7,3 mld zł – tyle kosztuje Parlament Europejski

Okazuje się, że w Brukseli wielu wybrańców narodu może zarobić miliony złotych specjalnie się przy tym nie męcząc. I to wszystko legalnie. Parlament Europejski nie powinien być traktowany jako dobre miejsce dla dorobkiewiczów, ale ważna instytucja, w której europosłów czeka poważna praca i zadania. Jeśli my ich nie będziemy wyznaczać, to rola PE zostanie zbagatelizowana przez nas samych. A Ci, którzy traktują go jako dobrze opłacaną polityczną emeryturę, nigdy nie będą ponosić konsekwencji za swoją postawę.

Budżetu Parlamentu Europejskiego na 2014 rok to 1,756 mld euro, czyli ponad 7,3 mld zł. Z tego 2 mld zł to koszty utrzymania europosłów.  Obecnie jest ich 766, ale  po wyborach w 2014 roku ich liczba spadnie do 751. Obecnie w Brukseli reprezentuje nas 51 eurodeputowanych, którzy kosztują nas 120 mln zł rocznie. Każdy euro poseł otrzymuje łącznie ok. 11,283 euro miesięcznie, czyli ponad 46 tys. zł. Słowem – miesięczny zarobek europosła równy jest rocznemu wynagrodzeniu pracownika otrzymującego przeciętną krajową.

Jednak nie będziemy liczyć pensji najlepszym z najlepszych, którzy bezsprzecznie zasłużyli na tak dobre dochody. Wybitni specjaliści z dziedziny prawa, administracji, ekonomii, etyki. Znający po kilka języków i potrafiący się nimi biegle posługiwać politycy, których jedynym celem jest upraszczanie procedur administracyjnych oraz podejmowanie takich działań, które ułatwiają przebieg procesów gospodarczych to ludzie, którym trzeba słono płacić.

Ilu takich jest w istocie?

W sumie w Parlamencie Europejskim pracuje ok. 6 tys. osób. Te 7,3 mld zł rocznie idzie m.in. na tłumaczenia dokumentów, zapewnienie bezpieczeństwa, politykę informacyjną, zapewnienie komunikacji oraz  utrzymanie budynków w trzech miejscach pracy Europarlamentu, czyli Luksemburgu, Brukseli oraz Strasburgu. Niestety, z przyczyn politycznych europosłowie muszą krążyć pomiędzy tymi miastami, bo ustalenie jednego miejsca pracy byłoby zbyt „mainstreamowe”.

Naprawdę czy w sytuacji, gdy w całej UE mamy 25 mln bezrobotnych potrzeba nam instytucji, której utrzymanie kosztuje 7,3 mld zł? Wręcz można zadać sobie pytanie, a co takiego robi europoseł? Z mediów wynika, że jego główne zadania to walczyć o równość płci, z homofobią, wymyślać przepisy definiujące precyzyjnie co jest owocem, a co warzywem. Ustalać procedury ekologiczne, walczyć o jedną wspólną ładowarkę do telefonów, promować szybki  Internet, dbać o prawa autorskie wielkich wytwórni i korporacji albo tych małych, ustalać limity prędkości na autostradach, wprowadzać opłaty za niesegregowanie śmieci, itp.

To wszystko kosztuje obywateli UE ok. 7 mld zł rocznie. To dużo, a do tego należy doliczyć koszty utrzymania parlamentów krajowych, itd. Można wręcz wnioskować, że Parlament UE jest niepotrzebnym, zbędnym wydatkiem, fanaberią demokracji. Ale niestety dla wszelkiej maści populistów, jest zupełnie odwrotnie. Parlament Europejski to osiągnięcie cywilizacyjne, gdzie tworzy się prawo, nierzadko kontrowersyjne, ale spajające Unię, zwiększające poziom bezpieczeństwa i praw obywateli i chociaż cena wydaje się wysoka, to jednak jest konieczna. A to od nas zależy, czy europosłowie zajmować się będą błahostkami, czy czymś ważnym dla nas.

/Piechowiak

 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak