Gospodarcza ofensywa rządu

Dzisiaj został przedstawiony tzw. „Pakiet Romana Kluski”. Zanim napiszę kilka słów na ten temat to może wpierw o samej nazwie. Roman Kluska określany jest przez premiera jako ofiara III Rzeczpospolitej, co mnie prawdę mówiąc trochę śmieszy. Oczywiście to jak został potraktowany wtedy, kiedy zarzucano mu popełnienie nadużyć podatkowych wołało o pomstę do nieba. Antyterroryści, areszt, zajęcie samochodów … To wszystko sygnalizowało, że nie o zwykły problem podatkowy tu chodzi i było autentycznym skandalem. Warto jednak pamiętać o tym, że sam problem podatkowy mógł być bardzo różnie interpretowany i nie jest tak, że urząd skarbowy nie miał żadnych podstaw, żeby sytuację wyjaśniać.

Jednak z tą „ofiarą” to lekka przesada… Pan Roman Kluska, właściciel Optimusa, swój majątek zrobił właśnie w tamtej rzeczywistości. Miał jeszcze szczęcie (lub przeczucie), bo sprzedał akcje Optimusa przed załamaniem na giełdach, kiedy skończyła się hossa internetowa. Teraz uważany jest przez obecną ekipę za guru od gospodarki, co jak myślę robi krzywdę samemu zainteresowanemu. Może się bowiem okazać, że w wyniku pracy urzędników i posłów „Pakiet Romana Kluski” skończy tak jak „plan Hausera”, jeśli jeszcze ktoś pamięta o co chodziło. Ale mówi się, że chcącemu nie dzieje się krzywda, więc nic więcej już o patronacie Romana Kluski nad „Pakietem” pisał nie będę.

To, co przedstawiono na konferencji nie jest niczym nowym i nawet nie będę tego wyliczał, bo nie do tego służy blog. Wszystkie zapowiedzi zmian są słuszne i od dawna oczekiwane. Na przykład sławetne „jedno okienko”, w którym to zakładając firmę wszystko załatwimy powinno działać już w tym roku. Teraz mówi się o przyszłym. Traktuję tę konferencję jako uzupełnienie niedzielnej konwencji PiS. Zapowiedziano tam, że teraz rząd będzie patrzył do przodu i zajmie się reformowaniem gospodarki. Złośliwcy, do których ja nie należę, mówią, że jeśli gospodarka bez udziału polityków, których dotychczas interesowały tylko personalia, rozwija się tak szybko to można się obawiać, co stanie się po reformie. Mówiąc tak sugerują, że powinno się nic nie robić, co oczywiście nie byłoby korzystne dla tejże gospodarki.

Premier Jarosław Kaczyński upiera się, że ten rząd ma duży udział w szybkim rozwoju gospodarczym, z czym ja się niestety zgodzić nie mogę, ale uważam, że polityka gospodarcza państwa powinna być wyraźnie zdefiniowana. Różnię się tym od zdeklarowanych neoliberałów według których polityka gospodarcza jest niepotrzebna, a niewidzialna ręka wolnego rynku jest lekiem na całe zło. Uważam, że państwo powinno zapewnić działanie takich przepisów, które pozwolą na odbiurokratyzowanie działalności gospodarczej. Jednocześnie jednak powinno doprowadzić do tego, że podatki będą płacone przez wszystkich (redukcja szarej strefy), a prawa pracownicze będą przestrzegane. Piszę o tym jedynie po to, żeby moje stanowisko zostało jasno zdefiniowane (i po to, żeby dać paliwo krytykom ;-) . 

Zainteresowało mnie w wypowiedzi premiera zupełnie o innego. W pierwszych zdaniach stwierdził, że rząd będzie dążył do deregulacji gospodarki. Miałem w tym momencie wrażenie, że się przesłyszałem. Deregulacja to stare hasło neoliberalne, od pewnego czasu coraz mocniej zużyte, bo społeczeństwa zorientowały się, do czego może w krańcowym przypadku taka deregulacja doprowadzić (i znowu paliwo dla krytyków…). Do dzisiaj wydawało mi się, że PiS jest zdecydowanym przeciwnikiem rozwiązań neoliberalnych, a teraz dowiedziałem się, że wręcz przeciwnie – jest jej orędownikiem. Zacząłem szukać rozwiązania dla tej zagadki i myślę, że Państwo mi w tym pomogą. Pierwsze wytłumaczenie: premier zupełnie co innego rozumie pod słowem deregulacja. Jeśli tak to przedsiębiorcy cieszyliby się z zapowiedzi zmian zdecydowanie przedwcześnie. Jeśli zaś deregulacja według premiera jest tym samy, co przez to rozumie się na całym świecie to jestem prawie pewien, że napotka ona sprzeciw zarówno koalicjantów PiS jak i sporej części członków tej partii. Wtedy rzeczywiście „Pakiet Romana Kluski” spotka los „planu Hausera”.

Jest jeszcze i trzecie wytłumaczenie. Wszystko, co dobre ma spotkać przedsiębiorców w końcu 2008 i w 2009 roku. Wicepremier Zyta Gilowska zapowiada nawet na ten rok rozpoczęcie rozmów o wejście do strefy euro. Potwierdza to tezę, którą postawiłem we wpisie „Rajskie perspektywy 2009 roku”. Wszystko, co najlepsze spotkać ma nas wszystkich w roku wyborczym. Dla jasności: nie potępiam takiej taktyki. Każda partia zrobi wszystko, żeby utrzymać się przy władzy. Jednak obawiam się, że jeśli rzeczywiście taki jest cel skoncentrowania zapowiadanych podarków w 2009 roku to niewiele z nich rzeczywiście otrzymamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

(komentarz pojawi się po zatwierdzeniu)

Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński