Gender płace

Czy Polscy pracodawcy to wstrętne męskie szowinistyczne świnie?

Według Komisji Europejskiej luka płacowa między kobietami i mężczyznami wynosi w Polsce tylko 4,5% płacy mężczyzn i jest najniższa w Europie. Ale generalnie są trzy rodzaje
prawdy. Jeden z podziałów jest na prawdę, półprawdę i statystykę.

Rację ma Pani Profesor
Joanna Tyrowicz, że to tylko statystyka. Bo w Polsce mamy więcej kobiet z
wyższym wykształceniem, które zarabiają mniej od mężczyzn na porównywalnych
stanowiskach, ale za to więcej od mężczyzn wykonujących proste prace fizyczne,
których kobiety nie wykonują.

Czy w Polsce kobiety naprawdę zarabiają tyle, ile mężczyźni?

Zgodnie z obliczeniami
zespołu GenderGRAPE skorygowana luka płacowa między kobietami i
mężczyznami wynosi aż 18%!

Ale niby dlaczego
aż???

Kobiety rodzą dzieci.
A przynajmniej te, które tak „uzgodniły” sobie swoją płeć. Albo „wpadły” bez
żadnego „uzgadniania”. Co prawda rodzą ich nie dużo, ale jednak rodzą. Średnio
około 1.3. A kobieta w ciąży – no może z pewnymi wyjątkami – troszczy się o
swoje dziecko (nawet to dopiero poczęte) bardziej niż o swoją pracę, nie mówiąc
już o pracodawcy. Dlatego  STATYSTYCZNIE u
kobiet zatrudnionych na podstawie umowy o pracę patologie ciąży występują
wielokrotnie częściej niż u kobiet nie zatrudnionych w ogóle, albo
zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych! Oczywiście to statystyczny
żart. Forma zatrudnienia nie wpływa przecież na stan zdrowia i przebieg ciąży. Przynajmniej
bezpośrednio. Ale pracownicy znajomego przedsiębiorcy od ponad 6 lat nie ma w
pracy. A jest u niego na etacie. W ciążę zaszła trzy miesiące po przejściu na
etat i od razu się rozchorowała. Potem był urlop macierzyński – 20 tygodni a
następnie wychowawczy – 36 miesięcy! A potem od razu była kolejna ciąża –
kolejne 9 miesięcy, kolejny urlop macierzyński – kolejne 20 tygodni i kolejny
wychowawczy – kolejne 36 miesięcy. Oczywiście to dobrze że ta pani razem z
mężem (czy partnerem) dokonali przynajmniej reprodukcji prostej – większość rodzin
tego nie czyni (stąd katastrofalna dla demografii średnia 1.3). A stąd zapaść
demograficzna i, w konsekwencji, zapaść finansów publicznych. Ale jak za dwa lata
przyjdzie jej do głowy zgłosić się do pracy, to kolega będzie musiał ją
zatrudnić na tym samym lub równorzędnym stanowisku pracy! Po ośmiu latach
nieobecności w niej! Ale jej dzieci posłane wówczas do przedszkola (bo babcia z
dziadkiem zasuwają do 67 roku życia na swoją emeryturę) zaczną chorować. Trzeba
będzie wziąć zwolnienie. Dzieci już tak mają, że jak im coś się dzieje, to zazwyczaj
wolą się przytulić do mamy niż do taty. Czemu się zupełnie nie dziwię – sam lubię
się przytulać do mamy moich dzieci. I dlatego częściej zwolnienia lekarskie z
powodu choroby dziecka biorą mamy.

Z tych powodów praca
kobiety na równorzędnym stanowisku jest dla pracodawcy zazwyczaj mniej
efektywna ekonomicznie niż mężczyzny. Skoro na
tak zwanych rynkach finansowych mówi się o „dyskontowaniu” pewnych
zdarzeń w wycenie aktywów, to co się dziwić, że pracodawcy też „dyskontują” pewne
zdarzenia na rynku pracy?

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski