500+, czyli „całkiem niezły bulbulator”

Projekt ustawy wprowadzającej 500+ trafił do Sejmu. Polacy czekają na niego z wytęsknieniem. To pierwsze tak poważne i wysokie świadczenie rodzinne w historii Polski. Niemniej, sama ustawa przypomina klasyczny „bulbulator” – zadziała, ale pożytku z niej wiele nie będzie. Dodatkowo na jej realizację przeznaczymy zasoby, które z powodzeniem mogłyby zostać wydane na inne, skuteczniejsze instrumenty polityki prorodzinnej.

Dowcip o bulbulatorze

Świadczenie 500 zł ma przysługiwać na każde drugie i kolejne dziecko oraz na pierwsze pod warunkiem, że wówczas dochody rodziny nie przekroczą kwoty 800 zł na osobę. W teorii 500+ nas kosztować w pierwszym roku 17,2 mld zł a swoim zasięgiem obejmie 2,7 mln rodzin wychowujących 3,8 mln dzieci. Na administracyjną obsługę świadczenia wydamy ok. 345 mln zł rocznie – już tylko to powinno wzbudzać wątpliwości. W pierwszym roku koszt obsługi, zgodnie z ustawą, ma wynosić 2% kwoty przeznaczonej na 500+ a w każdym kolejnym – 1,5%. Kto i na jakiej zasadzie oszacował koszty?

Koszt wypłaty jednego świadczenia wyniesie 7,5 zł

W praktyce wychodzi na to, że wypłata jednego świadczenia kosztować będzie każdorazowo 7,5 zł a obsługa jednej rodziny to wydatek rzędu 127 zł rocznie. Koszt administracyjny wydatkowania każdej złotówki w ramach 500+ wyniesie 1,5 grosza. Dla przykładu, w ZUS-ie za każdą wydaną złotówkę płacimy 2 grosze – niby więcej, ale w ramach Zakładu musimy utrzymać potężną infrastrukturę. Program 500+ ma być realizowany w oparciu o już istniejące rozwiązania (nie trzeba stawiać nowych budynków, płacić ochronie, kupować nowych drukarek, powoływać zarządu, od podstaw tworzyć nowe rozwiązania it)- tylko z tego względu koszt obsługi tego programu na tym poziomie powinien być mniejszy. Ale czymże jest tak niska kwota w obliczu tak wielkich korzyści? Pewnie zadanie to można by realizować za 10% przewidzianych kosztów, gdyby robił to Zakład Ubezpieczeń Społecznych – oczywiście pod warunkiem, że w końcu powstałby sprawny system informatyczny do wymiany danych o obywatelach pomiędzy różnymi instytucjami.

W Ocenie Skutków Regulacji czytamy, że #500+ wpłynie na powstanie 7 tys. nowych etatów w administracji – średnio za 3200 zł brutto miesięcznie, czyli 2300 zł netto. Sprawny zarządca znajdzie sposób na to, by pensje obniżyć, ale za to zatrudnić więcej ludzi. Potem zamiast ich zwalniać – zawnioskuje o zwiększenie środków. W ten oto sposób osiągniemy efekt mnożnikowy i z 7 tys. etatów za 5 lat zrobi się 17 tys.

Eskpercka prognoza liczby urodzeń – wariant najwyższy!

Z Oceny Skutków Regulacji wynika, że ministerstwo prognozuje dodatkowe 278 tys. urodzeń w ciągu 10 najbliższych lat, czyli dodatkowe 27,8 tys. rocznie. To oznacza, że jeśli kwota 500+ nie ulegnie waloryzacji, program ten co roku pochłaniał ok. 120 mln zł więcej z budżetu państwa. Realizacja tego scenariusza jest mało prawdopodobna, bo prognoza urodzeń została oszacowana „ekspercko” na podstawie prognozy GUS-u w wariancie wysokim (czyli najlepszym możliwym, który występuje tylko wtedy, gdy szczęśliwie wydarzy się wszystko co najlepsze). Rozsądek nakazuje za bardziej prawdopodobny brać tylko wariant optymalny, ale to mogłoby pogrzebać sens programu 500+. Nie jest chyba zaskoczeniem, że w OSR nie znajdziemy prognoz dla wariantu niskiego, z resztą optymalnego też nie ma.

Czyżby na 500+ mieli załapać się prawie wszyscy rolnicy?

Dochód z gospodarstwa rolnego szacowany będzie na podstawie obwieszczanego przez GUS dochodu z ha przeliczeniowego – wynosi on 2506 zł. Oznacza to, że 3-os. rodzina rolników (2+1) załapie się na 500+ pod warunkiem, że ma nie więcej niż 11,5 ha gospodarstwo i żadnego innego legalnego dochodu.

Świadczenia dziadków nie mają wpływu na dochód rodziny w rozumieniu ustawy o świadczeniach rodzinnych, a do niej odwołuje się projekt 500+. Oznacza to, że emerytury i renty dziadków wspólnie zamieszkujących gospodarstwo domowe (każde) nie będą się wliczać do dochodu rodziny (każdej). Inaczej, nie będą miały wpływu na dochód na osobę. Niemniej, nawet gdyby tak było – to w przypadku gospodarstw rolników nie miałoby to wielkiego wpływu, bo przeciętne świadczenie emerytalne z KRUS-u wynosi ok. 950 zł miesięcznie

W efekcie, prawdopodobnie, na program 500+ załapie się ¾ rodzin z gospodarstw rolnych (żegnaj PSL?). Naturalnie, rolnicy posiadający więcej ziemi na kasę załapią się dopiero gdy będą mieli więcej niż 1 dziecko – ale kogoś kto ma ponad 100 ha raczej nie trzeba do tego namawiać państwowym świadczeniem.

Nie oszukujmy się – to właśnie z uwagi na program 500+ prawdopodobnie będziemy świadkiem wręcz skokowego wzrostu bezrobocia rejestrowego na wsiach. Osoby uzyskujące legalny dochód, a szczególnie dorabiające kobiety, będą robić wszystko by go ukryć. Skończy się tak, że bardzo słabe statystyki zatrudnienia staną się kolejnym argumentem do zwiększenia pomocy dla rolników.

Kolejny element do budowy naszego bulbulatora – definicja pierwszego dziecka

Pojęcie pierwszego dziecka – niby nic takiego, a jednak. W praktyce pierwszym dzieckiem jest najstarsze dziecko w rodzinie, które nie ukończy 18. roku życia. Gdy w rodzinie jest dwójka dzieci i jedno przekroczy 18. rok życia to w sensie prawnym straci status „pierwszego dziecka”, czyli na logikę – stanie się drugim dzieckiem. Niestety, życie bywa okrutne – gdy pierwsze dziecko np. umrze, to status pierwszego otrzymuje drugie najstarsze dziecko w rodzinie. To naturalnie może oznaczać utratę świadczenia 500+.

Absurd z bliźniakami też daje wiele do myślenia – w ich przypadku status pierwszego będzie przysługiwał temu, które zostanie wskazane przez rodziców. Dopuszczalna będzie sytuacja, że dziecko, które technicznie rzecz ujmując, pierwsze opuściło brzuch matki na skutek decyzji rodziców w sensie prawnym będzie tym drugim.

Polityczna teoria względności zawstydziłaby samego Einsteina.

Świadczenie 500,1 zł

Gdy ojciec (rzadziej matka) ma prawo do opieki co drugi weekend to w jednym miesiącu z dzieckiem spędzi cztery dni a w innych sześć – wszystko zależy od kalendarza. Przy dodatkowych ustaleniach dotyczących świąt sprawa ulega dalszym komplikacjom, bo świadczenie należy wypłacić za każdy dzień spędzony z dzieckiem. Modelowi rodzice powinni świadczenie dzielić w zgodzie, ale życie bywa trudniejsze.

Minister Rafalska zapowiedziała, że świadczenie będzie przysługiwać tylko temu rodzicowi, z którym dziecko zamieszkuje. Na razie sprawa nie jest wyjaśniona – gdyby jednak okazało się, że oboje z rodziców mają prawo do podzielonego świadczenia (i spełniają warunek), to:

  1. projektodawca w ustawie wyraźnie napisał, że w przypadku gdy prawo do opieki nie obejmuje pełnego miesiąca to świadczenie 500 zł dzieli się przez liczbę dni kalendarzowych w danym miesiącu a rodzicowi wypłaca się iloczyn dni spędzonych z dzieckiem i kwoty przysługującej mu za każdy dzień – zaokrągloną do 10 groszy w górę. W miesiącu 31 dniowym będzie to 16,129 zł, 30-dniowym -16,666 zł, w lutym 17,857 zł (w roku przestępnym – 17,241 zł).
  2. Zatem rodzic, który w miesiącu opiekuje się dzieckiem przez 4 dni (i spełnia warunek dochodowy do otrzymania świadczenia) w 31-dniowym miesiącu powinien dostać 64,516 zł – w ustawowym zaokrągleniu – 64,60 zł.
  3. Drugi rodzic (jeśli spełnia warunki do otrzymania świadczenia) powinien otrzymać 435,483 zł – w zaokrągleniu – 435,50 zł. W sumie oboje rodzice w tej sytuacji dostaną 500,1 zł.

To oczywiście tylko kwestia techniczna a sama kwota jest tak niewielka, że nie powinna stanowić żadnego uszczerbku dla programu 500+. Co nie zmienia faktu, że kwestia podziału świadczenia wciąż wymaga doprecyzowania… i to porządnego. Bo jeśli środki mają iść na dziecko to czemu ma to być zależne od liczby dni spędzonych z rodzicem. Ten w zasadzie może wydać wszystko w ciągu jednego dnia (a nawet minuty) na dziecko – nie musi spędzać z nim całego miesiąca.

To nie koniec…

Niektóre małżeństwa nie rozwodzą się chociaż dawno powinny, a inne pozorują rozwody po to, by uniknąć komornika lub uzyskać dodatkowe świadczenia społeczne. Wyłudzenie na tzw. rozbitą rodzinę jest jedną z metod pozyskiwania dodatkowych korzyści – nieszczęśliwie często dotyczy ona także osób o ponadprzeciętnie wysokich dochodach. W celu zapobieżenia takiej sytuacji w przypadku świadczenia 500+, projektodawca użył aż dwóch negacji w jednym artykule
Art. 8 ust. 2

Świadczenie wychowawcze na pierwsze dziecko nie przysługuje, jeżeli osobie samotnie wychowującej dziecko nie zostało ustalone, na rzecz dziecka od jego rodzica, świadczenie alimentacyjne na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd, chyba że:
1) drugi z rodziców dziecka nie żyje;
2) ojciec dziecka jest nieznany;
3) powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego z rodziców zostało oddalone;
4) sąd zobowiązał jednego z rodziców do ponoszenia całkowitych kosztów utrzymania dziecka i nie zobowiązał drugiego z rodziców do świadczenia alimentacyjnego na rzecz tego dziecka.

Tłumacząc to na j. polski – kobieta bez dochodu, która rozwiedzie się z dobrze sytuowanym mężem będącego jednocześnie ojcem jej dziecka, i nie wystąpi nawet o alimenty to może zapomnieć o świadczeniu 500+. A jak to sprawdzić?

Świadczenie ustalane będzie na rok na podstawie kwestionariusza o uzyskiwanych dochodach, do którego trzeba będzie dołączyć wszystkie możliwe oświadczenia i zaświadczenia oraz dokumenty a w szczególnych wypadkach także odpowiednie postanowienia sądu. Czy mają to być oryginały?

Ministerstwo przezornie zapisało w projekcie, że wszystkie instytucje i pracodawcy są zobowiązani do wydawania odpowiednich zaświadczeń bez opłat. Ile to będzie kosztowało? Tego nie wie nikt.

Ale co w przypadku, gdy uparcie składać będziemy tylko oświadczenia? Bo od 2011 roku mamy do tego prawo przy załatwianiu większości spraw w instytucjach publicznych. Spokojnie, w ustawie 26 razy pojawia się słowo „wywiad”.

Tak, państwo będzie mogło weryfikować poprawność nie tylko przedstawionych przez Polaków oświadczeń (i słusznie, bo pokusa do zaniżenia dochodów jest duża), ale także – w razie stwierdzenia, na podstawie rodzinnego wywiadu środowiskowego dokonanego przez opiekę społeczną, tzw. „marnotrawienia środków” lub „wydatkowania go niezgodnie z celem” świadczenie z pieniężnego może zostać zamienione na rzeczowe lub przekazywane w formie opłacania usług.

W marnotrawieniu zachodzi pewność, że mowa jest o ponadprzeciętnej i regularnej konsumpcji alkoholu lub innych używek.

Wydatkowanie „niezgodne z przeznaczeniem” już takie proste do zdefiniowania nie jest – teoretycznie rodzina z dwójką dzieci, która otrzyma świadczenie (na drugie dziecko) może je przekazać wziąć udział w programie adopcja na odległość i całość świadczenia przekazywać np. na edukację konkretnego dziecka w Afryce. Czy będzie to wydawanie „niezgodne z przeznaczeniem”? Nie wesprze to dzietności Polaków więc będzie wbrew intencjom Prawa i Sprawiedliwości. Ekonomiści już dawno odkryli, że ludzie bardzo często dokonują wyborów na pozór całkowicie wbrew ich interesowi finansowemu.

Opozycja dostarczyła elementy do bulbulatora

Niewątpliwie należy przyznać, że ministerstwo napracowało się na tym projektem – co w mojej opinii jest godne podziwu. Niemniej wciąż jest on pełen wad, niejasności i dziur. W tej formie nie ma on nic wspólnego z polityką prorodzinną – jest tylko i wyłącznie formą redystrybucji dochodów państwa, co też należy uznać za głęboką metaforę, bo z analizy budżetu państwa wynika jasno, że program ten finansowany będzie z długu publicznego. Innymi słowy, to już „bulbulator” z wyższej półki.

Pomysł PiS-u jest ciekawy, ale nie jest dobry. Szkoda, bo Polacy zasłużyli na efektywną osłonę socjalną. Opozycja przez lata nie zrobiła w tym temacie nic zadowalającego. I w przyszłości za to zapłaci – „bulbulator” łatwo dać, ale trudno go zabrać (bo robi bul bul) a jeszcze trudniej zrobić z niego coś bardziej użytecznego niż podstawkę na książki.

LINK DO PROJEKTU USTAWY

 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak