Rynki finansowe wróciły do poziomu neutralnego

Po fatalnym starcie 2016 r. na rynkach finansowych pozostały już tylko historyczne wspomnienia. Minęło ledwie kilka tygodni, a sytuacja wróciła do normalności. Najważniejszy indeks na świecie – S&P500 wyszedł właśnie na zero. Nasz WIG jest już +3,75%. Ropa, która miała tanieć do 20 dolarów, podskoczyła do 40, wracając również do – wydaje się – punktu równowagi.

Co dalej?

Wykres 1

Najbardziej kluczowym elementem całej skomplikowanej układanki na rynkach jest obecnie kurs EURUSD. Bardziej gołębie wypowiedzi przedstawicieli Fed, które należy odczytywać jako zapowiedź opóźniania w czasie kolejnych podwyżek stóp w USA, wpłynęły na oczekiwania co do osłabienia amerykańskiego dolara.

Obecnie jesteśmy na poziomie 1,12-1,13. Gdyby dolar przebił się w górę, to pojawiłyby się szanse na kurs rzędu 1,20, co byłoby katalizatorem do dalszych wzrostów cen akcji i surowców. Jeśli do tego nie dojdzie, to wykresy giełdowych indeksów i cen surowców zaczną się wypłaszczać, czekając na późniejszą okazję do spadków.

Wykres 2

Zachowanie EURUSD może mieć znaczenie również dla przepływu środków pomiędzy różnymi akcjami w rozumieniu regionalnym. Ewentualne osłabienie dolara byłoby sprzyjające dla amerykańskich walorów oraz rynków wschodzących. Pod presją zaś mogłyby się znaleźć akcje europejskie.

Co do polskiego rynku – zbliżamy się do poziomu oporu w strefie 49-50 tys. pkt. dla WIG. Duże spółki mogą zatem tracić swój impet wzrostowy (chyba, że dojdzie do osłabienia dolara). Średnie i mniejsze nadal mogą zaskakiwać różnymi zdarzeniami korporacyjnymi – przejęcia (ostatnio Famur-Kopex), wysokie dywidendy (LC Corp) lub buy-backi (czekamy na Altus TFI).

Wykres 3

Reasumując, po trudnym początku roku na rynkach finansowych, wróciliśmy do poziomu neutralnego. Dalsze wzrosty są możliwe, ale amerykański dolar musiałby się nadal osłabiać. Cały czas podtrzymujemy naszą tezę na rok 2016, że sytuacja będzie bardzo zmienna, a rynki będą poruszać się w rytmie kilkutygodniowych (maksymalnie – kilkumiesięcznych) fal spadkowych i wzrostowych.

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek