Bankowcy nadal na wyspie

W czasach greckiego kryzysu banki i bankomaty kwitną tu w najlepsze na każdym rogu. Pozory, rozrzutność czy rzeczywiste, wyjątkowo głębokie zapotrzebowanie na usługi bankowe? Jest tu, na Cykladach człowiek, którego mam okazję zapytać o to, jak bardzo wyspiarska bankowość zmieniła się w obliczu kryzysu.

Bankowcy nadal na wyspie

To jeden z tutejszych prefektów, Giannis Machairidis. Przy okazji piątkowego spotkania z innymi oficjelami, znajduje chwilę, żeby podsumować ostatnie wydarzenia na wyspie, odpowiadając na pytanie o, zdaniem niektórych, winowajców kryzysu. Z greckiego tłumaczyć pomaga moja znajoma, Basia.

Czy na wyspach wiele banków zamknęło się z powodu ostatnich wydarzeń? – pytam wprost. Jak do tej pory, nie zamknęły się żadne banki, ale pamiętajmy o tym, że w sektorze bankowym właśnie trwają fuzje – na przykład Pireus Bank wykupił trzy inne banki. Byłoby bez sensu utrzymywać 10 filii tej samej instytucji na jednej wyspie, być może 5 będzie się musiało zamknąć – tłumaczy.

Nie mogę sobie odmówić również pytania o osobiste zdanie prefekta na temat prawdziwej przyczyny kryzysu. Myślę, że po prostu pożyczyliśmy więcej, niż nam naprawdę było potrzebne i tak, jak cała Europa, przeżyliśmy taki okres nieświadomości, co się dzieje i w jakim kierunku zmierzamy – tłumaczy Basia, a prefekt ucieka na kolejne spotkanie.

Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak