Coraz więcej przemawia przeciwko kupnie Pekao przez PZU

W przestrzeni publicznej pojawiają się argumenty, że skarb państwa straci na tej transakcji, a PZU utraci zdolność wypłaty dywidendy

Luigi Lovaglio, fot. Marek Wiśniewski

Luigi Lovaglio, fot. Marek Wiśniewski

 

Rozmowy PZU z UniCredit w sprawie przejęcia Pekao SA się przedłużają, a w przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej argumentów przeciwko tej transakcji. Polski rząd rękami PZU odkupi spółkę po cenie kilkakrotnie wyższej niż ją sprzedał kilkanaście lat temu – mówi pierwszy z nich.

– Sprzedaliśmy w 1999 roku, za czasów AWS, 52 proc. udziałów Pekao SA za symboliczną sumę 1 mld USD, czyli 4 mld zł. W międzyczasie Pekao wypłaciło swoim akcjonariuszom 22 mld zł dywidendy. Obecnie UniCredit proponuje, żebyśmy odkupili Pekao SA za ponad 15 miliardów USD. Więc można powiedzieć, że Unicredit zarobiłoby na inwestycji w Pekao SA ok 40 miliardów zł, a więc olbrzymią kwotę – mówił niedawno Cezary Mech, były wiceminister finansów i  zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Bankowego.

FT donosił miesiąc temu, że cena o jakiej rozmawia PZU z UniCredit oscyluje w przedziale pomiędzy 3-3,5 mld EUR. Z informacji „PB” wynika, że PZU skonkretyzowało ostatnio swoje możliwości na piśmie, ale ta deklaracja (bo trudno ją nazwać ofertą), została przez UniCredit odrzucona.

Na rynku panuje dość powszechna opinia, że spółka zarządzana przez Michała Krupińskiego będzie chciała kupić jedynie 33 proc. akcji Pekao, tak, by uniknąć wezwania. Ubezpieczyciel musiałby wyłożyć na tego typu kontrolny pakiet 11 mld zł, co jest nie lada wyzwaniem nawet dla tak dużej firmy jak PZU. Pozostałe 7 proc. Pekao mogłoby w tym scenariuszu zostać upłynnione na giełdzie.

Ostatnio PZU zdało sobie sprawę z silnego czynnika ryzyka związanego z transakcją. Kupno Pekao przez PZU prawdopodobnie pociągnęłoby za sobą spadek kursu akcji banku, co z kolei negatywnie wpłynęłoby na bilans ubezpieczyciela i możliwości wypłaty dywidendy przez PZU.

Wpływ na finalizację transakcji Pekao-PZU ma szereg czynników na które Polacy nie mają wpływu. Choćby włoskie referendum na początku grudnia, które ma dotyczyć zmian w konstytucji. Włoskie „nie” w głosowaniu mogłoby spowodować niepewność na rynkach finansowych, co zmniejszyłoby możliwość pozyskania kapitału przez UniCredit, który powinien ogłosić swoją nową strategię 13 grudnia. Reuters podał ostatnio, że włoski bank może potrzebować nawet 16 mld EUR, by uzupełnić kapitały. Dziurę może zapełnić wyprzedaż aktywów i emisja akcji. Ta ostatnia jest bardzo kontrowersyjna, ponieważ sprzeciwiają jej się akcjonariusze finansowi UniCredit. Pierwszy na liście do sprzedaży aktywów jest zarządzający funduszami inwestycyjnymi Pioneer Investments, co może wnieść do kasy UniCredit 3 mld EUR. Sprzedaż Pekao idealnie wpisywałaby się w potrzeby UniCredit, ale Włosi pozbyliby się swojej perły w koronie. Przypomnijmy, że oddaniu Pekao w ręce PZU przeciwny jest Luigi Lovaglio, prezes banku.

Dyskusja o możliwości dokapitalizowania Deutsche Banku przez niemiecki rząd pokazała, że może zapalić się zielone światło dla tego typu operacji w europejskim systemie bankowym. Do tej pory Angela Merkel była w silnej opozycji do państwowej pomocy dla banków.

Kupno Pekao przez PZU pociągnęłoby za sobą głęboką transformację sektora bankowego, bo  zwiększyłoby poziom zaangażowania w nim rodzimego kapitału. Przejęcie drugiego co do wielkości banku z ponad 160 mld zł aktywów ułatwiłoby państwu kształtowanie polityki sektora – od zasad udzielania kredytów korporacyjnych po oprocentowanie depozytów detalicznych. Przypomnijmy, że PZU ma w tym momencie wyłączność na negocjacje przejęcia Raiffeisen Polbanku, który ma ponad 50 mld zł aktywów.

Magdalena Wierzchowska
Magdalena Wierzchowska