Inauguracja z wojną w tle

Na rynku znaczących spotkań biznesowo-politycznych zadebiutował dwudniowy Wschodni Kongres Gospodarczy (WKG) w Białymstoku

Inauguracja z wojną w tle 3

, będący odnogą majowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego z Katowic. W coraz bardziej nasyconym kalendarzu tej specyficznej branży obecnie znajdujemy się po najstarszym Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju, a przed Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie. Już sama okoliczność uruchomienia przez Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości kolejnej inicjatywy potwierdza, że rynek nie został jeszcze nasycony. Już w pierwszej edycji Białegostoku zarejestrowało się około 1300 uczestników z kraju i zagranicy. Ambitnym założeniem WKG jest wypełnienie luki ponoć jeszcze istniejącej w publicznej debacie.

Bardzo zasadne jest pytanie o efektywność i pożyteczność takich spotkań. Zwłaszcza że rywalizujący organizatorzy prześcigają się w mających wydźwięk niemal kabaretowy sloganach reklamowych — nie wystarcza już „polskie Davos”, jedno miasto staje się na trzy dni „gospodarczą stolicą Europy”, a w innym wręcz „świat się zatrzyma”. Mającym mocarstwowe ambicje gospodarzom zawsze radzę spuszczenie powietrza z nadętych propagandowych balonów, bo realnego znaczenia swoich eventów i tak przecież nie zmienią.

Zaplanowany już dawno WKG zyskał nieprzewidziane, dodatkowe znaczenie w kontekście wojennej tragedii na Wschodzie. W wymiarze bardziej ogólnym chodzi o perspektywy relacji Unii Europejskiej, w tym jej wschodnich rubieży, z państwami spoza strefy Schengen. W spojrzeniu lokalnym to problemy naszej tzw. ściany wschodniej, której potencjał wciąż jest niewykorzystany. W ostatnim czasie sytuacja wielu przedsiębiorstw zarówno zorientowanych na prowadzenie biznesu ze Wschodem, jak i zlokalizowanych blisko granicy dramatycznie się pogorszyła. Nie chodzi tylko o najbardziej znane embargo uderzające w producentów warzyw i owoców. Chyba jeszcze większy szok przeżywa branża transportowa, która z powodów politycznych pozbawiona została przez Rosję nawet możliwości tranzytu przez jej terytorium.

Dlatego bardzo chwalebnie, ale zarazem nieco abstrakcyjnie, zabrzmiało hasło jednego z wątków WKG — nowoczesna granica. Chodzi m.in. o zielone linie dla wracających ciężarówek pustych, o wspólne odprawy różnych służb, o jedno okienko dla stałych, sprawdzonych klientów, o informacje od służb celnych w czasie rzeczywistym. Takie szczątkowe elementy odpraw już istnieją, ale do stworzenia regionalnego systemu jeszcze bardzo daleko. Od końca 2007 r. wejście naszej części UE do strefy Schengen radykalnie uprościło wewnętrzną wymianę handlową, ale zarazem stworzyło kordon bardzo utrudniający obroty ze Wschodem. Poszukując rozwiązań systemowych, trzeba przyjąć do wiadomości stykanie się Unii Europejskiej z nowym tworem — Unią Euroazjatycką. Ułatwienia w wymianie handlowej między tymi organizmami błędnie sprowadzane są tylko do liberalizacji taryf celnych, bezwzględnie konieczne jest także przyspieszenie procedur granicznych. No tak, ale co tu cywilizować, skoro w niedalekiej strefie wojny konwoje rosyjskie wjeżdżają i wyjeżdżają z Ukrainy bez jakichkolwiek zasad oraz możliwości ich kontroli.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski