Grzech pierwotny już niezmywalny

STADION NARODOWY:Od EURO 2012 upłynęły już ponad dwa lata, ale do zakończenia inwestycji Stadion Narodowy upłynie jeszcze wiele czasu.

Grzech pierwotny już niezmywalny 1

Spółce Narodowe Centrum Sportu w 2013 r. dopisano do nazwy „Rozliczenia”. Uwzględniając sądowe pozwy i kontrpozwy wykonawców, proces ten może potrwać… dłużej niż sama budowa. Realny koszt stadionu wciąż wynosi „niecałe dwa miliardy złotych”, z dokładnością do setek milionów.

W rządowych założeniach Stadion Narodowy miał służyć piłce nożnej, z możliwością adaptacji na najróżniejsze widowiska. Wtedy Polski Związek Lekkiej Atletyki nieśmiało zaprotestował przeciwko nieuwzględnieniu interesów królowej sportu, ale został skontrowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki pod wodzą Mirosława Drzewieckiego. Tamta dyskusja była bezsensowna, ponieważ przedmiotem sporu była… stała bieżnia, jaka istniała kiedyś na Stadionie Dziesięciolecia. Na Narodowym oczywiście byłaby archaizmem, ale jego betonowa płyta powinna być tak wielka, żeby, powiedzmy, raz na rok, na jeden komercyjny mityng dało się rozłożyć bieżnię, demontując najniższy pierścień trybun. Kiedyś przyjrzałem się takiej konstrukcji na paryskim Stade de France, który w 1998 r. gościł piłkarskie mistrzostwa świata, a w 2003 r. lekkoatletyczne. W stosunku do starszego o 14 lat francuskiego kolegi, nasz biało-czerwony wykonał we wszechstronności krok do tyłu.

Nieprzypadkowo wspominam o tym po sobotnim Memoriale Kamili Skolimowskiej, który był próbą przygarnięcia przez Narodowy lekkoatletyki.

Mityng rządzi się swoimi prawami i program konkurencji może być wybiórczy. Przepisy IAAF (International Association of Athletics Federations) dosłownie mówią, że długość „standardowej” bieżni musi wynosić 400 m. Z kolei w halach musi wynosić 200 m, a proste dla sprinterów wynoszą, odpowiednio, 110/100 m oraz 60 m. W związku z nieodwracalną ułomnością stadionu kadłubowa bieżnia ograniczona została do sprinterskiej prostej.

Przy okazji podjęto niespotykaną operację nagięcia lekkoatletycznych przepisów. Rozciągnięcie ażurowego dachu, pod który wlewa się z boków świeże powietrze, teoretycznie przekształciło stadion w halę. Tylko po to, by Usain Bolt mógł ustanowić na setkę halowy rekord świata (nieoficjalny, nazywa się to najlepszym wynikiem w historii). Tego dystansu w halach się w ogóle nie biega, poprzedni rekord 10,05 pochodził z 1996 r. z podobnego nietypowego mityngu. Cel został wykonany, oczywiście 9,98 jamajskiego mistrza to wynik znakomity, w sobotę doceniliśmy jego osiągnięcie owacją na stojąco. Ale jeśli byliśmy w hali, to na logikę wyniki w rzucie młotem nie powinny zostać rekordami, a jedynie tzw. najlepszymi rzutami w historii. Tutaj jednak wykorzystana została furtka prawna, albowiem IAAF… w ogóle nie przewidziała uprawiania rzutów dyskiem, młotem i oszczepem w halach! Zatem hybryda na Narodowym przetarła szlak i wyniki polskich młociarzy są jak najbardziej oficjalne. Dlatego pomysł organizatorów mityngu trzeba generalnie bardzo pochwalić, co nie zmienia faktu, że grzech pierwotny trzeciego w klasyfikacji kosztowej (w przeliczeniu na miejsce na widowni) stadionu na świecie jest już niezmywalny.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski