BillBird odlatuje bankom

Kto lubi płacić faktury? Nikt nie lubi. I nie tylko dlatego, że rachunki biją po kieszeni, ale irytujące jest to ciągłe sprawdzanie ile w tym miesiącu trzeba zapłacić, wypełnianie przelewu itd. Jest na to sposób.

BillBird odlatuje bankom


Dwa lata temu Citi Handlowy wprowadził genialne rozwiązanie w aplikacji mobilnej: Fotokasę, czyli skaner do QRkodów, którym robisz zdjęcie fakturze i program od razu podstawia wypełnioną formatkę przelewu. Łatwe i wygodne, tylko mało użyteczne, bo jak na razie bank współpracuje zaledwie z siedmioma wystawcami faktur, bo tylko tylu drukuje rachunki z kodem 2D. Rachunkowi z kodem kreskowym zdjęcia skanerem nie zrobisz.

Rozwiązanie Handlowego skopiowało potem wiele banków, a także Skycash i uPaid, właściciel cieszącej się niemałą popularnością apki Sprytny Bill. Z tym, że dwaj ostatni oferują znacznie więcej niż banki, bo przy pomocy ich skanerów w komórkach można płacić także za rachunki z kodem kreskowym. Teoretycznie za wszystkie faktury, w praktyce za rachunki ponad 200 wystawców, z którymi współpracuje BillBird, potentat na rynku masowych płatności. To w dużej mierze dzięki niemu Sprytny Bill jest taki cwany. Zobaczmy co powie teraz, bowiem kilka dni temu Bill Bird uruchomił swoją własną apkę do opłacania rachunków. Program można ściągnąć ze sklepu Googla (wersji na iOS i inne systemy jeszcze nie ma), wpisując nazwę Moje płatności. Nazwy BillBirda przy niej nie znajdziecie. Twórcą aplikacji jest Orbita, ale to po prostu jedna ze spółek jednej matki – Gtech.
Za pomysłem stoi oczywiście BillBird, który już dawno zapowiadał wejście w mobile i miało się to stać już pod koniec 2013 r., ale jak to bywa przy tego typu informatycznych projektach, obsuwa goni obsuwę.

 

Trzeba uczciwie powiedzieć, że pomimo tak długo noszonej ciąży, apka nie wygląda specjalnie okazale, a nawet skromnie, bo ma mniej funkcjonalności niż Sprytny Bill, którym można doładować telefon, a Moimi płatnościami nie. Tu jednak ważna uwaga: zestawianie BillBirda i Sprytnego Billa pozbawione sensu. Obydwa Bille nie konkurują ze sobą. Za Sprytnym Billem stoi uPaid, który współpracuje z BillBirdem, obsługując płatności realizowane poprzez aplikację Moje płatności. uPaid nigdy nie krył się z tym, że aplikacja do rachunków to właściwie zabawka, a prawdziwy biznes jest gdzie indziej. W starciu z BillBirdem Sprytny Bill nie ma najmniejszych szans i zostałby szybko zadziobany. BillBird to potentat na rynku masowych płatności, większy od Poczty, znany pod marką Via Moje Rachunki.

Żeby ocenić właściwie Moje płatności trzeba im się przypatrzeć nie poprzez pryzmat tego jakie są, ale jakie być mogą. Korzystanie z aplikacji wymaga wcześniejszej rejestracji indywidualnego konta w serwisie mojeplatnosci.pl, który docelowo ma stać się centrum zarządzania rachunkami i innymi zobowiązaniami. Na razie aktywna jest tylko funkcja płatności za faktury, ale już wkrótce pojawią się przelewy do ZUS, skarbówki, doładowania telefonów, a także możliwość odbierania przekazów pieniężnych. Jest też jedna ciekawa: funkcja – doładowania energii. Chyba w Polsce jeszcze żadnej zakąś energetyczny nie oferuje takiej usługi, ale Polacy w Jukeju dobrze znają to rozwiązanie, polegające na tym, że w domu masz automat, do którego wrzutach monety i wykupujesz odpowiednią ilość prądu, gazu, wody. Na Wyspach rozwiązanie jest nowoczesny jak automaty telefoniczne na żetony. BillBird buduje system elektronicznych zasileń, za pośrednictwem Internetu, albo telefonu. Aktualizacja: Jak się okazało z zakresu wiedzy o rachunkach „przedpłatowych” w Polsce (ładne określenie ze strony Energa.pl) jestem ciemny jak tabaka w rogu. Dziękuję Tomaszowi Bobrowskiemu z Blue Media za oświecenie i uświadomienie, że taka usługa działa u nas od dawna. Wspomnianą Energę obsługują Blue Media i BillBird.

 

Zapraszam na bloga Obiektywnieofinansach.com i na stornę facebookową facebook.com/twarogofinansach

 

 

Wszystkie te rozwiązania to zaledwie przystawki do głównego dania jakim ma być platforma EBPP, czyli miejsce przechowywania wszystkich faktur. EBPP to rodzaj świętego Grala, poszukiwania którego zajęły lata. Rozpoczęły się, gdy pojawiły się pierwsze elektroniczne faktury i jak na razie nic z nich nie wyniknęło. Idea EBPP jest taka, że odbiorca rachunków w jednym miejscu, w internecie  ma indywidulane konto, na które co miesiąc trafiają wszystkie rachunki jakie ma do opłacenia. Nie musi logować się na stronie telekomu, obsługującego jego komórkę, ani kablówki, ani zakładu energetycznego. Nie musi pamiętać kolejnych loginów i haseł. Wystarczy jeden zestaw logowania do EBPP.

 

 Sęk w tym, że jak na razie nikomu nie udało się zostać integratorem rynku, bo duzi wystawcy faktur, telekomy, kablówki, stworzyły swoje własne mikro EBPP z indywidualnymi kontami dla każdego odbiorcy, w których przechowują rachunki w elektronicznej formie. Nie udała się też próba zebrania faktur w jednym miejscu podjęta przez Krajową Izbę Rozliczeniową w postaci Invobilla. W ofercie ma go już całkiem sporo banków, ale liczba wystawców faktur, zainteresowanych integracją z systemem jest bardzo mała.

BillBird, jak już wspomniałem, ma relacje z ponad 200 dostawcami rozmaitych usług masowych. Jak twierdzi, jest w stanie przekonać tych największych, którzy wyłożyli sporo pieniędzy na własne systemy e-faktur, że EBPP przyniesie im więcej korzyści. Jakich? Zasadniczo nie ma problemów z rachunkami na stałe kwoty za fakturę, bo to można załatwić ustawiając wzorzec przelewu. Kiedy jednak kwota płatności jest inna co miesiąc, bo w tym przypadku przelew trzeba za każdym razem aktualizować. Ludzie są leniwi z natury i zostawiają obowiązek na ostatni moment, a czasem przekraczają termin zapłaty, mimo że stać ich na opłacenie rachunku. Po prostu nie chce im się.

BillBird uważa, że aplikacja ze skanerem do kopiowania rachunków to świetne rozwiązanie dla leniwych. Jest to też narzędzie przydatne dla wszystkich płacących faktury za babcie, dziadków. Nie trzeba mozolnie wpisywać numerów kont itd. Wystarczy zdjęcie. Z tym, że zeskanować można tylko papierową fakturę. Skaner nie radzi sobie z bar codem wyświetlanym na ekranie komputera. Szkoda. Jedynym sposobem opłacenia rachunku w tym przypadku jest mozolnie spisanie numerków kodu kreskowego.

 

Płatność za rachunek odbywa się w taki sam sposób jak w Sprytnym Billu, czyli zwyczajnie, idzie w ciężar karty, którą  trzeba wcześniej zarejestrować w uPaidzie. W serwisie internetowym można też płacić paybylinkami. Bill Birdowi zależy jednak przede wszystkim na ułatwieniu płatności w komórce i dlatego intensywnie pracuje nad dostosowaniem do smartfona wirtualnego portfela V.me. Podobno wkrótce będzie dostępny.
Opłacanie rachunków nie jest oczywiście darmowe. Bill Bird kasuje 97 gr od każdej faktury.
Warto na koniec dodać, że aplikacja jest rozwiązaniem czysto polskim i jak na razie jedynym takim rozwiązaniem, o ile mi wiadomo, na świecie.

Czy usługa się przyjmie? Podobni BillBird cieszy się niemałą popularnością. Trochę mnie to dziwi, bo ja korzystam z przelewów internetowych. Rachunki mam zapisane w przelewach zaufanych i nawet jeśli kwota płatności zmienia się, wprowadzam tylko poprawną wartość i wysyłam. Choć przyznaję, że rachunek za np. mandat wolałbym szybko zeskanować i zapomnieć o sprawie, niż wpisywać numer rachunku Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jeśli BillBird stworzy EBPP z prawdziwego zdarzenia to wtedy warto będzie się chyba zastanowić czy nie przenieść do Moich płatności wszystkich faktur. Nawet za cenę 97 gr od sztuki.

Eugeniusz Twaróg
Eugeniusz Twaróg