Brexit jest grą o sumie zerowej

 

Fot. Reuters - Henry Nicholls-forum

 

 

 

Traktatowy termin opuszczenia Unii Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo — 29 marca 2019 r. — to już nie mglista przyszłość, pozostają trzy kwartały. Tylko i aż. Obecny stan negocjacji na temat warunków najpierw brexitu, a później ułożenia relacji unijno-brytyjskich powoduje większy optymizm po stronie wspólnotowej. Michel Barnier, doświadczony francuski polityk i dyplomata, bardzo dobrze sobie radzi jako główny negocjator UE. Taką ocenę wyrazili prezydenci/premierzy 29 czerwca na szczycie Rady Europejskiej (RE).

Art. 50 unijnego traktatu jest przerabiany praktycznie pierwszy raz w unijnych dziejach. Secesja państwa członkowskiego ze swojej istoty staje się grą o sumie zerowej, w której interesy stron są przeciwstawne, zatem zysk jednego gracza równa się stracie drugiego. Przebieg brexitowych negocjacji wskazywał jednak, że obie strony zmierzają do zminimalizowania odchyłek od zera, aby ich zwycięstwa/porażki w poszczególnych obszarach były jak najmniejsze. Ideałem byłoby obustronne zero, ale to utopia.

Reakcje ważnych ministrów brytyjskiego rządu wskazują jednak, że nad Londynem wisi groźba negocjacyjnej porażki. Premier Theresa May zorganizowała w weekend wyjazdowe posiedzenie gabinetu w celu ujednolicenia stanowisk i zwarcia szyków. Dało to jednak efekt odwrotny — serię dymisji. Już w niedzielę zrezygnował David Davis, minister ds. brexitu i główny negocjator. W poniedziałek jego śladem poszedł Boris Johnson, minister spraw zagranicznych. Obaj zaprotestowali przeciwko zbytniej ustępliwości szefowej rządu wobec oczekiwań Brukseli, a także składaniu przez Theresę May wiążących obietnic na najwyższym unijnym szczeblu, ponad ministerialnymi negocjacjami. Celem tych dymisji jest wywarcie presji, aby premier była twardsza wobec oczekiwań wspólnoty. No cóż, pozostają trzy kwartały…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski