FIKU MIKU JUŻ W… SZPITALU

Długi szpitali wobec państwa zostaną umorzone. Na spłatę reszty państwo zaciągnie kredyt. Jakiś „anonimowy” informator (ciekawe co to za tajemnice zdradzał, że koniecznie musi pozostać anonimowy) poinformował Gazetę Wyborczą, że w środę w kancelarii premiera odbyło się spotkanie, na którym  „Premier po raz pierwszy przyznał rację tym, którzy mówili, że reforma służby zdrowia nie uda się bez oddłużenia. Wcześniej nie chciał o tym słyszeć”. Dotychczas Tusk powtarzał, że najpierw trzeba uszczelnić system finansowania zdrowia, a dopiero potem mówić o dodatkowych pieniądzach dla szpitali. Jeśli tak rzeczywiście było, to Pan Premier miał, wyjątkowo, rację. Kto zatem i jak przekonał go, żeby zdanie zmienił? Podobno zadłużonych szpitali nikt nie kupi? A to może spróbować? Podobno dobry polityk nigdy nie mówi „nigdy”. Więc dlaczego dobrzy politycy PO, mówią, że „nigdy” się nie uda normalna prywatyzacja?

Długów szpitali jest ok. 10 mld zł. Z czego 40-50 proc. to należności wobec skarbu państwa (ZUS, PFRON itp.). One zostaną umorzone. Reszta to nieopłacone faktury za leki, prąd, sprzęt – twierdzi rozmówca „Wyborczej”. Jego zdaniem, doświadczenie uczy, że można zbić te długi nawet o 30%. Pewnie! Przecież często, gęsto ten „sprzęt” był dostarczany szpitalom znacznie powyżej jego wartości. Więc „informator” z PO ma dobre know-how.

Rząd rozważa dwa warianty poradzenia sobie z tymi zobowiązaniami: wybrany bank skupiłby należności. Byłoby to traktowane jako pożyczka udzielona skarbowi państwa; skarb państwa uruchomiłby specjalną linię kredytową dla samorządów, by mogły negocjować z wierzycielami swoich szpitali. Jeszcze nie zapadła decyzja, który wariant rząd wybierze. Minister finansów dostał na to od premiera dwa tygodnie – powiedział „informator Wyborczej”. Tymczasem plany PO wyciekły w przekręconej, podobno, formie. A miały być ogłoszone dopiero po dopięciu ich „na ostatni guzik” jako wielki sukces rządu. „Ktoś nas sprzedał. Teraz jesteśmy w defensywie – powiedział jakiś (znowu anonimowy) polityk PO. Może ktoś „sprzedał” plany prywatyzacyjne rządu, jak rząd chce sprzedać szpitale??? Bo że szpitale należy sprzedać, to jest „oczywista oczywistość”. Ale sprzedaż polega na tym, że się wystawia coś na sprzedaż i podaje cenę. W przypadku prywatyzacji najlepiej zrobić aukcję (razem z długami) a nie z góry twierdzić, że chętnych „na pewno” nie będzie i dlatego trzeba zrobić jakieś „fiku miku”. Bo skoro można „zbić” długi nawet o 30%, to dlaczego mają je „zbijać” urzędnicy samorządowi, mając w dodatku gwarancje skarbu państwa w kieszeni? Niech je zbijają inwestorzy, którzy te szpitale kupią, jak to się dzieje w „zwykłych” transakcjach przejmowania podupadających przedsiębiorstw.

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski