Dwa jajka na twardo i jedno na miękko

Koniec room service papierkiem lakmusowym dla hoteli. New York Times donosi, że hotel Hilton rezygnuje ze słynnej obsługi hotelowej. Zamiast pracowników gotowych spełnić prawie każdą zachciankę gości hotelowych, zarząd wprowadza samo-obsługę. Stoliki z niezbędnymi rzeczami będą ustawiane na korytarzach.

Dwa jajka na twardo i jedno na miękko 2

300 dolarów – tyle trzeba zapłacić za jedną noc w hotelu Hilton na Manhattanie. To spory wydatek nawet jak na Amerykanów. W zamian za duże pieniądze, hotel gwarantował gościom słynną obsługę. Kelnerzy donosili jedzenie, sztućce, cokolwiek tylko klient sobie zażyczył. Jedna z klientek o imieniu Eloise, codziennie zamawiała jedną pieczoną kość wołową, jedną rodzynkę i siedem łyżek – donosi NYT.

Ja osobiście wolałbym 5 żółtych m&m’sów, przepiórkę, która zginęła śmiercią naturalną (najlepiej, aby sama wpadła do piekarnika), czterdzieści cztery frytki i osiem widelców.

Oczywiście każda taka usługa zawsze była dodatkowo płatna, ale jednym z walorów hotelu było przeświadczenie klientów, że jeśli zadzwonią o 4 nad ranem i poproszą o dostarczenie śniadania złożonego z dwóch jaj ugotowanych na twardo i jednego na miękko, to ich życzenie zostanie spełnione. Za jedyne 30 dolarów.

Na razie z room-service rezygnuje tylko Hilton. Jednak prawdopodobnie inne hotele również zdecydują się na nowoczesną kompleksową samoobsługę. Bogaci klienci zapewne wciąż będą szukać tych, które oferują odrobinę luksusu więcej. Nie zmienia to faktu, że za oceanem „snobistyczne” zachcianki przestają być mile widziane.

Zawsze marzyłem o tym, aby pojechać do hotelu i bez wielkiego bólu wydać 25 dolarów na jajecznicę zamówioną w środku nocy. Oczywiście obowiązkowo ze studolarowym napiwkiem. Niestety, nie jestem raperem.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak