Do czterech exposé sztuka

GRY POLITYCZNE: Tytułowe exposé jest terminem publicystycznym, konstytucyjnie nazywa się to „programem działania Rady Ministrów”, prezentowanym obligatoryjnie przed głosowaniem nad wotum zaufania dla nowego rządu.

Do czterech exposé sztuka 1

Premier Donald Tusk. Fot. WM

Później w trakcie kadencji powtórki i mutacje mogą przybierać formę dowolną, z czego Donald Tusk skrzętnie korzysta. W ciągle nowych otwarciach, rekonstrukcjach, rozdaniach i ofensywach orientuje się już tylko… sam premier. Wczoraj wygłosił skromną „informację”, którą ze względu na znaczenie wypada jednak uznać za czwarte exposé na czwarty rok kadencji.

Szef rządu nie byłby sobą, gdyby nie zagrał opozycji na nosie jakąś sztuczką proceduralną. Tym razem nie był to nagły wniosek o wotum zaufania, lecz zaskakujące wywołanie do sejmowej tablicy całej rządowej klasy — chociaż punkt porządku obrad brzmiał zawężająco „Informacja prezesa Rady Ministrów na temat działań rządu w ciągu najbliższych miesięcy”. Szkolne skojarzenie wiąże się z kolejnością wystąpień: najpierw wicepremierzy (obecny był jeden), potem ministrowie alfabetycznie według… nazwisk, a nie nazw ich resortów, na końcu zaś wiceministrowie zastępujący szefów. Notabene część uczniów okazała się po wakacjach zupełnie nieprzygotowana.

W naturalny sposób wypada zatem skoncentrować się na wystąpieniu gospodarza klasy. Donald Tusk zapowiedział dwa projekty „kluczowe” — taka ranga to u niego standard. Po pierwsze — minimalne emerytury i renty wzrosną o co najmniej… 36 zł, i to dzięki ekwilibrystyce prawnej. Waloryzacja kwotowa okazała się niekonstytucyjna, zatem zastosowana zostanie procentowa, ale z wyłączeniem emerytur od poziomu 3300 zł. Po drugie — rodziny wielodzietne mają odczuć zwiększenie ulg podatkowych i umożliwienie skorzystania z nich niezależnie od dochodów. Oba pomysły potwierdzają taktyczny zwrot PO ku elektoratowi socjalnemu, czego celem jest odwrócenie niekorzystnych dla rządzącej partii trendów wyborczych. Budżetowe koszty obu projektów szacowane są na co najmniej 3 mld zł (szczegóły w tekście obok). Źródła sfinansowania mają zostać wskazane w projekcie budżetu na 2015 r. Dorobek kreatywnej księgowości potwierdza, że nie ma dla niej zadania niewykonalnego…

Sejmowa informacja nieprzypadkowo zbiegła się z formalnym początkiem samorządowej kampanii wyborczej.

Termin „wybory” bezpośrednio ani razu nie padł, ale między wierszami przebijał się bardzo czytelnie. Donald Tusk zapowiedział rozdysponowanie miliardów z unijnej siedmiolatki finansowej 2014–20, w formie kontraktów wojewódzkich, już na jesieni. Logika podpowiada poczekanie z tym na ukonstytuowanie się wybranych 16 listopada nowych władz, bo przecież to one będą w kadencji 2014–18 wydawały pieniądze. Anormalny pośpiech jest zrozumiały politycznie — poza Podkarpaciem obecnie władzę we wszystkich województwach trzyma koalicja PO-PSL, tymczasem po 16 listopada w całej ścianie wschodniej oraz zapewne na Mazowszu pierwsze skrzypce w sejmikach zagra PiS. Inna sprawa, czy obecnej głównej partii opozycyjnej uda się w sejmikach zbudować większość dla wybrania i utrzymania zarządów województw. Na wszelki wypadek rząd woli jednak dokonać podziału ogromnych pieniędzy ze swojakami.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski