Dziś dzień sekretarki. Ile zarabiają, jaka jest ich rola, czym się zajmują?

25 kwietnia obchodzimy Dzień Sekretarki. To kluczowa osoba w firmie, która zarządza zarządem. Wydaje się, że świadomość roli i znaczenia tego stanowiska w środowiskach biznesowych rośnie i nikt kto chce cokolwiek kiedykolwiek załatwić z zarządem, nie będzie go lekceważył.

Zarobki sekretarek i asystentów uzależnione są od wielkości firmy i branży, w której działa. Co zrozumiałe, najwięcej zarobić mogą pracujący przy najwyższych szczeblach kierowniczych. Jak wynika z XX ogólnobranżowego raportu płacowego Sedlak & Sedlak,  asystentka dyrektora lub zarządu z co najmniej dwuletnim stażem, zarabiała ponad 5,5 tys. zł.

W 2011 roku asystentki zarządu których staż pracy nie przekroczył dwóch lat otrzymywały prawie 4 tys. zł. Asystentka do której głównych obowiązków należało wspieranie pracy biura otrzymywała 3,8 tys. zł, natomiast sekretarka – 3,3 tys. zł (wszystkie kwoty brutto).

Jak informuje Teresa Hantz z portalu wynagrodzenia.pl najniższe wynagrodzenie otrzymywały sekretarki zatrudnione w branży elektronicznej i elektrotechnicznej (niecałe 2,4 tys. zł), jednak w branży spożywczej zarabiały już 4 tys. zł. Asystentki zarządów w branży motoryzacyjnej mogły liczyć aż na 6,9 tys. zł.

Czy jest to zapłata adekwatna do wypełnianych obowiązków? Często nawet zarobki z okolic górnego przedziału nie rekompensują stresu, natłoku obowiązków i koniecznych nadgodzin na tym stanowisku. Osoba, która asystuje zarządowi charakteryzować musi się fenomenalnymi zdolnościami organizacyjnymi, umiejętnościami równoczesnego prowadzenia dziesiątek spaw, komunikatywnością i odpowiedzialnością, ponieważ czasami jeden pozornie nieistotny zagubiony dokument, może narazić firmę na duże szkody.

Co poza wynagrodzeniem dostaje asystent lub sekretarka? Na pewno nie jest prestiż społeczny, ponieważ w ogólnym odbiorze panie z sekretariatu nadal często kojarzą się ze stereotypem niemiłej, wciąż malującej tipsy, osoby odpowiedzialnej głównie za parzenie kawy. Tymczasem najczęściej jest dokładnie odwrotnie. Asystentki zarządów i dyrektorów coraz częściej muszą być równocześnie tłumaczami, prowadzić wstępne rekrutacje, a niekiedy nawet podejmować taktyczne decyzje biznesowe.

Nic dziwnego, że w zamian za przeciętne wynagrodzenie i niewysoki prestiż społeczny zawodu, chętnych do pracy w charakterze asystenta szefa nie brakuje. Doświadczenie jakie można zdobyć przebywając tak blisko osób zarządzających, wyjeżdżając z nimi w delegacje i często asystując przy rozmowach biznesowych procentuje w przyszłości.

Zdarzają się przypadki, że po awansie zwierzchnika, na swoje dawne stanowisko rekomenduje on własnego asystenta lub sekretarkę. Dlatego zawsze warto być miłym dla sekretarek i asystentów swoich szefów, nie tylko 25 kwietnia, bo niewykluczone, że w przyszłości to oni zajmą ich miejsce.

Jarosław Ryba
Jarosław Ryba