Antyporadnik menedżera na przykładzie smoka z Gry o tron

Gra o tron to niezwykle popularny serial. Wręcz fenomen telewizyjny. Oglądają wszyscy. Kogo nie spotkam, to pyta mnie, czy już widziałem kolejny odcinek. Uwaga, będą spojlery. Tak, widziałem i jestem w szoku. Jak można być tak głupim i dać się spalić smokowi?

Czas na kolejny tekst z serii poradnikowej dla menedżerów. Wspólnie z Jarkiem Rybą wybieramy najciekawsze pozycje z literatury i filmu, które mogą być inspirujące dla przyszłych, obecnych i byłych menedżerów. Tym razem pod lupę bierzemy czwarty odcinek trzeciej serii. Dokładnie ostatnią scenę, gdzie Daenerys Targaryen epicko rozprawiła się ze jednym z władców miasta Asatpor – Kraznysem.

Dracarys!

I to właśnie on będzie dzisiejszym przykładem fatalnego menedżera. Pan ten trudnił się niewolnictwem,  eugeniką. Hodował niewolników na żołnierzy. Wcześniej ich kastrował, a potem szkolił na bezwzględne maszyny gotowe do największych poświęceń. Ich własne życie nie miało dla nich znaczenia. Liczyło się tylko wykonywanie rozkazów wydawanych przez tego, kto dzierżył berło. Powiedzmy, że nasza armia niewolników to nieludzko wykorzystywani pracownicy. Kraznys to menedżer, który zajmuje się outsourcingiem. Daenerys to szefowa niepozornej firmy, która chce przejąć jego biznes.

Nie lekceważ przeciwnika

Kraznys cały czas ją lekceważy. W zasadzie robi z nią interesy tylko dlatego, że Daenerys mu się podoba. Nigdy, ale to nigdy nie wolno tego robić. Przy tym jest niekulturalny, wierząc w to, że ta nie zna jego języka. W trakcie negocjacji nigdy nie powinno się ślepo wierzyć w to, że kontrahent nie wie, o czym rozmawia się za jego plecami. Tutaj Kraznys popełnił kolejny błąd. Sądził, że Daenerys nie ma absolutnie żadnego planu.

Popisywał się swoją władzą, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że jest fatalnym menedżerem i łatwo będzie jej namówić każdego „pracownika” na odejście. Kolejny błąd popełnił oddając jej za darmo swojego najlepszego pracownika, czyli tłumaczkę. Dany w ten sposób potwierdziła jego przekonanie, że nie zna języka.

Nawet nie spróbował sprawdzić, czyli skontrolować z kim ma do czynienia. Kontrola i wywiad to podstawowa sprawa. Zupełnie tak, jakby menedżer liczący na duży kontrakt z inną firmą, nie sprawdził jej w KRS i nie prześledził jej historii i opinii. Przecież biznes może mu się nie opłacać, a np. kontrahent może chcieć tylko wyciągnąć niezbędne informacje, know how i podkupić pracowników.

Nie daj się zwieść złotym górom

Na koniec głupi Kraznys obiecał oddać wszystkich niewolników za … smoka. Metaforycznie można go uznać, za coś niemożliwego do wykonania, co nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie, np. wykonanie bardzo drogiego projektu w bardzo krótkim czasie vide polskie autostrady. Kraznys uwierzył, że dostanie smoka gdy odda całą firmę. Nie miał nawet pomysłu na to, co z nim zrobić. Nie wiedział jak go kontrolować. Ostatecznie nawet się nie zabezpieczył. To go zgubiło.

Gdy tylko dokonano wymiany, czyli podpisano umowę, Danerys skorzystała ze swojego prawa i przejęła jego przedsiębiorstwo bez strat własnych. Mówiła biegle w jego języku, więc nie miała z tym problemów. Brak wywiadu ze strony Kraznysa przyczynił się do jego śmierci. Smok go spalił. Dosłownie projekt go wykończył.

Jaki z tego wniosek?

Nigdy nie ignoruj nikogo, a zwłaszcza kobiet biznesu. Mogą Ciebie zaskoczyć swoją przebiegłością i wykształceniem. Po drugie, zawsze sprawdzaj z kim podpisujesz umowy. Po trzecie, nie daj się zwieść obietnicy „złotych gór” i zawsze twardo stąpaj po ziemi. Po czwarte, traktuj swoich podwładnych z szacunkiem, bo w innym wypadku, pierwsi wbiją ci nóż w plecy.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak