Polska gospodarka „skurczyła się” o 70 miliardów dolarów

Właśnie przeżyliśmy najcięższą dolarową recesję od 2009 roku. W 2015 roku PKB Polski wyniósł 474,8 mld dolarów i był o 70 miliardów USD mniejszy niż rok wcześniej. Jakie ma to znaczenie? Żadne! Ucierpieć może co najwyżej nasza narodowa duma.

Liczby są bezlitosne. Główny Urząd Statystyczny właśnie podsumował zeszłoroczny produkt krajowy brutto Polski na 1.790,1 mld zł. Nominalnie to o 71 miliardów złotych (4,1%) więcej niż w roku 2014. Jednakże po przeliczeniu na amerykańską walutę przeżyliśmy prawdziwe załamanie: nasz PKB obniżył się z 544,86 mld USD do 474,82 mld USD. To spadek aż o 12,86% rdr!

Rzecz jasna, owo załamanie ma czysto statystyczną naturę. Rekordowe zatrudnienie, nominalny wzrost wynagrodzeń i boom w budownictwie świadczą, że kondycja polskiej gospodarki jest całkiem niezła. Haczyk tkwi w kursie dolara. W 2014 roku średnioroczny kurs USD wyniósł 3,1551 zł (dane NBP) wobec 3,7701 zł w roku 2015. Stąd tak silny spadek PKB w przeliczeniu na „zielone”.

Tyle że w międzynarodowych statystykach uwzględnia się PKB podawany w dolarach. Całe szczęście w 2015 roku „zielony” umocnił się względem prawie wszystkich istotnych walut, co amortyzuje spadek Polski w globalnym rankingu „największych gospodarek świata”.

PozycjaKrajPKB w mln USD
1Stany Zjednoczone17 419 000
2Chiny10 354 832
3Japonia4 601 461
4Niemcy3 868 291
5Wielka Brytania2 988 893
6Francja2 829 192
7Brazylia2 346 076
8Włochy2 141 161
9Indie2 048 517
10Rosja1 860 598
11Kanada1 785 387
12Australia1 454 675
13Korea Płd1 410 383
14Hiszpania1 381 342
15Meksyk1 294 690
16Indonezja888 538
17Holandia879 319
18Turcja798 429
19Arabia Saudyjska746 249
20Szwajcaria701 037
21Szwecja571 090
22Nigeria568 508
23Polska544 967
24Argentyna537 660
25Belgia531 547
Źródło: Bank Światowy. Dane za 2014 r.

W 2014 roku Polska z nominalnym PKB na poziomie niemal 545 mld USD zajmowała 23. miejsce na 193 kraje świata (dane Banku Światowego). Zeszłoroczny wynik (474,8 mld USD) groziłby nam spadkiem o trzy pozycje, za Argentynę (537,7 mld USD), Belgię (531,5 mld USD) i Norwegię (499,8 mld USD), gdyby dolarowe PKB tych krajów pozostały na poziomie nie niższym niż rok wcześniej.

Na szczęście dla naszej narodowej dumy kurs argentyńskiego peso w grudniu 2015 roku doznał zawału (-30%) na skutek decyzji nowego prezydenta o porzuceniu fikcji kursu oficjalnego. Z tego powodu Argentyna raczej nie powinna nam zagrozić. Podobnie jak Norwegia, ponieważ norweska korona w ubiegłym roku straciła 15,7% wartości wobec dolara. Pozostaje jeszcze Belgia, gdzie co prawda wzrost PKB pozostaje kwestią błędu statystycznego, ale euro straciło do dolara „tylko” 10,2%. Dzięki temu walońsko-flamandzkie państwo może znaleźć się tuż przed Polską w rankingu PKB.

Na dłuższą metę walutowe perturbacje nie są naszym głównym zmartwieniem. Problem w tym, że rozpoczętą 25 lat temu wspinaczkę po drabinie rankingu PKB najprawdopodobniej zakończyliśmy w trzeciej dziesiątce. Przed Polską pozostały albo gospodarki rozwijające się od nas szybciej (np. Nigeria, Turcja, Indonezja), albo zbyt duże (Szwajcaria, Holandia), aby dać się dogonić biegnąc w tempie 3,5% rocznie. Zwłaszcza że część tych – zdałoby się łatwych celów – także zaczyna nam uciekać. Np. taka Szwecja, która w poprzednim kwartale rosła szybciej od Polski. Co prawda był to wynik osiągnięty na monetarnych sterydach (i z tego powodu raczej nie do utrzymania na dłuższą metę), ale kto powiedział, że wyścig gospodarczy ma być uczciwszy od kolarskiego?

Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany