Bankier.pl na tropie kryzysu w Grecji

Znacie tekst Grecja wraca do łask turystów? Jego koniec to początek tego bloga i otwierającego go projektu.

Bankier.pl na tropie kryzysu w Grecji 1

Dlaczego polski blog o turystyce rozpoczyna się od południowoeuropejskiego wątku? Stoję na stanowisku, że Grecja interesuje Polaków przede wszystkim dlatego, że w turystyce utrzymuje wciąż korzystną relację oferty do ceny. Od mniej więcej 2 lat kraj kojarzony dotąd głównie z ciepłym morzem i wyspiarskim klimatem, alternatywnie z „Mitologią” Parandowskiego, skupia na sobie uwagę przeciętnego Kowalskiego z jeszcze innego względu.

2 lata temu ktoś włączył kamerę skierowaną w stronę Aten. Na nieszczęście, w gospodarczo najtrudniejszym dla tego miasta i kraju momencie. Grecja dostała swoje wyczekiwane od dawna 5 minut, o których pamięć, o zgrozo, prawdopodobnie pozostanie w świadomości obcokrajowców na lata. Codzienne doniesienia na temat kryzysu w Grecji zaczęły sugerować, że serdeczni i otwarci Grecy to naród leniwy, naiwny i przepełniony agresją. Naród, który chętnie strajkuje, organizuje zamieszki, burząc tym mit błogiej atmosfery wysp.

Taki medialny wydźwięk relacji z Aten wystarczył, żeby tysiące turystów przebookowały bilety i na wakacje wybrały miejsce o bardziej stabilnej i przewidywalnej sytuacji wewnętrznej. Moja znajoma – Polka, która prowadzi własną działalność w Grecji, nie może wybaczyć krzywdy, jaką wyrządziły greckiej turystyce media.

– Strajki, niebezpieczeństwo, problemy dla turystów? Malwina, bez przesady! – słyszę w trakcie prawie każdej rozmowy.
– OK, ale nie powiesz chyba, że nie było w Grecji nawet momentu turystycznego paraliżu, gdy choćby z racji strajków wygodniej było obierać inny kierunek podróży – upieram się.

W odpowiedzi słyszę, że strajki to domena tego narodu, i że nie ma sezonu, który odbyłby się bez choćby jednego, dwóch protestów. Pod tą opinią Polki, jedną nogą mieszkającej w Grecji, zawsze podpisuje się chętnie jej znajomy, Grek. Tyle że jeden Grek nie jest głosem narodu.

Czy jego rodacy dziś otwarcie przyznają się do porażki? Czy kryzys wywołał u nich wyraźne zmiany? Czy boją się, że będzie jeszcze gorzej? Czy greckie wyspy, w przeciwieństwie do Aten, wciąż są beztroskie? I wreszcie: jaki jest pomysł na odzyskanie zaufania turystów i przekonanie ich, że Grecja jest warta pieniędzy? Żeby znaleźć odpowiedzi na te i inne pytania, spędzę tydzień w Grecji, szukając śladów kryzysu na ulicach i w historiach napotkanych tu ludzi. Projekt „Grecja. Na tropie kryzysu” będzie otwarciem tam i odWrotnie – bloga o tym dokąd i jak podróżować, żeby wrócić.

Rok 2013, połowa maja, witajcie Ateny.

kryzys w grecji

Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak