Innowacyjma gospodarka potrzebuje innowacyjnej administracji

Ruszył wreszcie nabór wniosków dla przedsiębiorców w ramach programu „Innowacyjna Gospodarka”. To już najwyższa pora, bo jak wynika z opublikowanego niedawno raportu Banku Światowego Polska zakończyła okres transformacji i w doganianiu czołowych gospodarek świata nie pomogą nam już programy restrukturyzacyjne oraz konkurowanie tanią siłą roboczą. Kończą się też okresy przejściowe w Unii europejskiej i już wkrótce będziemy traktowani bez żadnej „taryfy ulgowej”, na co ostatnio zwróciła uwagę Komisarz Danuta Hübner. Uratować nas mogą tylko inwestycje w edukację i innowacyjność.Niestety z innowacyjnością nadal jesteśmy na bakier, o czym przypomniał opublikowany w lutym Europejski Ranking Innowacyjności (European Innovation Scoreboard), w którym Polska zajęła jedną z ostatnich pozycji głównie z powodu m.in. słabej aktywności patentowej oraz niskich nakładów na badania i rozwój w gospodarce.Teraz, dzięki unijnym funduszom na lata 2007-2013 mamy niepowtarzalną szanse odbić się z innowacyjnego dołka. Nie będzie łatwo – dystans do europejskiej czołówki szacowany jest na około 20 lat. Czy uda nam się go zmniejszyć? Sukces leży w rękach nie tylko samych przedsiębiorców, ale przede wszystkim polityków i przedstawicieli administracji państwowej. To od nich zależy, czy dostęp do unijnych dotacji na innowacje będzie zachęcał do sięgania po nie, czy, jak w wielu dotychczasowych wypadkach, okaże się drogą przez mękę. Miejmy nadzieje, że lekarską zasadę primum non nocere wezmą sobie do serca również urzędnicy rozpatrujący wnioski o dofinansowanie.Przydałyby się tu dobre wzory do naśladowania, ale na tym polu politycy i urzędnicy wielkich sukcesów – póki co – nie odnieśli! Takim wzorem mogłaby być na przykład administracja państwowa, która jednak w wielu przypadkach jest  oporna na wprowadzanie wszelkich innowacji. Dostęp obywatela do urzędnika w Polsce należy do najtrudniejszych w Europie, odbiegając znacznie od średniej dla 25 państw członkowskich UE. Niedawno „Rzeczpospolita” informowała, że gdyby nie strach urzędników przed internetem i przetargami on-line, budżet mógłby zaoszczędzić około 2 mld złotych. Ciągnące się latami prace nad „jednym okienkiem” przy zakładaniu firmy, Centralną Ewidencji i Informacją o Działalności Gospodarczej, to kolejne przykłady dowodzące, że państwo obok nakłaniania przedsiębiorców do inwestycji w innowacje i stwarzania odpowiednich warunków do ich wdrażania powinno także zadbać o innowacje na swoim własnym podwórku. Dobrych rad udzielanych przedsiębiorcom, w stylu „warto inwestować w innowacje” (tak jakby sami o tym nie wiedzieli), jest już dość. Dobrych przykładów innowacyjnych działań nigdy za wiele. A więc – nawiązując ponownie do stylistytki medycznej – „lekarzu, lecz się sam”… .

Andrzej Arendarski