Epizodyczność znaczy ułomność

Korekta zasad naliczania tzw. janosikowego

Epizodyczność znaczy ułomność 2

Rządowy projekt został skonstruowany w celu pewnego ulżenia gnębionemu janosikowo Mazowszu, z Warszawą na czele (FOT. Bloomberg)

Pod ciśnieniem kalendarza Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt epizodycznej nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Chodzi o korektę zasad naliczania tzw. janosikowego, nakazaną przez Trybunał Konstytucyjny (TK). Jeżeli nowela nie zostałaby uchwalona w październiku, instytucja subwencji wyrównawczej dla województw… w ogóle by zniknęła, co radykalnie obniżyłoby dochody większości z nich. Upowszechnienie takiej wieści tuż przed wyborami samorządowymi, przypadającymi 16 listopada, byłoby strzeleniem sobie przez koalicję PO-PSL samobója. Dlatego jest pewne, że projekt legislacyjną ścieżką popędzi, potem prezydent niezwłocznie ustawę podpisze i zmiana wejdzie w terminie.

Epizodyczność rządowego projektu ma aż trzy aspekty prawnej ułomności. Po pierwsze — zmiana obejmuje tylko lata 2015–16; po drugie — dotyczy tylko województw; po trzecie — skonstruowana została w celu pewnego ulżenia gnębionemu janosikowo Mazowszu, ale zarazem tak, by inni stracili jak najmniej. Tylko pozornie to kwadratura koła, przy zastosowaniu kreatywnej księgowości daje się tak pożonglować subwencjami, państwową i regionalną, że ginie sens finansowych przepływów.

Filarem ustawowej zmiany jest podniesienie progu, od którego województwa (czytaj — Mazowsze) będą płaciły janosikowe — ze 110 do 125 proc. średnich dochodów podatkowych tego szczebla samorządu. Obniżona ma zostać kwota przekazywanej nadwyżki, zmieniony zostanie także podział ściągniętego janosikowego: 52 proc. trafi do województw z najwyższym bezrobociem, a 48 proc. pójdzie na wyrównanie poziomu ich dochodów.

Pierwsze sygnały z zainteresowanych regionów są całkowicie przeciwstawne. Według władz Mazowsza rządowy projekt idzie w dobrą stronę, ale wykonuje tylko pół kroku i absolutnie nie wypełnia wytycznych TK. Kosmetyczne zmniejszenie haraczu nie pozostawia pieniędzy koniecznych na realizację ustawowych zadań. Poza tym województwo nadal będzie miało utrudniony dostęp do pieniędzy unijnych. Odwrotna opinia nadeszła z Podkarpacia, które nie zgadza się na choćby symboliczne zmniejszenie wpływów z janosikowego, ponieważ zabraknie pieniędzy koniecznych na realizację ustawowych zadań (czytaj sześć wierszy powyżej). Ale to jedyny region, którego stery trzyma obecnie PiS, dlatego opinia jego władz zawsze będzie się wyróżniała z chóru PO-PSL.

Abstrahując od wojewódzkich sporów, największą ułomnością projektu jest nietknięcie zasad na poziomie powiatów i gmin. Wyrok TK tych jednostek nie dotyczył, zatem dla rządu w kwestii janosikowego one nie istnieją — a przecież także objęte są tym mechanizmem, zarówno po stronie płatników, jak i beneficjentów.

Przepływy między nimi oczywiście są kwotowo nieporównanie mniejsze, niż w przypadku feralnego Mazowsza. Ministerstwo Finansów daje sobie aż… dwa lata na przygotowanie całościowej reformy systemu dochodów jednostek samorządu terytorialnego. Wydajność resortu okazuje się szokująco wręcz niska, przecież na takie zadanie kilka miesięcy to naprawdę bardzo dużo czasu. No tak, ale akurat weszliśmy w paraliżujący myślenie cykl wyborczy…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski