Silna vs słaba waluta – co się bardziej opłaca?

Wciąż słyszę, że warto mieć silną walutę, inni mówią, że słabszą jak obecnie USA. Tak się zatem zastanawiam – to chyba zależy od kraju. 

Aby być wśród krajów wysoko rozwiniętych trzeba być silnym w „czymś”. Szwajcaria jest silna w banki czy też ogólnie w usługi finansowe. Opłaca jej się mieć mocniejszą walutę. Każdy kto chce u nich trzymać pieniądze, musi te franki od nich kupić. A Jak Kraj sprzeda walutę drogo to może sobie pozwolić na wyższy standard życia. Produkt jest dość wysokiej jakości i ciężko z tym krajem konkurować obecnie przez to, że maja bardziej konkurencyjne zasady podatkowe, prawne, prawo jest stabilniejsze, a dane dość utajnione.

Z kolei po drugiej strony są kraje produkujące nieskomplikowane rzeczy które może robić każdy jak rolnictwo. Kupujemy produkty rolne z innych krajów tylko dlatego, że tam jest tańsza siła robocza, a nie bo produkt jest skomplikowany i sami go nie umiemy zrobić. Konkurencja jest tu duża więc jeśli ktoś ma mocną walutę to i drogie produkty rolne, więc ciężej je sprzedać. Więc kupujemy u konkurencji. Takim krajom opłaca się mieć słabą walutę. Jak by było drogo to nikt by u nich nie kupił.

Jest taka zasada, po co robić coś co sąsiad może zrobić taniej. Trzymając się tej zasady oni dostarczają nam tanich produktów a zaoszczędzone pieniądze możemy zainwestować w coś bardziej dochodowego. Tyle teoria. Z praktyką różnie bywa, ale zasada jest całkiem słuszna.

Dla porównania jak bardzo różnie dochodowe są Technologie i Rolnictwo podam przykład. Kiedyś słuchałem wywiadu z Peterem Shiffem – taki jeden co przewidywał krach banków w USA i założył fundusz inwestycyjny. Opowiadał jak rozmawiał z ludźmi i ciężko było mu przekonać ich do inwestycji w innym kraju – chyba Nowej Zelandii, a oni mówili, że wolą kupować akcje Apple. Trochę się z nich śmiał bo Apple było wtedy wyceniane wyżej niż cały ten kraj z ludźmi i infrastrukturą razem wzięte. Nie sprawdzałem jaka jest teraz wycena obu tych podmiotów ale to pokazuje jak bardzo można zarobić na technologii a jak mało na rolnictwie i turystyce.

Polska stara się konkurować (czy tez by chciała konkurować) technologicznie. Wytwarzać wysoko skomplikowane dobra, zrobotyzować się itd… Problem w tym, że w Polsce krucho z takimi innowacjami. Raczej technologie importujemy więc jaki sens jest mieć tanią walutę w naszym przypadku? Jak mamy tanią walutę to import technologii jest drogi i na dłuższą metę na tym tracimy bo inwestycji jest mniej ale zarobek trochę większy jeśli te produkty sprzedajemy za granicę (dostajemy więcej złotówek).

Mniej tez wydajemy bo na mniej nas stać (cena Auta w Niemczech i w Polsce jest ta sama, ale waluta słabsza więc mniej kupujemy).

W przypadku silnej waluty możemy taniej importować technologie i sami wytwarzać drogie dobra sprzedając na niższych marżach. Tu tkwi jeszcze jeden szczegół, importujemy technologie ze średniej półki. Czyli takie które kosztują ale nie są najlepsze więc cena produktu ma znaczenie. W przypadku największych/najnowszych technologii cena jest mniej istotna. Ludzie płacą za nowości ciężkie pieniądze. Nie bez powodu ludzie wolą wiele razy droższe Auto marki premium od taniego rumuńskiego Auta. Obydwa auta zawiozą nas w tym samym czasie z punktu A do B. Taka prawda. Ale technologia, komfort, prestiż itd.

To samo jest np. z telefonami. Jakiś czas temu spierałem się ze znajomym w Niemczech o smartfony. On ma drogiego „Ajfona” a ja tańszego Koreańczyka (choć też nie mniej znana marka). Ciągle mi zachwalał co to jego telefon nie ma. Jakoś mnie nie przekonał. Ten sam ekran od LG, elektronika zamawiana u poddostawców z Tajwanu. Te same aplikacje. On ma może częściej aktualizacje, ale jego procesor zwalnia po każdej z nich 😀

Coś mi mówił o ubezpieczeniu na wypadek zbicia szybki – koszt 500 zł rocznie? Tyle co cały mój Telefon.

A cena? Był w stanie lekką ręką wydać 4000 zł, mój kosztował 500 zł. Jak dla mnie działają tak samo. Ale są tacy ludzie, nie patrzą na cenę. Liczy się marka i technologia. Oni to kupują. I ja też bym chciał. I chciał bym tyle zarabiać co w dolinie krzemowej. Ale do tego potrzebne są innowacje w kraju.

I chyba tu tkwi ten diabeł w szczegółach. Musimy balansować między silną a słaba walutą bo nie wytwarzamy niczego high tech (choć są już pewne firmy jak Solaris czy Newag – ale to ciągle maluchy w porównaniu z konkurencją a i tych firm jest mało). Jesteśmy technologicznymi dostawcami większych producentów.

Rozwiązaniem była by reforma szkolnictwa wyższego aby te ośrodki wspierały biznes i badania nad nowymi technologiami. Abyśmy mogli sami wytwarzać technologię i drogo je sprzedawać. Waluta mogła by być droga a my mieć więcej pieniędzy, i nie importować auto złomu z zachodu tylko jeździć nowymi. Politycy, biznes i naukowcy – zacznijcie współpracować!

Marcin Maj