najprawdopodobniej nie jest zdjęcie Satoshi Nakamoto. 😊) Następne dwie strony, to szybka opowieść o tym, jak można było zapłacić 10000 BTC za pizzę i co to oznacza. Kolejna sala na tej wystawie, to nowelka kryminalna o tym, jak służby federalne (tak, tak USA) zamknęły projekt pod nazwą „Silk Road”, czyli opowieść o tym że Dark Net, w którym czają się pomysły kryptowalutowe to jednak teren nie do niezdobycia przez Federalnych. „Barwny świat altcoinów” to następna sala, do której wchodzimy wraz z Bieleckim, pokazującym … no tak barwny świat altcoinów. Uwaga druga. W tej sali padają czasami wyrażenia techniczne, które warto poznać bo przydadzą się później. Sala następna nosi nazwę „Ethereum: globalny komputer”. W niej to pojawia się wyjaśnienie tego dlaczego kod jest prawem („code is the law”) i dlaczego wynalazek Vitalina Buterina ma szansę zawładnąć światem w rozwiązaniach poza kryptowalutowych, czyli nie wchodzących w obszar świata finansów. Chodzi tu głównie o dedykowaniu tego blockchaina projektom smart contractowym. Bielecki prowadzi wycieczkę do następnej sali, w której mówiąc po prostu edukuje „Jak to działa?”, tzn. jak ten cały blockchain „chodzi”. To tutaj pojawiają się te podstawowe pojęcia z elementarza początkującego blockchainera, tj. funkcja haszująca, hash, nonce, drzewo Merke’a, mining puzzle itp. Przyswojenie ich nie jest takie trudne, gdyż Bielecki nie odsyła Czytelnika do matematyki wyższej, statystyki, studiów informatycznych i cybernetycznych. I nie wymaga od Czytelnika przygotowania na poziomie przynajmniej licencjackim z tych dziedzin wiedzy. Nie każe Czytelnikowi zaglądać do linii kodu, programowania i heurystycznego rozwiązywania algorytmów, wnikania w teorie gier, wielkich liczb itd. Nie rozpisuje żadnych funkcji, naszpikowanych greckimi znakami diakrytycznymi. Jednak mimo to Czytelnik wychodząc z tej sali czuje się usatysfakcjonowany, że WRESZCIE zrozumiał jak TO działa i jakie to w sumie otwiera perspektywy. Jeśli Czytelniku wydawało Ci się, że wiesz wszystko o Widelcu („forku”) to się tak Tobie wydawało. W sali bowiem zatytułowanej właśnie „Widelec” (przepraszam „Fork”) Bielecki tłumaczy główne wydarzenia w ekosystemach Ethereum i Bitcoina, które społeczność nazwała „forkami”. Generalnie są forki zamierzone oraz niezamierzone (przynajmniej wydające się być spontanicznymi), kiedy społeczność skupiona wokół któregoś z tych blockchainów zamierza coś zrobić, pchając rozwój danego blockchaina w danym kierunku bądź czemuś zapobiegając. Do tych celów stosuje się forki, czyli mówiąc inaczej rozgałęzienia. Bielecki tłumaczy co to są forki, jak się je stosuje i po co oraz czym się różnią forki twarde („hard fork”) od miękkich („soft fork”). W elementarzu o blockchainie nie może zabraknąć lekcji o tym „Jak kupować kryptowaluty” (której poświęcona jest następna sala), a więc mamy tu opisane takie sposoby jak kupowanie kryptowalut na giełdach, w bankomatach i na rynku OTC. Autor przestrzega lojalnie, że co do zasady kupowanie kryptowalut jest bezpieczne ale zdarzają się też i kradzieże. No i w przyległej sali, pod nazwą „Gdzie trzymać kryptowaluty?” Autor instruuje, że robi się to w portfelach online, na komputerze, w aplikacji mobilnej, w portfelu papierowym, w kluczach w postaci pliku, w portfelu sprzętowym i w innych rozwiązaniach. I podobnie jak poprzednio stwierdza, że generalnie przechowywana kryptowaluta jest bezpieczna, o ile nie zawini sam ją przechowujący głównie swoim niedbalstwem. Do tej sali przylega też i mała salka pod nazwą „ABC użytkowania portfela”. Tutaj Autor jakby wprowadza proste ćwiczenia praktyczne z wysyłania i otrzymywania transferów przy użyciu portfela on-line Bitcoina i Ethereum. No i 1/3 wystawy za nami.

Uwaga, wysoki próg, proszę się nie potknąć, bo wchodzimy do sali zatytułowanej „Zrozumieć eksplorator bloków”. Tutaj Bielecki pokazuje jak i gdzie te bloki sobie chodzą, jak je śledzić i jak mniej więcej czytać co jest w środku nich. Stąd przechodzimy do następnego pomieszczenia, w którym pada to jakże ważne pytanie „Czy blockchain jest anonimowy?”. No, bo przecież anonimowość blockchaina stanowi kanon wiary każdego blockchainera. Generalnie, Bielecki stwierdza, że tak właściwie to ten blockchain jest anonimowy, jednak są sytuacje kiedy anonimowy być przestaje ku zdziwieniu wszystkich. OK, idziemy dalej do sali pod tytułem „Wydobywanie kryptowalut i różne rodzaje łamigłówek kryptograficznych”. To tutaj zwiedzający ma szansę się dowiedzieć co oznaczają takie wynalazki jak „PoW”, „PoS”, „PoC”, „PoM”, „PoB”. Jak chcesz wiedzieć, co one oznaczają, to zapraszam, str. 239-253. Tam się dowiesz. Uwaga! Wejście dla osób pow. 18 roku. Bo w tej sali Bielecki wyjaśnia dlaczego kryptowaluty są sexy opisując je jako inwestycję. Generalnie… „Jak zarabiać na transakcjach z dźwignią? Zasada jest tutaj prosta. Jeśli nie wiesz, to lepiej nie próbuj. A jeśli wiesz, to już zdajesz sobie sprawę, że nie warto próbować.” – stwierdza Autor, wprowadzając też pojęcie poboczne „blockchainowy hazard”. Teraz już wiesz Czytelniku dlaczego krypto jest sexy? Wejście do następnej sali jest opatrzone jakże wysublimowanym stwierdzeniem „Witamy w szambie!”. Autor tak określa sposoby porozumienia się, a raczej ich styl, społeczności blockchainowej (a raczej społeczności kryptowalutowych) między sobą i wewnątrz siebie. To tutaj dowiesz się Czytelniku co to jest Bitcointalk.org, Slack, Telegram, Reddit, NXT czy platforma Bancor. Ponoć Wersalu tam nie ma, ale żaden projekt blockchainowy nie ma szans na powodzenie, jeśli przez „szambo” nie przejdzie. Taką można wysnuć konkluzję po przeczytaniu dziewięciu stron opisu „szamba”. Sala przylegająca, to właściwie coś z pogranicza przedszkola czy też placu zabaw dla maluchów, gdzie pokazywane są „Krypto memy”. To tutaj dowiesz się: dlaczego czyjaś dysleksja spowodowała karierę słowa „hodl” (zamiast „hold”); skąd się wzięło równanie „1 DOGE = 1 DOGE”; że „to the moon” niekoniecznie oznacza fizyczne przemieszczanie się do księżyca; że „Lambo” oznacza (no tak właściwie, to wiadomo co oznacza); że kolejna czyjaś dysleksja wywindowała sformułowanie „This is gentlemen” na czołówki społecznościowej listy przebojów; że „2 weeks” to taki trochę odpowiednik ASAP’u znanego z korporacji (czyli termin oznaczający, prawie natychmiast); że lepiej się nie przyznawać, że jest się „Goxxed” bo to oznacza przyznać się, że jest się frajerem; że „community takeover” to w zasadzie coś w rodzaju zbiorowego … [Wstaw cokolwiek, co się Tobie kojarzy]; że „pociąg odjechał” oznacza, że odjechał; że „rakieta” to sposób dotarcia „to the moon”; że „weak hands” i „panic sell” to taki żargon i jak się nim posługujesz, to wiesz co to spekulacja; podobnie zresztą z określeniami „P&D” czy „FUD”; tutaj się też dowiesz co to jest „shitcoin”, „następne DAO”, „Donut”, „the flippening” czy też „when Polo” (Bittrex, Mintpal, Binance… wstaw cokolwiek). Te 22 strony poznawania tych krypto-odzywek, jeśli się ich dobrze nauczyłeś, ułatwi Tobie błyśnięcie w krypto-towarzystwie. Jak już się pobawiłeś trochę w sali o krypto memach, to Bielecki prowadzi Ciebie do następnej, w której odkrywa przed Tobą ów magiczny świat „ICO”, przestrzegając jednak, że na projektach ICO też się można „przejechać”, tak jak na przełomie XX i XXI wieku można było „popłynąć” na bańce „dot.com’ów”. W ICO też grasują złodzieje, zdaje się twierdzić Autor. „Wybrane projekty funkcjonujące w oparciu o sieć Ethereum”, to następna ogromna (174 stron!) sala, w której są takie „eksponaty”, jak: Augur, TheDAO, DigixDAO, WingsDAO, Dash, Iconomi, FirstBlood, SingularDTV, Golem, Melon Port, Edgless, iEx.ec, Gnosis, Aragon, Storj, Basic Attention Token (BAT), Bancor, Status, FunFair, TenX, Filecoin, 0x, Sirin Labs, INS, Medicalchain, Republic Protocol. Przewodnik tak zorganizował tą salę, żeby pokazać projekty służące: i do tworzenia tokenów reputacyjnych, i do konstruowania zdecentralizowanych organizacji autonomicznych, i do crowdfundingu, i do dedykowanych rozwiązań sieciowych gier komputerowych, i do blockchainowych strumieni multimedialnych, i do udostępniania niewykorzystanych zasobów komputerowych, i do prognozowania zmian na rynku ICO, i do zarządzania portfelami cyfrowych aktywów, i do tworzenia kasyn internetowych, i do przetwarzania danych poza samym blockchainem, i do funkcjonowania różnych organizacji na platformach blockchainowych, i do przechowywania danych, i do odsiewania clutteru reklamowego, i do tworzenia „inteligentnych tokenów”, i do tworzenia inteligentnych komunikatorów, i do tworzenia platform do głosowania, i do tworzenia rozwiązań typu „kanały stanu”, czyli bezpośredniego komunikowania się ze sobą uczestników jakiegoś systemu, i do konstruowania telefonii komórkowej dedykowanej wyłącznie rozwiązaniom blockchainowym, i do łączenia wytwórców produktów spożywczych z ich nabywcami, i do zastosowania blockchaina w branży medycznej, i do tworzenia, tzw. zdecentralizowanych dark pooli dla kryptowalut. Ufff… OK. 2/3 wystawy za nami.

Idziemy ku przyszłości, czyli ku „Blockchainom nowej generacji”, bo tak jest zatytułowana kolejna, trzykrotnie mniejsza (62 stron) od poprzedniej sala. Bielecki przypominając czym jest Widelec pokazuje, jak przy jego pomocy ewaluują projekty w sieci Ethereum (oraz Bitcoin), takie jak: IOTA (internet rzeczy), DAG (struktura oparta o grafy), sieć połączonych ze sobą rejestrów (projekt Cosmos lub Polkadot), blockchainowy system operacyjny (EOS.IO), powiększanie rozproszenia sieci rozproszonej (Tezos), chiński typ Polkadotu (projekt Aelf) czy też komunikator Telegram. Pokazawszy w obu salach mnogość różnych projektów blockchainowych, często ich sukcesy ale i porażki, Autor wystawy kieruje nas do sali, w której odbywają się zajęcia pod tytułem „Jak zrobić własne ICO i dlaczego czasami lepiej go nie robić”. Faktycznie, „ICO”, „blockchain”, „STO”, „crowdufunding”, „miliony dolarów”, „miliardy dolarów”, „projekty” to takie buzz-wordy XXI w., które powodują, że aż świerzbi, żeby zrobić własne ICO, własnego altcoina czy własne STO. W sali tej Bielecki pokazuje, używając do tego prostych słów, gdzie się można przy robieniu ICO/STO potknąć i gdzie upadek będzie bolał najbardziej. Solidny (42 strony) wykład o tym, że należy uważać, jak się bawić tym blockchainowym „małym chemikiem” żeby się nie poparzyć i nie zrobić krzywdy. Powoli się już będziemy zbliżać do końca wystawy. Przewodnik prowadzi nas do… tak, tak… na posterunek policji i do prokuratury, żeby opowiedzieć sensacyjną historię (nadającą się jako kanwa scenariusza na film sensacyjno-kryminalny) z autopsji… ścigania w Polsce i kilku miejscach na świecie… no powiedzmy krypto-rzezimieszków. (Sala nosi nazwę „Anatomia oszustwa”.) Z mrocznego świata kryminału przechodzimy do również mrocznego świata gier i rozrywki (sala zatytułowana „ERC-20, ERC-721 i nie tylko” – nie to nie są oznaczenia techniczne typów lokomotyw elektrycznych), w projektach blockchainowych budowanych na bazie standardów ERC-20, ERC-721 i ERC-1155. Chcesz wiedzieć, co to jest i jak to działa… sięgnij po „ABC blockchaina”. Zanim opuścimy wystawę to wejdziemy do ostatniej sali, w której Autor przeprowadzi psychologiczny wykład na temat „Niektórych błędów poznawczych”. Generalnie, fajnie się tego słucha, ale niestety jakoś to trudno powiązać z samym blockchainem. I już się zaczynamy rozglądać za wyjściem. Wychodząc dostajemy również do ręki „Krzyżówki”, żeby nam się nie nudziło i podsumowanie, że tak właściwie to co dobre to minęło (salka tuż przy szatni – „Krajobraz po burzy”), czyli że „pociąg odjechał” a Lambo to było marzenie senne. OK. Hostessa tuż przy wyjściu wręczy Tobie kilka informacji o Autorze, tj. o jego publikacjach: „Miasto to gra”, „Kod – czyli rzeczy, które zauważysz w mieście, gdy wpatrujesz się w nie odpowiednio długo”, „Raz na kilkaset lat”, „Defekt pamięci”, „Rekonstrukcja”, „Various Faces Almigtness”, „I nagle się wszystko kończy”, „Rezydencja”, „Sekretna mechanika rzeczywistości”.

Zwiedziłeś (ja to zrobiłem w kilka tygodni) fajną, tematyczną wystawę o blockchainie i kryptowalutach, wychodzisz na ulicę i się zaczynasz zastanawiać, czy świat podąży w kierunku technologii opisywanej przez Autora. Wydaje się, iż mimo sceptycyzmu przez niego zasianego blockchain nie powiedział o sobie wszystkiego, blockchain nie pokazał wszystkich swoich możliwości… Właściwie, u progu XXI wieku blockchain zaczyna się dopiero na dobre rozkręcać… Bo gdy się go „opakuje” również w „towarzyszące” technologie jak sztuczna inteligencja, uczenie się maszynowe, biometria, Big Data, robotyka, genetyka, biotechnologie… to przyszłość dla blockchaina rysuje się całkiem dobrze. Energetyka. Przemysł spożywczy. Rolnictwo i rybołówstwo. Logistyka i transport. Turystyka. Usługi. Rynek finansowy. Rynek nieruchomości. Obronność. Telekomunikacja. Masa innych sektorów gospodarczych. Systemy i więzi społeczne. Instytucje polityczne. Wymiar sprawiedliwości. Usługi publiczne…. Wszystko to czeka na swoje projekty oparte na blockchainach lub rozwijanie już obecnych. Jest właściwie pewne, że powstaną nowe zawody, jak na przykład blockchainer, tj. specjalista od wdrożeń blockchaina. Edukator blockchainowy, tj. kształcący kandydatów do bycia blockchainerem. Bo przecież blockchainer, to nie tylko technolog. Bowiem, by być blockchainerem trzeba będzie również być prawnikiem, finansistą, może nawet i socjologiem (psychologiem) i kimś tam jeszcze… Szkoda, że w tym swoistym elementarzu blockchainera Autor nie poszedł również tą ścieżką, by pokazać, jak w innych również wymiarach ta technologia zmieni świat. I jest to może jedyna niedoskonałość tej pozycji. Bo, że ta technologia zmieni świat, to jest niezaprzeczalne. Panie Krzysztofie, może jakiś suplement do Pańskiego Dzieła?

Marcin Daniecki
Marcin Daniecki