Chciwy jak emeryt i wnuczek

Seniorzy, pokolenie 50+ – jak ich nazywać, żeby nie obrazić? Młodzi już mają z tym problem. Na kongresie seniorów dowiedziałem się kilku rzeczy. Ludzie starsi chcą aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym i chcą być autorytetem. Tylko same chęci nie załatwiają sprawy. Zwłaszcza, że dyskusje dotyczyły głównie systemu emerytalnego, a nie tego jak ten autorytet zbudować.

Chciwy jak emeryt i wnuczek

System emerytalny skonstruowano w taki sposób, by emeryci byli bezproblemowi. Ujmując to inaczej chodziło o stworzenie mechanizmu – zapłać i zapomnij. O starszym człowieku, który po otrzymaniu świadczenia z natury rzeczy stawał się beneficjentem. W pewnym sensie obywatelem drugiej kategorii, którego zdanie się nie liczy, bo on już zrobił swoje.

Jak na kanwie kulejącego systemu emerytalnego, który w znacznym stopniu ogranicza możliwości rozwoju młodych ludzi można budować autorytet seniorów? Jak sprawić, by nie byli oni ciężarem i ktoś docenił ich pracę w ramach chociażby prostych Uniwersytetów Trzeciego Wieku? Jak traktować poważnie poczciwych staruszków, którzy cieszą się z najmniejszych oznak zainteresowania ich działalnością?

Świat idzie do przodu. Nic nie wskazuje na to, by w Unii Europejskiej miało dojść do poważniejszych konfliktów zbrojnych. Naszym zmartwieniem nie jest przeżycie, ale życie. Różnice w mentalności są trudne do opisania. Co więcej – gdzieś za plecami mamy wiedzę na temat pracy i jej owoców obecnych emerytów. W końcu PRL to ich dzieło. Czy mamy prawo oceniać ich za to, że od dwudziestu lat musimy transformować gospodarkę? Ja nie wiem. Wiem, że niektórzy to robią.

Powracając do systemu emerytalnego, to największą bolączką okazał się przymus przejścia na emeryturę w momencie osiągnięcia wieku uprawniającego do otrzymania świadczenia. Tymczasem okazuje się, że część seniorów wcale nie ma na to ochoty. Dla nich najlepiej byłoby otrzymywać świadczenie i jednocześnie utrzymać stanowisko pracy. Tutaj z kolei pojawia się konflikt niejako skończonej podaży pracy, co w moim odczuciu tylko w niewielkim stopniu dotyczy gospodarki. Nie licząc etatów w administracji, to nie widzę, żadnego powodu, aby ktokolwiek zabraniał komukolwiek pracować. Trudno powiedzieć, czy emerytura powinna być wypłacana w takiej sytuacji, ale wszystko wskazuje raczej na to, że tak.

Tylko jak to wytrzyma młody człowiek? Sfrustrowany faktem, że nie może znaleźć pracy? A jeśli już jakąś znajduje to okazuje się, że nie będzie miał szansy w przyszłości korzystać z tych samych przywilejów, które posiada starsze pokolenie. Tu dochodzimy do konkluzji, że system emerytalny to źródło konfliktu międzypokoleniowego. Chciwi są wszyscy – starzy i młodzi. I w całym tym bałaganie nie ma miejsca na autorytety. A na pewno nie da się ich zbudować twierdząc, że państwo polskie musi więcej dawać jednym bądź drugim.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak