Diamenty polskiej legislacji. Reklama OFE

Prokuratura Generalna wydała opinię, że zakaz reklamy OFE nie jest zgodny z Konstytucją. Czekamy na wyrok Trybunału. O tym, że zapis ten budzi wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą wiedział nawet przeciętny prawnik. Teraz, czyli parę dni po zamknięciu terminu wysyłania deklaracji do OFE to już nie ma znaczenia.

Diamenty polskiej legislacji. Reklama OFE

Prezydent Komorowski na koniec stycznia skierował ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Głowa państwa, której jednym z zadań jest stanie na straży Konstytucji, miała wątpliwości co do zgodności reformy z ustawą zasadniczą. Nie były one tak silne, by wstrzymać się z podpisaniem nowego aktu prawnego.

Nie chodzi o to, by prezydent stał w opozycji wobec rządu. Tylko skoro o reformie OFE mówi się przynajmniej od 4 lat to było naprawdę sporo czasu, żeby zainteresować się tematem na tyle, by cała procedura nie budziła najmniejszych wątpliwości legislacyjnych. A jeśli wybór obywateli nie byłby zgodny z ideą reformy to po co utrzymywać jej iluzję? Co to ma wspólnego z demokracją, czy innymi wartościami, do których politycy tak często się odwołują?

Już wtedy zwracano uwagę, że przedmiotem wątpliwości nie jest fakt przenoszenia bez zgody obywateli ich środków zgromadzonych na kontach OFE do ZUS-u, ale zawarty w ustawie zakaz reklamy Otwartych Funduszy Emerytalnych. Tak jakby nikt nie zauważył na czym polega istota problemu. A jest nią dowolna interpretacja rzeczy oczywistych. Jedni nazwą to wyższą filozofią. Dla normalnych ludzi to po prostu absurd.

Samo prawne pojęcie własności przedefiniowano na potrzeby systemu emerytalnego. Bo w teorii składki emerytalne przekazywane do OFE należą do obywateli. Jednak nie mogą oni nimi swobodnie dysponować a jak ich nie opłacą to nakłada się na nich karę. Zatem państwo karze obywateli za to, że czegoś nie chcą posiadać.

W praktyce to tak jakbym miał samochód, za który muszę płacić OC; dolewać paliwa; płacić za naprawy, ale mam obowiązek trzymać go w garażu u sąsiada. Ponadto użyczać każdemu z wyłączeniem mnie i moich bliskich. W zamian dostaję przyrzeczenie, że za 2430 niedziel będę mógł pojeździć starym polonezem. A przecież zgodnie z Konstytucją własność podlega równej ochronie prawnej i może być ograniczona tylko w formie ustawy, ale pod warunkiem, że nie narusza istoty prawa własności. A istotą prawa własności jest możliwość swobodnego dysponowania nią. Ciekawe, prawda?

Poniżej „budzący wątpliwości fragment”:

„Art. 197a. 1. W roku, w którym mogą być składane oświadczenia, o których mowa w art. 39a ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych, od dnia 1 stycznia do dnia 31 lipca jest zakazana reklama zawierająca informacje o otwartych funduszach lub informacje sugerujące, że reklama odnosi się do otwartych funduszy.

2. Za reklamę nie uważa się zamieszczania na stronie internetowej otwartego funduszu informacji, o których mowa w art. 191 ust. 1 i 1a.

3. W przypadku naruszenia zakazu określonego w ust. 1 organ nadzoru, w drodze decyzji administracyjnej, nakazuje towarzystwu lub podmiotowi działającemu na rzecz towarzystwa lub funduszu zaprzestanie tego naruszenia i nakłada na towarzystwo lub podmiot działający na rzecz towarzystwa lub funduszu karę pieniężną w wysokości od 1 000 000 zł do 3 000 000 zł.

4. Decyzji administracyjnej, o której mowa w ust. 3, nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności.”;

Media, które zareklamowałyby OFE otrzymałyby nakaz zapłaty minimum 1 mln zł kary. Z całą pewnością byłby on wyegzekwowany. Nie ma medium w Polsce, które byłoby na to stać. Sprawa od początku była podejrzana, bo dlaczego piwo można reklamować a funduszy emerytalnych nie? Czyżby odkładanie pieniędzy na emeryturę było bardziej szkodliwe niż spożywanie alkoholu? Dlaczego banki mogą reklamować kredyty hipoteczne, a OFE nie mogło w telewizji wykupić bloku reklamowego informującego o tym, że jest to produkt korzystny? Nie jest? Przecież na razie jeszcze tego nie wiadomo.

W przypadku piwa, leków czy produktów finansowych podaje się odpowiednią klauzulę dot. szkodliwości czy ryzyka stosowania danego produktu. Z OFE mogłoby być tak samo. Nie taki był cel publiczny. Nie ma znaczenia czy było to konieczne czy nie. Ważne jest narzędzie, którego użyto, a w zasadzie nadużyto. Istotne jest też to, że osoby i instytucje, które powinny zwracać na to uwagę, wolą urządzać polityczną hucpę i rzucać obelgami niż naprawdę działać.

Dlatego jestem pod wrażeniem, że OFE udało się zatrzymać 2 mln klientów. Gdyby reklama była dozwolona to pewnie w OFE zostałoby dwa razy więcej ubezpieczonych. A to oznaczałoby, że Polacy przekazywaliby im rocznie nie 3 mld zł, a 6 mld zł.

Nie jestem zwolennikiem OFE,

ale zakaz reklamy to była oczywista próba ograniczenia obywatelom dostępu do informacji. A przypominam, że zgodnie z art. 54. Konstytucji RP cenzura prewencyjna jest zakazana! A jak inaczej to nazwać jak nie cenzurą prewencyjną, której złamanie miało kosztować od 1 mln zł do 3 mln zł. Czyli, gdyby jakiś nierozważny dziennikarz całkowicie przypadkiem zareklamował OFE np. publikując stwierdzenie w stylu: „Wieści Gminy Sława polecają OFE osobom młodym” można by uznać za takową i nałożyć na pismo karę 3 mln zł i w zasadzie zamknąć komuś biznes. Nie dość, że jest to niedorzeczne to jeszcze nie spełnia kryterium adekwatności, czyli kara byłaby niewspółmierna do czynu.

A co potem?

Potem TK przyznaje, że to było niezgodne z Konstytucją (potrzeba na to pół roku, akurat do czasu zakończenia terminu składania oświadczeń) i kara pieniężna jest zwracana. Może nawet z odsetkami. Może. Prawda jest taka, że każdy kto pozwolił na to, by jakikolwiek bubel prawny wszedł w życie powinien odpowiadać za wszelkie straty związane z jego stosowaniem. Tylko kogo to obchodzi. W mojej opinii to większy skandal niż wszystkie afery taśmowe razem wzięte, bo pokazują wyraźnie, że:

  • trójpodział władzy istnieje tylko teoretycznie zatem funkcja kontrolna praktycznie nie działa,
  • systemowo jesteśmy niepełnosprawnym społeczeństwem, które nie potrafi egzekwować swoich praw,
  • nie ma autorytetów instytucjonalnych, które w razie potrzeby brałyby odpowiedzialność za stosowanie Konstytucji zgodnie z jej przeznaczeniem.

Zrozumiałe jest to, że trzeba było zrobić porządek ze sposobem transferowania składek do OFE, bo dalsze trwanie w tym błędnym kole prowadziło do ciągłego pogarszania stanu finansów publicznych. Tylko legislacyjnie to była partyzantka. Jeżeli powszechnie wiadomo, że dany zapis jest niezgodny z Konstytucją to należy go zmienić. Jeżeli Sejm uzna, że Konstytucja musi być zmieniona to ma do tego narzędzia.

Biorąc pod uwagę casus zakazu reklamowania OFE można w Polsce przeprowadzić praktycznie każdy bubel prawny, który zadziała jak dekret obowiązujący czasowo. Potem TK uzna, że było to niezgodne z Konstytucją. Państwo przeprosi obywatela i tyle. Nikt nie odpowie za to, że świadomie nadużył władzy i działał wbrew prawu.

A co powinno się wydarzyć?

Łukasz PIechowiak

Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Jeśli przepis zakazujący reklamowanie OFE rzeczywiście okaże się niezgodny z Konstytucją to oznacza, że OFE w teorii bezprawnie utraciły istotny kanał komunikacji z potencjalnymi klientami, a zatem narażono je na straty z tego tytułu. W końcu OFE też działają dla zysku, który zależny jest m.in. od liczby ubezpieczonych. Tylko jak to sprawdzić? Pewnym jest, że z reklamami w OFE zostałoby więcej klientów. Tylko nie wiadomo ilu, jak i gdzie? A skoro nie wiadomo, to trudno będzie udowodnić wielkość utraconych korzyści. Chociaż podejrzewam, że OFE nawet nie będą próbowały niczego egzekwować.

Konstytucja w Polsce to ogólnie ciekawy dokument

Z jednej strony wygląda nowocześnie i przejrzyście, a z drugiej pozwala praktycznie dowolnie interpretować większość przepisów. Np. kwestia ochrony zdrowia. Państwo ma obowiązek zapewnić równy dostęp do opieki medycznej każdemu obywatelowi niezależnie od jego sytuacji materialnej. Ale… jak nie opłacisz składki zdrowotnej to się nie zarejestrujesz u lekarza… Państwo ma też obowiązek zapewnić szczególną ochronę kobietom w ciąży. Jak ta szczególna ochrona wygląda wie każdy, kto musiał zapłacić dodatkowo za znieczulenie. Ot taka zagwozdka.

Łukasz Piechowiak

KONSTYTUCJĘ MOŻNA POBRAĆ TUTAJ.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak