As żeglarstwa czy Latający Holender

ODEJŚCIE DONALDA TUSKA

As żeglarstwa czy Latający Holender 2

UCZUCIA POLITYCZNE:

W ćwierćwieczu III Rzeczypospolitej odejścia premiera z takiego powodu, jak wczorajsza formalna dymisja Donalda Tuska i jego ekipy — rzeczywiście jeszcze nie było. Dotychczas pożegnalna ceremonia u prezydenta albo wiązała się z wyborami i końcem kadencji, albo była skutkiem upadku rządu w trakcie kadencji. Tym razem powód dymisji był chwalebny — wybór urzędującego prezesa Rady Ministrów na przewodniczącego Rady Europejskiej.

O wpływie odchodzącego premiera na dalszy bieg wydarzeń w kraju będzie jeszcze okazja pisać.

Przez rok, do wyborów parlamentarnych we wrześniu 2015 r., będzie znaczący, jako że Ewa Kopacz została przecież wybrana jednoosobowo przez Donalda Tuska, a wszelkie formalności to tylko wykonanie jego decyzji. Podczas wczorajszej ceremonii pojawiły się jednak wątki wybiegające znacznie dalej w przyszłość. Prezydent wręczył odchodzącemu premierowi symboliczny gadżet — profesjonalną żeglarską busolę. Ma mu pomagać nie tylko w sterowaniu unijnymi szczytami, lecz kiedyś sprowadzić eurożeglarza do domu. Zakładając, że nic się nie stanie, zarysowany został konkretny kalendarz: w maju 2015 r. Bronisław Komorowski uzyskuje reelekcję na lata 2015–20, kadencja Donalda Tuska w Brukseli (dwie zsumowane połówki) kończy się zaś w grudniu 2019 r., co daje mu znakomitą pozycję do wystartowania w maju 2020 r. po prezydenturę Rzeczypospolitej Polskiej.

Tylko pozornie to horyzont odległy, czas biegnie bardzo szybko. Wczoraj spoglądającego w górę Donalda Tuska już tak nie odstraszał dominujący nad Salą Kolumnową żyrandol. 53-letniemu premierowi w 2010 r. zostanie jego strażnikiem absolutnie nie odpowiadało, ale 63-letniemu euroemerytowi w 2020 r. będzie pasowało idealnie. Warunkiem koniecznym jest poradzenie sobie w targanej politycznymi wichrami Brukseli, gdzie w nowym gabinecie Donald Tusk oczywiście wstawi prezydencką busolę. Stojąca przed nim alternatywa zapisana została w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski