Ekonomiczne skutki wybuchu epidemii Eboli

Oceniając skutki ekonomiczne współczesnych epidemii należy rozdzielić koszty prewencji od faktycznej walki z chorobą już w momencie masowych zachorowań. Na walkę z ebolą świat już wydał miliardy dolarów – nie tylko na wątpliwej skuteczności leki, ale także na szkolenia, sprzęt ochronny, etc. Z raportu Banku Światowego wynika, że całkowite koszty finansowe dla gospodarek obecnie objętych pandemią mogą wynieść nawet 32 mld dolarów. Dla Sierra Leone, Gwinei i Liberii oznacza to wciągnięcie w jeszcze większą biedę.

Skutki wybuchu epidemii w USA i Europie (ok. 20 mln zachorowań)

  •     koszty leczenia (wydatki na leki i hospitalizacje) to minimum 20 mld USD,

  •     koszty z tytułu ubezpieczeń to kolejne 10 mld USD,

  •     koszty społeczne związane np. z utratą głównych żywicieli przez 200 tys. rodzin to ok. 2-3 mld dolarów,

  •     koszty z tytułu wstrzymania pracy i kwarantanny 1% populacji (utracone korzyści) to minimum 5 mld dolarów miesięcznie,

  •     zamknięcie rynków finansowych na jeden dzień to przynajmniej 1 mld dolarów strat,

  •     śmierć ok. 4 mln ludzi (najgorszy scenariusz) to ok. 10 bln dolarów strat dla gospodarki.

Szacunki na podstawie danych Banku Światowego, WHO i OECD.

Na razie ebola wydaje się ekonomicznie niegroźna, ale to pozory. Nawet niewielka liczba ofiar może narazić firmy na poważne straty związane np. z prewencją lub wstrzymaniem pracy. Z raportu Andrew Zarnetta, analityka Deutsche Banku wynika, że epidemia SARS, na którą w 2003 roku umarło 775 osób kosztowała linie lotnicze aż 6 mld dolarów!

Wg Banku Światowego koszty epidemii eboli tylko w Afryce mogą wynieść nawet 32 mld dolarów do 2015 roku. Biedne kraje takie jak Sierra Leone, Gwinea czy Liberia staną się jeszcze biedniejsze. Konieczne będzie udzielenie im pomocy finansowej. Niewykluczone, że potrzebne będą misje stabilizacyjne ONZ.

Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Gdyby zaraza ogarnęła Europę i Amerykę Północną i np. na jej skutek zmarło 2% populacji (20 mln ludzi) to najprawdopodobniej koszty wyniosłyby biliony dolarów. NIE MA MOŻLIWOŚCI DOKŁADNEGO OSZACOWANIA, bo trudno przewidzieć kto byłby ofiarą, który region, pracownicy danej firmy, etc. (Np. na skutek epidemii zmarłoby 50% pracowników fabryki mebli, samochodów lub… Sejmu.)

Gigantyczny spadek produkcji przemysłowej doprowadziłby do kryzysu finansowego. Jeśli giełdy papierów wartościowych nie byłyby zamknięte to doświadczylibyśmy dziwnych zwrotów akcji – najmniejsze plotki np. o wykryciu szczepionki mogłyby wywindować akcje firm farmaceutycznych do niebotycznych poziomów. W tym czasie przedsiębiorstwa transportowe traciłyby na wartości.

Nie ma cywilizacji gotowej na pandemię

W ostatnich latach największe zagrożenie stanowiły różne odmiany azjatyckiej grypy. Chociaż liczba ofiar wskazuje, że są to tylko lokalne ogniska, które nie mają większego wpływu na wielkość populacji to jednak w tej sprawie nie chodzi o liczbę faktycznie zmarłych, ale potencjał rozprzestrzeniania się choroby. W praktyce człowiek zarażony w Australii może w ciągu doby znaleźć się w Warszawie. Następnie wsiąść do metra i zarazić tysiąc osób w ciągu godziny. Śmiertelność „ptasiej grypy” waha się od 20% do nawet 90% wśród ludzi powyżej 65 roku życia. Oznacza to, że na tysiąc zarażonych umrze najprawdopodobniej 200 osób .

Globalizacja sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób, a praktyka pokazuje, że nie ma państwa na świecie gotowego na pandemię. Lotniska nie są wyposażone w maszyny medyczne rodem ze Star Treka, które potrafią zdiagnozować nosiciela śmiertelnego wirusa w mniej niż 5 minut. Nie ma takich urządzeń, a jeśli nawet istnieją to nie montuje się ich w instytucjach publicznych. Choroba w stanie inkubacji zwykle nie daje objawów – zdrowy, ale zakażony człowiek wsiądzie do samolotu, ale umrze dopiero dzień po powrocie do domu.

HISTORIA 10 NAJWIĘKSZYCH EPIDEMII I ICH WPŁYWU NA ROZWÓJ LUDZKOŚCI

/Łukasz Piechowiak

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak