Dyskusja.biz

Co zrobić z wygraną w Lotto?

Wielka kumulacja w najpopularniejszej grze Totalizatora Sportowego rozpaliła wyobraźnię Polaków. Zadzwoniło do mnie kilku znajomych dziennikarzy i pytali mnie, co można zrobić z tak dużymi pieniędzmi. Sam chciałbym wiedzieć.

Informacja podstawowa: Na stronie Totalizatora nie ma żadnego pordanika dla zwycięzców (a szkoda). Osoby, do których uśmiechnął się los, muszą zgłosić się do oddziału Totalizatora i tam zostaną im wypłacone/przelane środki w wybranej przez nich formie (jest kilka opcji). Dalej opisałem swoje subiektywne opinie i ewentualne działania, które podjąłbym gdybym to ja wygrał duże pieniądze.

Podatek od marzeń, czyli potencjalna wygrana w Lotto pozwala snuć wyobrażenia o tym, co by było gdyby. Parę razy dumałem o tym i chyba nic szczególnie odkrywczego nie wymyśliłem. Marzenia o bogactwie są niegroźne. Kłopoty zaczynają się, gdy pojawi się wygrana. Co należy zrobić, a czego bym się wystrzegał?

40 mln zł to WIELKIE PIENIĄDZE. Przykro to pisać, ale przeciętny człowiek, który wygrał tak dużą kwotę musi nauczyć się być bogatym. Nie ma kursów i szkół, którego tego uczą. Po wygranej problemy dopiero się zaczynają i to takie, o których szary obywatel nie ma nawet pojęcia. Zwyciezcy przede wszystkim radzę nie ujawniać się z wygraną. Nie tylko znajomym, ale także rodzinie, nawet najbliższej.

Po drugie – załatwmy sobie dobrego prawnika, który będzie pilnować naszych interesów i chronić nas przed głupstwami dużego kalibru np. wytłumaczy nam w jasny i dobitny sposób, że nowe auto trzeba ubezpieczyć od kradzieży i zniszczenia i lepiej nie kupować ferrari. Po prostu musimy zatrudnić kogoś kto będzie dbał o to, by nikt nas nie oszukał, nie wyłudzał pieniędzy lub nie groził pozwami.

Nachalne prośby o darowiznę to najmniejszy kłopot – gorzej gdy w grę zacznie wchodzić bezpieczeństwo dzieci (porwania dla okupu). Nie rzucajmy też pracy – przez jakiś czas udawajmy, że nic się nie stało. Proponuję przeznaczyć ok. 200 tys. zł na zakup pubu, małej restauracji lub jakiś sklep, ale na kredyt! To w celu ukrycia faktu o wygranej i by móc spokojnie zwolnić się z pracy bez zwracania niczyjej uwagi.

Bank nie powinien odmówić, zobowiązanie szybko spłacimy, a sąsiedzi i  dlasza rodzina nie domyślą się, że to my wygraliśmy. Przynajmniej na początku.

Na co wydać te pieniądze? Zapewnie kilkaset tysięcy złotych przeznaczymy na przyjemności i „sprawy podstawowe”, czyli zakup domu, większego mieszkania i pewnie dobrego samochodu, ale broń boże żadnych luksusowych – te są nie tyko drogie w utrzymaniu, ale także stanowią jasny sygnał, że mamy dużo pieniędzy. Pamiętajmy, że wygraliśmy kapitał, a nie interes. Bez niego kapitał obciążony dużymi kosztami może się szybko wyczerpać. Nikt przecież nie chce z milionera zamienić się w dłużnika winnego miliony.

Nie kupujmy też wszystkiego od razu. W końcu wygraliśmy kilkadziesiąt milionów złotych – mamy czas, nigdzie nam się już nie śpieszy.

Kupno żonie drogiej biżuterii to duża pokusa, ale dla jej bezpieczeństwa – nie róbmy tego. To samo dotyczy żon, które chcą obdarować mężów. Oczywiście, osoby z długami szybko spłacą swoje zobowiązania, ale jeśli ktoś ma długi wobec osób fizycznych to niech nie przyśpiesza harnomonogramu spłat, bo to rodzi pytanie o źródło dochodów.

Jestem więcej niż pewien, że ewentualny zwycięzca obdaruje kogoś bliskiego np. przyjaciela. Lepiej by był lojalny i nie naraził zwycięzcy na niebezpieczeństwo. Prędzej czy później i tak prawda wyjdzie na jaw więc bardzo możliwe, że po wygranej będziemy musieli uciec od dawnego życia i zamieszkać w innej części Polski lub w ogóle wyjechać z kraju.
Nie wpłacajmy pieniędzy do parabanków

Po odjęciu wydatków podstawowych prawdopodobnie zostanie nam już „tylko” 38 mln zł. Co z nimi zrobić? Po pierwsze – nie wkładajmy wszystkich jaj do jednego koszyka. Po drugie – nie ufajmy domorosłym doradcom inwestycyjnym.

W Polsce jest wielu amatorów, którzy nie potrafią zarządzać swoimi pieniędzmi, a co dopiero cudzymi – dlatego mimo wszystko proponuję nie powierzać wygranej nawet „uznanym lokalnym profesjonalistom, czyli tzw. Mirkom, z ojców Januszy, po marketingu i zarządzaniu na uczelni im.  Gagarina w Szczurowie Mniejszym.

Absolutnie nie dawajmy pieniędzy do małych lokalnych banków lub SKOK-ów, a już szczególnie do parabanków. Instytucje mogą zachować tajemnicę bankową, ale wątpię w dyskrecję żony sąsiada, która jest kasjerką w oddziale naszego banku. Jeśli z wygranej zostanie nam 39 mln zł to kwotę tę należy podzielić na mniejsze sumy do ok. 400 tys. zł. Ja bym tak zrobił.

Pamiętajmy, że Bankowy Fundusz Gwarancyjny zabezpiecza nam środki tylko do 100 tys. euro. Zabawne, że ludzie zaczynają o tym myśleć dopiero jak mają setki tysięcy złotych. To odwieczny dylemat – co boli bardziej? Jak biedak straci 600 zł czy jak bogacz 600 tysięcy?

Mimo wszystko zachęcam do otwarcia dwóch lub trzech rachunków np. w Lichtensteinie lub w Szwajcarii i to tam trzymać większość pieniędzy. Na szwajcarskich bankierach sumy rzędu 5 mln euro nie robią wrażenia, ale dają nam gwarancję, że nasze pieniądze są bezpieczne i mamy do nich dostęp zawsze kiedy chcemy.

W głównym polskim koncie, z którego korzystamy na co dzień, trzymajmy nie więcej niż 500 tys. zł. Nie zostawiałbym również wydruków z bankomatów w maszynie, bo to szybki sposób na autowytypowanie do napadu rabunkowego. Chwalenie się  o wygranej nowym znajomym na facebooku to również głupi pomysł.

W co zainwestować?

Warto założyć kilka lokat, ale na kwoty co najmniej 100 tys. zł. Wtedy możemy wynegocjować wyższe oprocentowanie. Przemyślałbym też inwestycje w fundusze akcyjne, ale doradzałbym zrównoważone i bezpieczne portfele. Jesli ktoś chce trochę poryzykować to może sobie założyć rachunek maklerski i kupić akcje spółek z WIG20 za np. pół miliona złotych. W najgorszym wypadku  straci nie wiele, a prawdopodobnie zyska więcej niż na lokacie.

Mimo wszystko, główną inwestycją powinny być nieruchomości – kilka lub kilkanaście mieszkań w różnych miastach Polski. W lokalizacjach mocno oddalonych od naszego miejsca zamieszkania lepiej chyba kupować mieszkania luksusowe, które możemy podnająć specjalistycznym firmom zarządzającym właśnie tego typu apartamentami.

Takie inwestycje dają nam w miarę dobry i stały dochód – to lepsze niż emerytura, a w razie problemów – lokale można zbyć. Naturalnie, ja bym kupował nieruchomości tylko wtedy, gdybym nie miał innego pomysłu na biznes. Większość ludzi jednak go nie ma i jest leniwa dlatego nieruchomości wydają się być optymalną opcją.

Przemyślmy też zakup ziemi. Niekoniecznie musi być rolna. Mogą to być zwykłe działki budowlane. One rzadko tracą na wartości, a mogą zyskać.

Druga sprawa to zakup złota – proponuję, ale nie za więcej niż 100 tys. euro, bo i tak nie będziemy mieli co z tym później zrobić. Ja bym kupił sztabkę tylko po to, by wysyłać zdjęcia Kolanemu:)

Część pieniedzy możemy trzymać w domu, ale raczej kilkadziesiąt tysięcy złotych niż kilka milionów. Kupmy sejf, ale niekoniecznie drogi. Zwykła kasetka za kilkaset złotych starczy. Przytwierdzona do podłogi w jakimś „tajnym miejscu” uchroni nas przed złodziejem amatorem. Takiego durnia zadowoli kilkanaście tysięcy złotych.

Z resztą duży i drogi sejf zawsze sugeruje, że mamy pieniądze, a nie o to chodzi by ktoś o tym wiedział. Ponadto jeśli mamy ludzi, na których nam zależy, to przestępca bez trudu zmusi nas do otwarcia każdej skrytki.

Nie wiem czy warto inwestować w amatorską ochronę, bo często to właśnie pracownicy firm ochroniarskich przekazują złodziejom informacje o tym, kogo warto okraść. Pamiętajmy też o dobrym ubezpieczniu na życie i ubezpieczniu majątku. Oferty proponuję dobierać indywidualnie. To jest absolutna podstawa.

Podsumowanie

Wynajmujemy dobrego prawnika (i doradcę podatkowego!). Na siebie wydajemy nie więcej niż 2 mln zł i szukamy dobrej przykrywki np. kupujemy na kredyt sklep odzieżowy lub restaurację fast food. Nabywamy trochę ziemi i kilkanaście mieszkań. Do tego ok. 2-3 mln inwestujemy w lokaty, a ok. pół miliona inwestujemy w akcje i fundusze. Wykupujemy dobre ubezpiecznie dla siebie i dla bliskich. Nie kupujemy ferrari tylko Volkswageny i Toyoty. Część pieniędzy transferujemy na zagraniczne konta. Trochę gotówki trzymamy w nowym domu lub mieszkaniu. Wygraną ukrywamy przed rodziną (szczególnie dalszą).

I cieszymy się życiem – jedziemy na długie wakacje i normalnie spędzamy każdy dzień. Tylko pracujemy ciężej, dłużej i codziennie martwimy się o …

P.S.
Wystrzegałbym się miłości życia, których uczucia do nas rosną wraz z saldem na koncie, ale tego chyba pisać nie muszę.

/Jan Ryś