Ile państwo zyskało na śmierci Ryszarda L.?

Miał 52 lata i zmarł bohaterską śmiercią. Niestety dla Ryszarda Lubicza, nie dożył on emerytury wypłacanej z ZUS. Z całą pewnością jako praworządny obywatel całe zawodowe życia opłacał składki w terminie. Powstaje pytanie, czy Ryszard swoim wcześniejszym zejściem przysłużył się polskiemu systemowi emerytalnemu?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie. W końcu miał trójkę dzieci w tym jedno niepełnosprawne – sprawa jest bardzo skomplikowana. Maciek cierpi na Zespół Downa i nie pracuje. Najprawdopodobniej pobiera rentę socjalną (ok. 860 zł od marca) z ZUS i zasiłek pielęgnacyjny z MOPS (ok. 150 zł). Łącznie będzie to 1010 zł miesięcznie. Z racji swojej choroby świadczenia te otrzymywać będzie do końca życia. Świadczenia te pomijam w przyszłych rachunkach z racji tego, że zarówno Ryszard, jak i jego żona całe życie płacili podatki, które poddane recyklingowi powracały do nich właśnie jako świadczenia wypłacane na rzecz niepełnosprawnego syna.

Renta rodzinna z tytułu śmierci ojca

Ryszard miał trójkę dzieci i żonę. Grażyna Lubicz najprawdopodobniej ma więcej niż 46 lat, stąd jej również będzie przysługiwać renta rodzinna, ale pod pewnymi warunkami. Ta niestety wyliczana jest w bardzo skomplikowany sposób – system bierze pod uwagę okresy składkowe, nieskładkowe, wynagrodzenie, itd. Najniższa renta rodzinna wynosi 790 zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę uczciwość i przezorność Ryszarda Lubicza, który był taksówkarzem przedsiębiorcą i tzw. „złotą rączką”, możemy przyjąć, że nie opłacał najniższych możliwych składek do ZUS, dzięki czemu jego podstawa do wypłacenia renty rodzinnej wynosi np. 1800 zł. (niestety scenarzyści „Klanu” nigdy nie ujawnili zarobków Ryszarda. Być może kwota bazowa byłaby wyższa lub niższa).

Ryszard miał trójkę dzieci. Każde z nich uczy się i – znając poprawność polskich scenarzystów – wszystkie jego pełnosprawne dzieci pójdą na studia. Z tego powodu będą pobierać świadczenie po zmarłym ojcu aż do ukończenia 25 roku życia. Jednak nie jest aż tak różowo, jakby można się spodziewać. Z uwagi na to, że w rodzinie jest więcej niż trzy osoby uprawnione do renty po ojcu (żona też się liczy o ile nie pracuje), wyniesie ona 95% podstawy podzielonej po równo na każdego uprawnionego członka rodziny, czyli żony Grażyny, syna Maćka i córek Bożenki i Kasi. 95% z 1800 zł to 1710 zł. Kwotę tę dzielimy na cztery osoby, czyli na głowę każdy otrzyma 427,5 zł.

Kasia ma 13 lat, a Bożenka 21 – zatem rentę rodziną będą pobierać łącznie 192 miesiące, co da nam kwotę rzędu 82 tys. zł. Załóżmy, że Maciej będzie pobierać świadczenie jeszcze przez 20 lat, a żona przez rok – potem wróci do pracy. Łącznie da nam to ok. 100 tys. zł wypłat z ZUS dla tych dwóch osób. Razem ze świadczeniami córek będzie to już 180 tys. zł. Naturalnie doliczamy do tego zasiłek pogrzebowy i otrzymujemy łącznie 184 tys. zł.

Czy to dużo?

 

Ryszard umarł w wieku 52 lat. Nie studiował, więc przyjmujemy, że pracował od 18 roku życia. Biorąc pod uwagę różne perturbacje życiowe, zakładam, że składki do ZUS płacił przez 30 lat. Nie wiemy, ile zarabiał nasz bohater, ale na pewno wiemy, że nie był rolnikiem. Stąd zakładam, że do ZUS wpłacał co miesiąc minimum ok. 700 zł miesięcznie (nie licząc składki zdrowotnej i pomijając tę część składki, która przekazywana jest do OFE). Powiedzmy, że zaniżamy tę kwotę do ok. 600 zł miesięcznie. Innymi słowy, przez okres 30 lat, czyli 360 miesięcy, do ZUS wpłacił łącznie ok. 216 tys. zł. Po odjęciu środków przewidzianych na jego dzieci i żonę z tytułu renty rodzinnej otrzymujemy różnicę w wysokości 36 tysięcy zł. Przeciętny dług publiczny na jednego obywatela w Polsce to 20 tys. zł. Pozostałe 16 tysięcy to zysk Ministerstwa Finansów.

W tekście zawarłem tylko proste wyliczenia oparte na danych szacunkowych przekazanych mi na infolinii ZUS. W rzeczywistości kwoty mogą być inne. Należy także pamiętać, że nie wiemy, jak długo i za ile pracował Ryszard Lubicz. Stąd powyższe wyliczenia proszę traktować jako luźne szacunki i raczej ciekawostkę. Być może różnica pomiędzy łączną sumą wpłaconych składek a świadczeniami, które otrzymają bliscy Ryszarda, jest mniejsza. Państwo straciło dobrego i rzetelnego podatnika – co prawda fikcyjnego, ale nawet taki ma swoje „podatkowe granice wytrzymałości”.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak