Frankowicze na wadze

Wszystko, co wydarzyło się dotychczas na rynku kredytów frankowych w Polsce, i wszystko co się dopiero wydarzy, da się – przynajmniej częściowo – wytłumaczyć parytetem stopy procentowej. Brzmi skomplikowanie, ale w rzeczywistości chodzi o mechanizm podobny do wagi: na jednej szali jest różnica w poziomie stóp procentowych pomiędzy dwoma krajami, podczas gdy na drugiej – relacja wymienna waluty jednego kraju na walutę drugiego (kurs walutowy). Na sytuację frankowiczów w Polsce w ciągu ostatnich 17 lat – od udzielenia pierwszego kredytu w szwajcarskiej walucie w 2000 r. – wpływ miały właśnie te dwa, reagujące na siebie nawzajem, czynniki. Pod tym względem nic nie zmieni się w przyszłości. Wagowa analogia jest w związku z tym warta rozważenia w dyskusji na temat przewalutowania kredytów frankowych.

 

Miłe złego początki

Cena kredytu udzielanego w PLN zależy od wysokości oprocentowania na polskim rynku międzybankowym (WIBOR), podczas gdy cena kredytu w CHF – od wysokości oprocentowania na rynku międzybankowym w Londynie (LIBOR). Przy aktualizowanej co trzy miesiące stawce tego oprocentowania (WIBOR 3M) sięgającej ponad 19% na początku XXI w. w Polsce, stopy procentowe w Szwajcarii były kusząco niskie (analogiczna stawka LIBOR CHF 3M wynosiła niecałe 3,5% na początku 2001 r.). Jednocześnie frank – w relacji do złotówki – był relatywnie tani (w styczniu 2001 r. kurs oscylował wokół 2,5 PLN za 1 CHF). Jedno ramię wagi wychyliło się mocno w dół, podczas gdy drugie w górę. Rynki mają jednak to do siebie, że zmierzają do równowagi a parytet stopy procentowej jest jedną z wielu reguł, które powinny o tym przypominać. Przesłanie, które niesie ta reguła, można oddać parafrazując klasyczną ekonomiczną sentencję: There is no such thing as a cheaper foreign mortgage – Nie ma czegoś takiego, jak tańszy kredyt walutowy, przynajmniej w dłuższym okresie – a to ten jest odpowiedni dla analizowania kredytów hipotecznych. Wcześniej lub później zwiększony popyt na walutę kraju o niższych stopach procentowych podniesie cenę tej waluty, zwiększając nacisk na wychylone w górę ramię wagi.

 

Kryzys i jego wtórne fale

Globalny kryzys finansowy sprawił, że wzniesione wcześniej ramię wagi nie obniżało się stopniowo, ale gwałtownie opadło. Kurs franka wystrzelił z poziomu ok. 2 PLN i w krótkim okresie sięgnął ponad 3 PLN. Wysoki kurs franka, ogniskujący dyskusję na temat ewentualnego bailoutu, skutecznie przesłaniał i wciąż przesłania rolę stopy procentowej w kształtowaniu sytuacji frankowiczów w Polsce. Jednak z punktu widzenia parytetu stopy procentowej – czyli rozchwianej przez kryzys wagi – znaczenie stopy procentowej jest równie duże. Mało się o tym mówi, ale niedługo po skokowym wzroście kursu CHF/PLN w rezultacie kryzysu, LIBOR CHF 3M został mocno obniżony, wkraczając na ścieżkę dalszych systematycznych obniżek, aż do ujemnych poziomów. To mocno zamortyzowało finansowy szok frankowych kredytobiorców. Kolejne skokowe wzrosty kursu CHF (po aneksji Krymu przez Rosję i po „czarnym czwartku”) były moderowane właśnie dzięki redukcji LIBOR CHF 3M.

 

Coraz lżejszy kredyt

Dziś kurs CHF/PLN wraca do poziomów sprzed „czarnego czwartku”, przynosząc pewną ulgę zadłużonym w szwajcarskiej walucie.  Odbywa się to dwoma kanałami: po pierwsze, spada wysokość miesięcznej raty kredytowej, po drugie maleje pozostający do spłaty kredyt. Żeby lepiej uzmysłowić sobie korzyści z taniejącego franka, przyjmijmy, że 1 października 2008 r. został zaciągnięty na 30 lat kredyt o równowartości 295 000 PLN (146 040 CHF), spłacany miesięcznie z dołu (marża=1,30%, LIBOR 3M=2,93%). Pierwsza rata tego kredytu, przeliczona na złotówki, wyniosłaby 1532 PLN. Pomimo optymizmu towarzyszącego obecnemu poziomowi franka, dzisiejsza rata analizowanego kredytu byłaby jednak wyższa od jej poziomu z października 2008 r. (wynosiłaby 1645 PLN – przyjmując najniższy do tej pory od „czarnego czwartku” kurs CHF/PLN, odnotowany pod koniec października 2017). Wynika to z faktu, że jesienią 2008 r. kurs CHF/PLN był wyjątkowo niski (ok. 2 PLN). Jednak gdyby kurs franka utrzymał się na poziomie z grudnia 2016 r. (to wtedy zaczął on systematycznie spadać), dziś ta sama rata wynosiłaby 1875 PLN (230 PLN różnicy).

Większe wrażenie robi wpływ zniżkowego rajdu kursu franka w ciągu dziesięciu miesięcy 2017 r. na pozostający do spłaty dług. Przy kursie z końca października 2017 saldo analizowanego kredytu wyniosłoby 387 871 PLN, natomiast przy kursie z grudnia 2016 r. byłoby to 448 963 PLN (61 092 PLN różnicy, po około 6000 PLN na każdy miesiąc okresu dzielącego koniec grudnia 2016 od końca października 2017). Te liczby dobrze pokazują, jak coraz korzystniejszy kurs CHF/PLN odciąża budżety domowe frankowych kredytobiorców.

 

Frank kontra złoty

Spadek kursu CHF/PLN w ciągu dziesięciu miesięcy 2017 r. nie zmienił jednak istotnie relacji pomiędzy obciążeniami kredytowymi frankowiczów i złotówkowiczów. Gdyby zaciągnąć kredyt złotowy analogiczny do opisanego wcześniej kredytu frankowego (marża=1,35%, WIBOR 3M na początku okresu kredytowania=6,59%, przy innych parametrach bez zmian), to jego rata dziś byłaby wciąż niższa od raty kredytu frankowego (1312 PLN – kredyt złotowy; 1645 PLN – kredyt frankowy). Na początku okresu kredytowania te relacje byłyby odwrócone (pierwsze raty: 2152 PLN – kredyt złotowy; 1532 PLN – kredyt frankowy), co skutkowałoby tym, że suma skumulowanych rat przy kredycie złotowym byłaby większa od skumulowanych rat przy kredycie frankowym aż do lipca 2015 r. „Czarny czwartek” szybko odwrócił te relacje: dziś skumulowana suma wszystkich dotychczasowych rat przy kredycie frankowym byłaby wyższa od sumy wszystkich dotychczasowych rat przy kredycie złotowym o ok. 13 000 PLN. Taniejący od grudnia 2016 r. frank znów łagodzi te niekorzystne dla walutowych kredytobiorców relacje.

 

Syndrom sztokholmski

Frankowi kredytobiorcy okazali się mimo wszystko odporni na finansowy stres ściągnięty na nich przez drogiego franka. Kolejne raporty Biura Informacji Kredytowej potwierdzały małą szkodowość w tym segmencie – mniejszą nie tylko w porównaniu z pozostałymi kredytami walutowymi, ale także w porównaniu z kredytami złotowymi, nawet w okresach największych szoków na rynku CHF/PLN. Badania wykonane na próbie frankowiczów uczestniczących w Diagnozie Społecznej (P. Białowolski & D. Białowolska-Węziak, What does a Swiss franc mortgage cost?, Social Indicators Review 2016, vol. 133, no. 1) pokazały dodatkowo, że „czarny czwartek” nie miał przełożenia ani na raportowane samopoczucie, ani też na stan zdrowia frankowych kredytobiorców, przynajmniej w krótkim okresie. Da się to wyjaśnić dobrą sytuacją materialną statystycznego dłużnika frankowego, którą potwierdza coraz więcej badań zarówno polskich, jak i zagranicznych. Dzięki tej „poduszce”, przeciętny frankowicz nauczył się żyć ze źródłem swojej opresji – drogą szwajcarską walutą.

 

Stopy do góry

Jeśli złoty dalej będzie się umacniał wobec franka, to ten efekt będzie działał w kierunku dalszego wyrównania kredytowych obciążeń frankowiczów i złotówkowiczów i – w związku z tym – będzie stawiał pod znakiem zapytania zasadność przewalutowania. Tego typu prognozy muszą jednak brać pod uwagę prawdopodobieństwo większego nacisku na drugie – procentowe – ramię parytetowej wagi. Na świecie powoli zmienia się klimat wokół stóp procentowych. Stany Zjednoczone zakończyły luzowanie ilościowe i jest coraz bardziej prawdopodobne, że do ‘normalnych’ stóp procentowych wcześniej czy później powrócą nie tylko one, ale też reszta świata. To ważne, bo symulacja wzrostu stopy LIBOR 3M do 0% wykonana na opisanym w tym artykule modelowym kredycie pokazuje, że efekt tego wzrostu byłby równoważny oszczędnościom na miesięcznej racie, wynikającym ze spadku kursu CHF/PLN od grudnia 2016 r. To by oznaczało, że dzisiejszy optymizm napędzany zniżkującym kursem franka byłby przedwczesny. Na razie brak jest wyraźnych sygnałów mogących świadczyć o rychłym podniesieniu stóp procentowych w Szwajcarii. Natmomiast GUS podał niedawno, że we wrześniu 2017 r. inflacja mierzona rok do roku wyniosła 2,2%, podczas gdy Wskaźnik Przyszłej Inflacji (monitorowany przez BIEC) odnotował w październiku największy od półrocza skokowy wzrost o 0,5 p.p. To może zwiastować rychły wzrost stóp procentowych w Polsce. To także kolejny argument, który warto wziąć pod uwagę w dyskusji na temat przewalutowania kredytów frakowych.

Andrzej Cwynar
Andrzej Cwynar