Eurosceptycy w natarciu

Niejaki 2008cynik9 napisał w dwagrosze.blogspot.com

Na razie jednak premier Tusk jest niezbędny w kraju dla zapowiedzianego “uzyskiwania akceptacji”. Najwyraźniej Polacy zostaną wzięci w dwa ognie bo oprócz premiera Tuska przymierza się do nich także Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Uważa on że najważniejszymi zadaniami są teraz “przekonanie społeczeństwa, że euro nie oznacza wzrostu cen i kontrolowanie tego procesu, by przy zmianie waluty ceny nie wzrosły”.

Jakaś dziwna logika panuje w tym instytucie – skoro nie oznacza wzrostu cen to po kiego licha coś kontrolować? A jak oznacza wzrost cen, to po kiego licha kłamać awansem że nie oznacza? My już sobie wyobrażamy tego Wyżnikiewicza z nosem długim na pół metra jak Pinokio! W każdym kraju wprowadzenie euro wiązało się ze znacznym wzrostem cen, i żadne gusła i zaklęcia tego nie zmienią. Wystarczy zagadnąć Niemców czy Holendrów, a nie słuchać zapewnień Wyżnikiewicza. Albo jeszcze lepiej – wybrać się na narty na Słowację na początku 2009 i zobaczyć samemu.”

Rozumiem, że w RP panuje wolność słowa i można pisać co się chce, z przypisywaniem każdemu złej woli polegającej na kłamstwie włącznie. Tyle, że rozumowanie 2008cynik9 jest dziurawe jak ser szwajcarski.

Po pierwsze, o inflacje obliczają statystycy, a nie przypadkowi Niemcy czy Holendrzy. Jak to wyglądało w krajach strefy euro po zmianie waluty pisałem wielokrotnie w blogbanku.pl.

Po drugie, zawsze istnieje pokusa podnoszenia cen przez ich zaokrąglanie, stąd potrzeba czasowego monitoringu cen.

Po trzecie, Instytut, w którym jestem zatrudniony zachowuje się logicznie, a ja wyrażam swoje osobiste opinie, także w mediach.

 

Bohdan Wyżnikiewicz
Bohdan Wyżnikiewicz