BRAK QE3 NAJLEPSZYM STYMULANTEM DLA GOSPODARKI

Wielu komentatorów zastanawiało się ostatnimi czasy nad możliwością i prawdopodobieństwem wprowadzenie przez amerykański FED kolejnej rundy tzw. „ilościowego luzowania” (QE3). QE (ang: Quantitative Easing) to program stymulacyjny, polegający na skupowaniu obligacji od banków komercyjnych przez amerykański bank centralny FED. Zastanówmy się zatem najpierw jakie są za i przeciw wprowadzeniu kolejnego programu stymulacji monetarnej.

Za przeprowadzeniem QE3 przemawiają:

1) Potrzeba walki z bezrobociem wpisana w mandat FED– założenie jest takie że FED skupując obligacje będzie utrzymywał rynkowe stopy procentowe na niskim poziomie. Niskie stopy procentowe skłonią przedsiębiorstwa do inwestycji co przełoży się z kolei na generowanie nowych miejsc pracy. Dodatkowo przeciętny Mr Smith będzie chętniej zaciągał kredyty, podejmując między innymi odkładaną wcześniej decyzję o kupnie własnego domu. Jeśli chodzi o banki, to uzyskają one poprzez działania FED dodatkowy zastrzyk wolnej gotówki, której przynajmniej jakąś część wypuszczą dalej na rynek w postaci pożyczek. Na uwagę zasługuje fakt że w odróżnieniu od banków europejskich, FED oprócz walki z inflacją, ma wpisany w swój mandat również potrzebę zapewniania pełnego zatrudnienia w gospodarce. Obecnie stopa procentowa wynosi w USA 8,3% wobec poziomów poniżej 5% przed kryzysem.

2) Niska inflacja pozwala na luzowanie – ważnym argumentem za uruchomieniem programu zawsze była i jest groźba deflacji w USA. Jak na razie takiego zagrożenia być może nie ma ale FED może chcieć „dmuchać na zimne” i nie ryzykować zjawiska równie niebezpiecznego co inflacja, a przez niektórych ekonomistów traktowanego jako nawet większe zagrożenie. Jeśli w gospodarce nastąpiłby spadek cen, czyli deflacja, to recesja byłaby wówczas gwarantowana. W tej chwili inflacja w USA wynosi zaledwie 1,4% rok do roku czyli niemalże tyle co nic. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znajduje się w granicach błędu statystycznego, więc ja bym pomimo wszystko stwierdził że ryzyko pojawienia się deflacji wciąż jest obecne. Jak wiadomo szef FED – Ben Bernanke jest specjalistą od „Wielkiego Kryzys” lat 20-tych XX w., a wtedy to właśnie deflacja spowodowała że Stany Zjednoczone pogrążyły się w wieloletniej depresji gospodarczej.

3) Bardzo słaby rok dla amerykańskich banków – pierwsze sześć miesięcy tego roku były najgorszym półroczem dla amerykańskiego sektora bankowego od początku 2009 roku, czyli od końca poprzedniego kryzysu 2007-2009. Straty wywołane nieudanymi spekulacjami w Europie były tylko niewielką częścią problemów, polegających na spadających lawinowo przychodach i zyskach. Banki skarżyły się na niskie stopy procentowe i odejście od ryzyka ze względu na przedłużający się kryzys w Europie. Może to być jakiś mniej istotny, ale jednak czynnik brany pod uwagę przez FED przy podejmowaniu decyzji. Jak wiadomo FED  jest zrzeszeniem banków prywatnych i krzywdy samemu sobie przecież nie da zrobić.

Co przemawia przeciwko QE3:

1) Nadchodzące wybory prezydenckie czyli czynnik polityczny – szef FED – Ben Bernanke chciałby z pewnością uniknąć posądzenia o stronniczość wobec urzędującego Prezydenta Barracka Obamy. Wiadomo że uruchomienie programu stymulacyjnego dosłownie na dwa miesiące przed wyborami spotkałoby się z prawdziwą burzą w amerykańskich mediach i wśród elit rządowych. Myślę że tak jak FED dba o kondycję zrzeszonych w nim banków, tak również nie zdecyduje się na podcinanie gałęzi na której sam siedzi. Wiadomo że w przypadku zwycięstwa kandydata Republikanów – Mitta Romneya, mógłby on wytoczyć wręcz wojnę przeciwko FED i zacząć ograniczać jego swobody. Takie zapędy ma przecież od dłuższego czasu znany republikański polityk Ron Paul – również były kandydat na Prezydenta. On mówi nawet o likwidacji FED. W obliczu takiego ryzyka na miejscu Bena Bernanke raczej wstrzymałbym się z jakimkolwiek posunięciem do czasu po wyborach.

2) Wysokie ceny ropy naftowej – jak wiadomo ceny ropy naftowej notowane w Nowym Jorku, utrzymują się poniżej szczytów z zeszłego roku, ale wciąż są dużo za wysokie aby móc mówić że sprzyjają wzrostowi gospodarczemu. Ewentualne wprowadzenie kolejnego programu QE3 spowodowałoby bez wątpienia że cena tego surowca wzrosłaby ponownie do poziomów grubo ponad 100$ za baryłkę, co nie tylko zaszkodziłoby gospodarce ale i mogłoby wręcz pogrążyć obecnego Prezydenta USA – Barracka Obamę w listopadowych wyborach. Natomiast brak nowego programu stymulacyjnego spowodowałby gwałtowny spadek cen ropy naftowej co dla przeciętnego obywatela byłoby odebrane bardzo pozytywnie. Paradoksalnie zatem, brak QE3 spowoduje wsparcie dla gospodarki bowiem spekulanci przerażeni tym że nowych pieniędzy już nie dostaną, zaczną wyprzedawać nie tylko ropę, ale i inne surowce, w tym również artykuły rolne takie jak ryż, kukurydza czy kawa. Kolejnym czynnikiem jaki jest często pomijany w mediach jest czynnik polityczny związany z sytuacją na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Na tym pierwszym chodzi o wojnę domową w Syrii, a na drugim, oczywiście o Iran. Jeśli chodzi o Syrię to Rosja i Iran zaczynają wymachiwać coraz śmielej szabelką. Jak wiadomo obydwa te kraje są wielkimi producentami ropy (Rosja nawet największym na świecie) i w oparciu o sprzedaż tego surowca planują swoje budżety. Tym bardziej zatem przed wyborami prezydenckimi FED nie odważy się na wspieranie gospodarek Rosji i Iranu.

3) Dane makroekonomiczne są umiarkowanie pozytywne i lepsze od oczekiwań – przez ostanie kilka tygodni rynek był pozytywnie zaskakiwany lepszymi od prognoz odczytami makro w USA. Wszelkiego rodzaju ankiety przeprowadzone wśród menadżerów biznesu, sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa wypadają lepiej niż się spodziewano, a liczba zasiłków dla bezrobotnych delikatnie spada. Nie są okoliczności wymuszające na FED tak desperacki krok jakim byłoby wprowadzenie kolejnego programu skupu obligacji.

4) Polityka luzowania ilościowego wciąż de facto trwa w najlepsze – mało kto zdaje sobie sprawę że sama tylko deklaracja FED o pozostawieniu stóp procentowych na poziomie zera do końca 2014 roku, jest współmierna z wprowadzeniem kolejnego QE3. Banki otrzymały w ten sposób gwarancję tego iż ich inwestycje są bezpieczne przez kolejne 2 lata i mogą spokojnie kalkulować swoje oczekiwane stopy zwrotu czy to z obligacji, czy z akcji lub surowców. Dodatkowo, co warte podkreślenia, począwszy od lipca tego roku, FED skupuje o 6 mld $ obligacji więcej niż ich sprzedaje w ramach operacji Twist. Jeśli by teoretycznie przedłużyć tą operację o kolejny rok (do końca 2013) to dodatkowy stymulus wyniósłby 96 mld $.

Podsumowanie:

Po powyższej analizie należy stwierdzić że FED nie ma wystarczających argumentów aby wprowadzić kolejną rundę luzowania ilościowego już podczas kolejnego posiedzenia we wrześniu tego roku. Jeśli w ogóle kiedykolwiek zdecyduje się na taki drastyczny ruch to będzie to z pewnością już po wyborach w listopadzie 2012, kiedy dowiemy się czy Barrack Obama zostaje na drugą kadencję. Szansę na QE3 przed wyborami oceniam na zaledwie 10%. Deklaracja pozostawienia podstawowej stopy procentowej na poziomie zera do końca 2014 roku, oraz być może przedłużenie Operacji Twist, wraz z jej wspomnianą wyżej modyfikacją, powinny stanowić równowartość kolejnego programu QE.

Co jednak najważniejsze, to że paradoksalnie brak ogłoszenia QE3 może stać się najlepszym stymulantem dla gospodarki. Spadną bowiem drastycznie ceny surowców, na czele z ropą naftową i artykułami rolnymi, co pomoże najbardziej amerykańskim konsumentom. Nastroje wśród społeczeństwa ulegną wyraźnej poprawie, gospodarka złapie oddech a Obama wygra kolejne wybory w listopadzie. Czy tak się stanie? Pożyjemy – zobaczymy, ale z pewnością można stwierdzić że brak QE może okazać się najlepszym QE.

Albert Rokicki

Albert Rokicki
Albert Rokicki