Euro i frank poniżej 3,5 zł, dolar za mniej niż 3 zł? Już za kilka lat (ANALIZA TECHNICZNA)

Złoty stoi u progu kilkuletniej fali umocnienia, która wypchnie jego notowania o około 20 proc. w górę, wynika z analizy technicznej pb.pl.

Euro i frank poniżej 3,5 zł, dolar za mniej niż 3 zł? Już za kilka lat (ANALIZA TECHNICZNA)


Piątkowe załamanie notowań dolara do złotego o 2,3 proc. oznacza największą jednodniową przecenę amerykańskiej waluty od trzech lat. To może być zapowiedź zakończenia tendencji umocnienia dolara (oraz osłabienia złotego) trwającej z przerwami od 2008 r. Wszystko dlatego, że potężne załamania, wyprowadzone z okolic rynkowego szczytu często wieńczą trendy wzrostowe. Ostatnim tego przykładem było tąpnięcie surowcowego indeksu Bloomberg Commodity o 9,1 proc. z nowego szczytu w zaledwie tydzień, które miało miejsce w maju 2011 r. Precyzyjnie wyznaczyło ono moment rozpoczęcia czteroletniej bessy w surowcach.

Samo tąpnięcie kursu dolara nie przesądza jednak o zmianie rynkowego paradygmatu, który od przedednia kryzysu finansowego sprzyjał dolarowi, a szkodził złotemu. Tym, co może o tym przesądzać, jest jednak sytuacja na wykresie indeksu realnego efektywnego kursu walutowego (REER), obliczanego dla Polski przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych. Wskaźnik ten pokazuje, jaką siłę zachowuje złoty wobec walut głównych partnerów handlowych Polski, po korekcie o różnice w stopie inflacji.

Od szczytu siły złotego, przypadającego na lipiec 2008 r. (czyli na zaledwie kilka tygodni przed upadkiem banku Lehman Brothers), indeks REER dla Polski spadł o 23,1 proc. To nie tylko oznacza najgorszy dla złotego siedmioletni okres od powrotu Polski do gospodarki rynkowej w 1989 r., ale i dotarcie wykresu efektywnego kursu do kluczowego wsparcia długoterminowego. Mowa o dolnym ograniczeniu kanału, który opisywał tendencję umocnienia złotego zapoczątkowaną po kryzysie z przełomu lat 80. i 90.

Zgodnie z zasadami analizy technicznej w najbliższych kwartałach należy spodziewać się rozpoczęcia średnioteminowej tendencji wzrostowej w REER dla Polski, która doprowadzi wykres w okolice górnego ograniczenia wspomnianej formacji kanału. Realnym horyzontem trwania takiego ruchu byłby okres od dwóch do pięciu lat. Zgodnie z tym scenariuszem realny efektywny kurs walutowy dla Polski miałby w takim horyzoncie około 20-procentowy potencjał zwyżek. Co to oznacza dla inwestora, skoro w praktyce nie ma żadnych instrumentów, pozwalających na obstawianie obliczanego przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych kursu REER?

Pomocą może służyć przykład ostatniej porównywalnej pod względem skali fali umocnienia REER, która miała miejsce między lutym 2009 r. a marcem 2010 r. Wówczas w 13 miesięcy dolar potaniał o 81 groszy, euro przeceniono o 80 groszy, a frank szwajcarski stracił 43 grosze. Gdyby podobne zmiany notowań powtórzyły się i tym razem, za dwa do pięciu lat za dolara płaciłoby się 2,97 zł, za euro 3,49 zł, a za franka 3,47 zł.


Kanał wzrostowy, widoczny na wykresie realnego efektywnego kursu walutowego dla Polski. Źródło: Bank Rozliczeń Międzynarodowych, Bloomberg, pb.pl.

Marek Wierciszewski
Marek Wierciszewski