Dlaczego FED zawiódł Wall Street?

13 września  FOMC, na czele z Benem Bernanke, ogłosił kolejny program skupu papierów dłużnych, zwany QE3. Zadeklarował tym razem, zakup 40 mld $ MBS (Mortgage Backed Securities) czyli obligacji opartych na kredytach hipotecznych.

Giełda po jednym dniu euforii stanęła, po czym zaczęła wchodzić w delikatną korektę. Dlaczego?

Po pierwsze, ten program różni się bardzo od poprzedniego QE2 czy chociażby ostatniej Operacji Twist, gdyż realne pieniądze za transakcje będą dostarczone bankom dopiero za okres od 1,5 do 2 miesięcy (settlment date). Zatem posądzenie Bena Bernanke o stronniczość polityczną można z praktycznego punktu widzenia wykluczyć, gdyż zdecydowana większość pieniędzy będzie trafiała na rynek dopiero w listopadzie (miesiącu wyborów), a ich realny wpływ na gospodarkę, jak wiadomo będzie miał skutek za ok.6 miesięcy czyli od maja 2013 roku. Oczywiście ktoś powie że liczy się efekt psychologiczny, kiedy ceny akcji i obligacji rosną, i ludzie mają „złudzenie dobrobytu”, ale S&P 500 już nie rośnie.

Po drugie, FED zaczął, jak to się fachowo nazywa, „sterylizować” swój dodruk, poprzez dodatkową sprzedaż papierów wartościowych, jakie zakupił we wcześniejszych programach. Tylko przez dwa dni w  tygodniu, ogłoszenia QE3,  sprzedał poprzez operację tzw. „reverse repo” obligacje o wartości przekraczającej 5,5 mld $. Dodatkowo ostatnimi czasy sprzedał dużą część swoich udziałów w AIG (firma którą rząd USA wraz z FED uratował przed bankructwem w 2008 roku). Czyli że to nie jest tak, że ta kasa płynie tylko w jednym kierunku.

Podsumowując, z moich obliczeń wynika że per saldo, jedynie ok. 20 mld (o ile nie mniej), zacznie trafiać na rynek de facto dopiero od połowy października, a zdecydowana większość dopiero od listopada (sic!).

Wpływ na rynek będzie moim zdaniem ograniczony, a ewentualna, realna poprawa na rynku nieruchomości z tego tytułu, będzie widoczna dopiero mniej więcej od maja przyszłego roku.

Ten artykuł pierwotnie ukazał się na serwisie www.longterm.pl 

Albert Rokicki
Albert Rokicki