Banknoty z chipem dezaktywującym – jaka jest przyszłość gotówki?

Ludzie coraz rzadziej noszą gotówkę. Coraz częściej mamy przy sobie tylko niewielkie kwoty na drobne okazjonalne zakupy. Nawet za miejsce parkingowe i bilet jednorazowy w komunikacji miejskiej możemy zapłacić używając telefonu.

Rewolucyjny patent na szybki internet | Dyskusja.biz

Ja rzadko mam przy sobie więcej niż 20 zł. Za to mam zwykle dwa telefony z aplikacją mobilną i powerbank. Pomijając przeciążone kieszenie marynarki i szkodliwość fal komórkowych na zdrowie to przyznaję, że nie czuję się specjalnie zniewolony przez system bankowy i brak gotówki.

Muszę też wspomnieć, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdy dostałem na telefon wiadomość typu push od banku, że teraz mogę kupić bilet jednorazowy (i skasować go) z poziomu aplikacji banku. Również jestem zadowolony, że od jakiegoś czasu dostaję wcześniej powiadomienia, że np. bank planuje prace konserwacyjne (mam nadzieję) i na kilka godzin zamyka dostęp do bankowości elektronicznej. Szkoda, że np. że dalej robią to zwykle w nocy z piątku na sobotę, gdy większa liczba ludzi wychodzi wieczorem na imprezy. Dla mnie wygodniej by było, gdyby konserwacja odbywała się z poniedziałku na wtorek:)

Jak obrót bezgotówkowy wpływa na wygodę życia?

Przykładowo dzięki wprowadzeniu przez PKP możliwości zakupu biletów przez Internet do przeszłości odeszły gigantyczne kolejki do kas na dworcach. Będąc na studiach gdy chciałem jechać do domu to zwykle odwiedzałem kasę na dworcu przynajmniej godzinę przed odjazdem pociągu. Gdy przyszedłem za późno lub było zbyt mało czynnych kas to czasem musiałem prosić innych podróżnych by przepuścili mnie w kolejce. Każdy się śpieszy i ludzie niekoniecznie zawsze są uprzejmi więc bywało różnie. Teraz nie ma z tym problemów, bo bilet można kupić wcześniej siedząc na kanapie w domu. Nawet nie trzeba go drukować. Oczywiście zdarzają się awarie, ale po to właśnie są kasy, w których można zapłacić kartą a jak nie ma, to prawie na każdym większym dworcu jest bankomat.

Świat się zmienił na naszych oczach i nie potrzebował do tego stu lat – tak naprawdę wystarczyło mniej niż dziesięć. Za rachunki zapłacimy siedząc w domu lub w pracy, jeśli wynajmujemy mieszkanie, to nie musimy co miesiąc spotykać się z właścicielem. Wystarczy kilka klików i sprawa załatwiona. Dzięki temu oszczędzamy czas i mamy nawet kilkanaście godzin w miesiącu wolnego więcej.

Eliminacja gotówki z obiegu ma swój cel:

  • Po pierwsze zmniejsza koszty transakcyjne.
  • Po drugie, prowadzi do uszczelnienia systemu podatkowego.
  • Po trzecie, utrudnia życie przestępcom.

Ma to też swoje minusy. Gotówka gwarantuje anonimowość, której w Internecie po prostu nie ma – system wie co kupujemy, kiedy i gdzie, co np. umożliwia posiadaczom tych danych skuteczniejszą sprzedaż produktów, których zwykle nie potrzebujemy. Jednak biorąc pod uwagę z jaką łatwością Facebookowi udało się uzyskać ponad miliard użytkowników, widać że anonimowość nie jest priorytetem dla większości społeczeństwa.

Procesor w stuzłotówce

Gotówka ma też jeszcze jedną przewagę – działa zawsze i wszędzie. Pytanie jak długo, bo państwa i instytucje publiczne pracują nad tym, by np. wprowadzić mikrochipy wbudowane do papierowych banknotów, które umożliwiałyby ich „dezaktywację”, gdyby np. były używane przez przemytników i przykładowo przez 1 rok nie byłyby wpłacone do żadnego uprawnionego do aktywacji banknotów banku.

W obiegu gotówkowym jest najwyżej 20% bazy pieniężnej. Reszta leży na kontach, funduszach, etc. Banki mają przed sobą nie lada zadanie. Bo upowszechnienie elektronicznego pieniądza wymaga zwiększenia nakładów na bezpieczeństwo, w tym na bezpieczeństwo energetyczne (w końcu bez prądu Internet nie zadziała). Już dzisiaj coraz częściej dochodzi do ataków internetowych przez złodziei, którzy wyspecjalizowali się w wyłudzaniu dostępu do kont klientów banków. Podmieniają hasła, numery rachunków do przelewów, skanują karty płatnicze i niewykluczone, że będą potrafili ukraść nawet odcisk palca.

Szacuje się, że koszty tej zbrodniczej działalności przekraczają 1 mld zł rocznie. Zatem bank przyszłości, to nie tylko bank elektroniczny, gdzie liczy się szybkość i pewność transakcji, ale przede wszystkim bank bezpieczny. I banki będą musiały zwiększać nakłady nie tylko na zwiększenie zabezpieczenia swoich systemów transakcyjnych, ale także na edukację klientów – z badania Bankier.pl wynika, że co dziesiąty użytkownik bankowości elektronicznej używa tego samego hasła zarówno do logowania w banku, jak i do Facebooka. Wraz z postępem technologicznym zmieniają się nasze zwyczaje zakupowe, ale też musimy wprowadzić zasady BHP dla swoich finansówbyć może wskazane by było wprowadzenie tych zagadnień do nauki już w szkołach podstawowych.

W pewnym sensie, wraz z rozwojem technologii bankowych, mamy teraz do czynienia z powrotem do korzeni – dziesiątki lat temu dobrym bankiem był ten, który miał świetny sejf. Potem najlepszy był ten, który tanio udzielał kredytów. Teraz znów liczyć będą się tylko te, które zadbają o bezpieczeństwo pieniędzy i danych swoich klientów, którzy w zamian za to – będą nosić przy sobie coraz mniej gotówki aż ostatecznie z niej zrezygnują. Innymi słowy, banki nie mają innego wyjścia – muszą być rzeczywistymi instytucjami zaufania publicznego, a nie tylko namaszczonymi ustawowo. Reszta to już tylko Star Trek.


 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak